Poniedziałek
-To jest pyszne. - wyseplenił z pełną buzią ryżu Teamin
-Dzieciaku, ile razy trzeba Ci powtarzać, ze nie mówi się z pełną gębą?- siedzący na przeciwko niego Jonghyuna zganiał go za brak wychowania- Zobacz. Zapluwasz obrus ryżem.
-Wybacz hyung, ale to jest przepyszne. -maknea wyszczerzył się, pokazując przyjacielowi oklejone białymi, małymi pałeczkami zęby – Key- hyung jest the best!
-Oczywiście, ze tak! - Kibum wypił pierś do przodu, co spotkało się z cichy parsknięciem ze strony siedzącego na obok bruneta- Z czego się cieszysz?- szatyn zmierzył go zawistnym spojrzeniem
-Znowu coś mu się przypomniało – starszy Kim wbił pałeczki w miseczkę i spojrzał wyczekująco na Choi – Co tym razem „płonąca charyzmo?”
-Ja nie wiem, czy chcę wiedzieć – Onew westchnął nie mając dobrego przeczucia.
-Pamiętacie jak byliśmy w zeszły tygodniu w barze? - Key i Jjog skinęli głową- A tą dziewczynę?
-Tą co miała...- nim szatyn zdążył skończyć Minho przez stół zatkał mu usta dłonią- Teraz spójrzcie.- Przysunął miskę swoją i Key obok siebie. - Za chwilę wrócę.
Wyleciał jak wystrzelony z procy i po chwili wrócił z wielkim uśmiechem na ustach mając coś w kieszeni bluzy. Usiadł przy stole i wyjął „to coś” po co poleciał. Narzucił na dwie miseczki i dumnie wypiął pierś do przodu.
-O kurwa! - Jonghyuna wytrzeszczył oczy – Zrobiłeś to??
-No ba!
-Ale jak? Kiedy?
-Wtedy gdy poszedł do kibla. -Key, wydawał się jakoś specjalnie nie poruszony. Być może dla tego, że zbyt dobrze znał Choi i jego nielubienie przegrywania nawet jeśli przeciwnikiem dla niego miałby być Kim Jonghyuna
-Zdążyłeś ją przelecieć w pięć minuty??- wybałuszył z niedowierzaniem oczy Kim
-A śmiałeś w to wątpić?
-Ja nic nie chcę mówić... - odezwał się beztrosko Teamin, przerywając rozmowę na linii Choi- Bling - … ale lider nam padł.
-Co?! -sześć par oczu spojrzało na maknea, który tylko pałeczkami wskazał na puste, w tej chwili krzesło po swojej lewej stronie. Key, Jonghyuna i Minho wychylili się zza stołu, faktycznie znajdując na podłodze omdlałego Jinkiego.
-To reakcja na stanik czy wyznanie Choi? -Bling podrapał się po głowie.
-Pewnie jedno i drugie. - Key wzruszył ramiami sięgając po komórkę.
-Gdzie dzwonisz hyung? - Lee, przytulił głowę Kibumowego ramienia starając się zajrzeć na wyświetlacz telefonu.
-Do krainy kurami spływającymi Teaminek...
Wtorek
-Pomarańczowe czy truskawkowe? - Bling nieco przymknął klapę laptopa spoglądając przyjaciół, którzy siedzieli rozrzuceni w na całej szerokości salonu.
-Wole truskawkowe – Key odwrócił na chwilę wzrok od ekranu telewizora
-A waniliowe też są? - Minho, przestał przez moment wycierać mokre od wody włosy maknea
-Są. Wolisz waniliowe? -Choi skinął głową – Raz truskawka i raz wanilia. - mruknął Kim do siebie, klikając myszą dwa razy – Teamin?
-Ja jeszcze mam. -odparł chłopak, wysuwając głowę spod ręcznika
-W porządku. A widzieliście...
-Ej! - do pokoju wszedł lider z niedużą paczką w ręce – Listonosz to właśnie przyniósł. Któryś z was coś zamawiał?
-Czy to jest to co ja myślę, że jest? -oczy Key w ułamku sekundy rozbłysły – Daj mi to.- wyciągnął dłoń w stronę Onew, który z wyraźnym znakiem zapytania na twarzy podał przyjacielowi paczkę.
Kibum odwiązał sznurek a potem zdarł papier w który opakowano przesyłkę. Na jego ustach gościł szatański uśmiech. Odrzucił papiery na bok i potrząsną niedużym brązowym kartonem. Na jego ścianach nie było żadnych nalepek ani nadruków. Wewnątrz zdecydowanie znajdowały się jakieś przedmioty.
-Wiecie co to jest moi kochani? - zapytał szczerząc się przy tym.
-Nie, ale za pewne nas oświecisz. - Jjog z wsadzonymi w kieszenie rękoma stanął za plecami szatyna
-Nawet pokażę.
Key odkleił taśmę i otworzył kartonik. Chwilę przetrzymał wszystkich w niepewności a potem po prostu wysypał zawartość paczki na dywan.
-To jest...- urwał Jonghyuna bardziej z wrażenia jak zażenowania
-Chciałeś to prawda?- Kim skinął głową - Potraktujcie to jako szybszy prezent na dzień dziecka.
-Hyung! -Teamin odskoczył od Minha, rzucając się na szyję Kubumowi -Jesteś najlepszą ummą!
-Tylko nie mów tego przy Leeteuk, bo nie będę miał życia. Wiesz jaki on jest wrażliwy na tym punkcie.- szatyn poczochrał wilgotne włosy maknea
-Oczywiście. Ani słowa. - Lee wykonał gest zamykania ust na niewidzialny zamek.
-Skąd widziałeś, że chciałem taką kostkę? - Choi podniósł średniej wielkości czarno- białą kostkę do gry, która zamiast cyfr miała wyrysowaną Kamasutrę.
-Kiedyś widziałem jak zachwycałeś się tą którą dostał Eunhyuk na swoje ostatnie urodziny.
-Ooo... Dzięki Key. -brunet uśmiechnