Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Mów mi wujku?! Cz. 1

Mów mi wujku?! Cz. 1

          Obudził go ćwierkający głos spikera z radia obwieszczającego, że jest sobota i że zapowiada się piękny dzień. Otworzył leniwie jedno oko, spoglądając na zegarek, który od wczoraj tkwił na jego ręce. Była dziewiąta co znaczyło, że spał zaledwie pięć godzin, podczas gdy na nogach był dwadzieścia dwie. Westchnął głośno, zawijając się szczelniej kołdrą, dodatkowo chowając głowę pod poduszkę, aby stłumić radosny głos prowadzącego poranną audycję. Jednak na nic się to zdało, bo sen odpłynął wraz z pierwszymi nutami „Bonamana” Super Junior.
           Key, bo to jego zbudziło radio, ociężale się podniósł rozglądają po pokoju. Onew wciąż spał, wciśnięty w ścianę, z głową schowaną pod kapturem swojej ulubionej bluzy w kolorze jaskrawej żółci. Z daleka wyglądał właściwie jak nieżywy. Gdyby nie fakt, ze kołdra co jakiś czas lekko się unosiła, pomyślałaby, ze spędził noc w jednym pokoju z trupem. Teamin, który spał na podłodze, tuż obok niego, leżał z kolei rozwalony na całej szerokości materaca jaki zajmował,  co chwilę nerwowo poruszając jakąś kończyną.
           Szatyn podniósł, przeciągając. Na palcach, aby nie obudzić reszty, skierował się w stronę drzwi. Najciszej jak potrafił nacisnął na klamkę, która pod naporem jego ręki lekko skrzypnęła. Wyślizgnął się jak pokoju złodziej. Gdy stanął na holu odetchnął głęboko.
-Jeśli to Jonghyun, to jak Boga kocham zabiję.- powiedział do siebie i pewnym krokiem ruszył w stronę kuchni. Jej drzwi były lekko uchylone, więc nim przystąpił do planowanego morderstwa postanowił przyjrzeć się swojej ofierze, która krzątała się po pomieszczeniu, coś nucąc pod nosem. Jak wielkie było jego zdziwienie, gdy przy kuchence zobaczył Minh'a. Przetarł nawet z nie dowierzenia oczy, aby się upewnić czy aby na pewno już nie śpi.
           Choi Minho był ostatnią osobą, którą  spodziewałby się zobaczyć na nogach o tej porze. Dochodził do tego jeszcze fakt, że brunet przygotowywał śniadanie dla reszty członków zespołu, co mu się nigdy nie zdarza, chyba że przegra jakiś zakład z Onew. Jednaka i takie sytuacje mają miejsce niezwykle rzadko, bo jak wszyscy wiedzą Minho nie lubi przegrywać.
-Key!- zawołał w jego stronę, wyrywając z porannego zamulenia- Wstałeś już? To dobrze, możesz mi pomóc?
-Nawąchałeś się oparów z wczorajszych fontann jakie wyprysły ze sceny?- rzucił zgryźliwie wchodząc głębiej w pomieszczenie
-Nie skąd!- odpowiedział mu szczerząc się, zupełnie lekceważąc ironię z jaką wypowiedział zdanie.- Pomożesz mi czy nie?
Chłopak skinął głową, biorąc do ręki łyżkę, którą dał mu brunet. Równo pięć minut mieszał warzywa, po czym odsączył je i wrzucił na kolorowy talerz jaki postawił obok niego przyjaciel.
-Zbudzisz resztę, a ja skończę nakrywać do śniadania?
Szatyn nic nie odpowiadając odwrócił się i skierował w stronę drzwi. Zatrzymał się jeszcze na chwilę w progu spoglądając na wesoło krzątającego się przyjaciela. Przerażał go, po raz pierwszy w życiu Minho go przerażał...

                                                                                                                                            ***                                      

-Onew, budź się! No już!- Key wskoczył na  lidera- Onew!- lekko nim potrząsnął, bo ten nawet nie drgnął- Z Choi jest coś nie tak!
-Key znowu śnisz na jawie?- wymamrotał szatyn, próbując zepchnąć go z siebie- Połóż się jest jeszcze wcześnie...
-Onew!- chłopak skulił się bardziej, zakrywając się dodatkowo kołdrą, zapadając ponownie w sen.- Ashh...- syknął ze złości, czochrając włosy.
-Teamin!- pociągnął chłopaka z rękę- Teamin!- dzieciak nawet się nie poruszył .
Zrezygnowany podniósł się i głośnym trzaśnięciem drzwi, obwieszczającymi jego niezadowolenie opuścił pokój. Ostatnia nadzieja tkwiła w  Jonghyun'a. Może jego uda się przekonać, ze zachowania Minh’a jest niepokojące.
           Gdy wszedł do pokoju blondyn wciąż spał. Nie ruszyła go ani muzyka z radia ani jego głośne trzaśnięcie drzwiami pokoju obok. Wszedł głębiej w pomieszczenie. Panował tu nienaganny porządek, nie to co u nich- ubrania walał się po podłodze i kilkanaście szklanek zawalało stół. Nie wspominając już o prezentach od fanów, które stały w każdym rogu pokoju.
- Jonghyun'a- usiadł na brzegu łóżka, lekko potrząsając jego ramię-  Jonghyun'a. Zbudź się -Blondyn uniósł głowę, szukając osobnika, który go budzi i do niego przemawia.
-Która godzina?- wychrypiał wyciągając dłoń aby  po omacku poszukać telefonu
-Godzina nie jest ważna. Z Minho jest coś nie tak. Już nie śpi i do tego gotuje.
-Key, nawdychałeś się czegoś wczoraj? Może to te opary z fontanny.
-Czuję się świetnie!- krzyknął oburzony- Choć, pokażę Ci. - chwycił go za nadgarstek i pociągnął do góry.
-Key, Minho śpi. - upierał się przy swoim blondyn- Przyśniło Ci się.- dodał, nie otwierając oczu- Właściwie to współczuję Ci takiego snu.- ciągnął sennie-  Jak chcesz może spać ze mną...
-Na miłość boską.!  Jonghyun'a otwórz oczy i pokaż mi śpiącego Minh’a!
Blondyn zmusił się do otworzenia oczu. Spojrzał na miejsce w którym zwykł spać brunet, a potem na Key'a, który patrzył na niego z uniesioną do góry prawą brwią. Jego wzrok mówił wyraźnie „Mówiłem”.
-Gdzie Minho?- zapytał, nie do końca jeszcze ogarniając to co się dookoła niego dzieje.
-Od dziesięciu minut Ci tłumaczę, że już nie śpi i robi dla nas śniadanie.
-To nie możliwe. - pokręcił głową- Pewnie za mocno chrapałem i poszedł spać do salonu.
-Tak, jasne a w kuchni to krząta się moja matka przebrana za niego! Rusz dupę!
Jonghyun widząc, że nie wygra z przyjacielem, dla świętego spokoju dał się wykopać z łóżka. Będę wciąż w stanie pomiędzy snem a przebudzaniem poczłapał za Kibum'em do kuchni. Po drodze jednak, poślizgnął się na koszuli Teamina, upadając z łoskotem na podłogę. Key'owi zajęło chwilę pozbieranie zaspanego przyjaciela i bezpiecznie doprowadzenie go do kuchni.
-Spójrz!- stanąwszy w progu drzwi kuchennych, palcem wskazał na wciąż krzątającego się bruneta- Jak dla mnie to jest on w stu procentach obudzony i na pewno nie jest w salonie, próbując się schronić przed Twoich chrapaniem.
-To gorsze niże oglądanie mojej babci w stroju kąpielowym.
-Teraz mi wierzysz?
-A menager mówił, aby nie jeść pasty...
-Mówisz teraz o sobie czy o nim?- irytacja Key'a wzrastała z każda minutą. Nie nawiedził sytuacji kiedy nie może się z kimś dogadać.
-O nim...nas...sam już nie wiem. To dla mnie za dużo z rana. Idę spać...
- Jonghyun'a!- Krzyknął za nim Kibum, ale blondyn już zdążył znikać za zakrętem.- Jak ja ich nienawidzę...- syknął, uderzając pięścią w ścianę...

                                                                                                                                                   ***                            

                 Było popołudnie. Zespołowi udało się pobudzić i zebrać w jednym pokoju aby wspólnie obejrzeć w telewizji ich wczorajszy występ i powytykać sobie nawzajem błędy jakie popełnili.
-Możesz nam powiedzieć skąd u Ciebie taki dobry humor?- Onew spojrzał w stronę Minh’a, który siedział na kanapie i z wielkim bananem na twarzy przeglądał sobotnią prasę. To co siedziało w telewizji nie bardzo go interesowało
-Znikąd. Po prostu mam.- odpowiedziała  nie zdejmując z twarzy uśmiechu.
-Jesteś przerażający w takim stanie-  Jonghyun'a oderwał wzrok od odbiornika, spoglądając na przyjaciela.
-Przesadzacie.  Lepiej powiedzcie co zrobiliście Key'owi. – Minho wyjrzał zza gazety, wskazując wzrokiem na Kibum’a- Wygląda jak menager, gdy któryś z nas schowa mu jego ulubione bokserki w misie.
-To przez Ciebie.- brązowooki spojrzał pytając na Key'a, który prychnął tylko pogardliwie- Widzisz?
-Nie sądzę aby to była moja wina Jonghyun . –bronił się chłopak- Humor mu się zepsuł gdy poprosiłem go rano aby was zbudził na śniadanie.
-Key...- Onew zwrócił się do szatyna, jednocześnie wskazując placem na Minh’a- ...to z jego powodu masz taki „uroczy” humor, prawda?
Wszystkie cztery pary oczu spoczęły na Kibum’ie, który gdyby mógł zabijać zrobił by to teraz. Podniósł się gwałtownie z fotela i wyszedł z salonu. Nie miał ochoty rozmawiać z żadnym z członków zespołu. Żeby nie było wątpliwość, że jego humor jest fatalny trzasną znacząco drzwiami pokoju, dodatkowo włączając na cały regulator muzykę. Nie cierpiał gdy ludzie go olewali, nie słuchali tego co do nich, zwłaszcza Ci co zwykł nazywać  przyjaciółmi. A cała trójka dzisiaj rana olała go doszczętnie.
           Nie minęło pięć minut jak drzwi się otworzyły a w progu stanął  Jonghyun. Key spojrzał na niego wzrokiem pełnym pogardy i wrócił do przeglądania gazety. Blondyn westchnął głęboko, zamknął za sobą drzwi i wyłączył muzykę. Dźwięki o tej wysoki wyjątkowo go dzisiaj drażniły.
-Key, co z Tobą? Zachowujesz się gorzej niż nasz stylistka, gdy ma system napięcia przed miesiączkowego
-Czy ja Cię proszę o komentarz do mojego zachowania?
-Jesteś zły o to, ze ani ja nie Onew o Teamnie już nie wspomnę, nie zareagowaliśmy na Twoje obawy w związku z zachowaniem Minh'a?
-Nie mam ochoty na tą rozmowę. - rzucił szorstko szatyn- Jak będziesz wychodził z łaski swojej włącz z powrotem muzykę.
-Key...
-Nie zapomnij o muzyce.
Jonghyun odczekał jeszcze chwilę licząc na to ze chłopak się opamięta, ale nie było o tym mowy. Kibum był śmiertelnie obrażany i nic nie zapowiadało na to aby szybko mu przeszło...

                                                                                                                                            ***            

               Dzień zbliżał się ku końcowi, gdy Key zdecydował się opuścić pokój. Złość już mu trochę przeszła, ale postanowił nie dawać tego po sobie poznać. W przedpokoju minął się z Teaminem, który nawet się do niego nie uśmiechnął co miał w zwyczaju. Przeszedł koło niego bez słowa. W salonie z kolei zastał Onew i Jonghyun, siedzących na kanapie z minami gorszymi niż na pogrzebie, tulących się jak w jakiejś traumie do poduszek. Nie odzywając się usiadł na fotelu czekając aż, któryś puści parę z gęby.
-Wyszedł i nie powiedział gdzie.- odezwał się w końcu Onew
-Kto i gdzie?- Key, postanowił udawać, ze nie wie o kim mowa.
-Minho, oczywiście. Godzinę temu obwieścił, ze wychodzi i ze nie mamy na niego czekać z kolacją, bo wróci późno.- Jonghyun’a wydawał się poirytowany zachowaniem przyjaciela.
-I co z tego? Może jechał w odwiedziny do rodziców. Nie widział się z nimi dobry miesiąc.
-Taa jasne i założył z tej okazji najlepszą z koszul! - Onew uniósł się.
-On zawsze się dobrze ubiera, nie ważne gdzie wychodzi...
-Key, jeszcze trzy godziny temu byłeś śmiertelnie obrażony, ze nikt Ci nie wierzy, ze z Choi jest coś nie tak, a gdy mówimy Ci, ze wyszedł wypacykowany jak pierwszorzędna lalka Ty mówisz spokojnie o kolacji z rodzicami?!
-Nie unoś się Jonghyun’a, bo żyłka ci pęknie. – Kibum mówił wciąż spokojnie, co jeszcze bardziej podburzało jego przyjaciół. Wdział to w ich oczach, które teraz patrzyły na niego- Co mam wam powiedzieć? Że mówiłem? Ostrzegałem? Co to teraz zmieni?
Jonghyun’a  poderwał się z kanapy, jakby dostał nagłego olśnienia. Pospiesznie zaczął przeszukiwać kieszenie spodni.
-Co robisz, Jjog...?
-Szukam telefonu.
-Po co Ci on?- Key spojrzał na niego badawczo.
-Menager...- zaczął-...on na pewno wie, gdzie się wybrał Choi.
-Nawet jeśli tak jest to nam nie powie.- szatyn skrzyżował ręce na piersiach.
-Przekonamy...się. Mam!- krzyknął wygrzebując komórkę z dolnej kieszeni spodni. – Zaraz się okaże.
Oczekiwanie na sygnał a potem na „hallo” w słuchawce zdawało się trwać wieczność, ale ku zdziwieniu zarówno Onew jak i Key’a, przyniosło zamierzony rezultat...




Głosuj (0)

21:18:17 13/08/2010, Lilyth [Powrót] Komentuj


Lyra

» 13:54:10 14/08/2010
zalogowany | http://rzecz-vs-marzenie.blog4u.pl/ IP: zalogowany

Nic nie poradzę - podoba mi się:)
Albo uwielbiam ich bardziej niż myślałam, albo ty tak świetnie piszesz.
Najprawdopodobniej jedno i drugie ;p

Szablon

Wykonała Cineva, nu eu, tylko dla Lilyth. Grafika znaleziona w sieci. Zasila Blog4u.pl.
Więcej szablonów jej autorstwa znajdziesz na blogu szablonowni Kopia Niefiskalny.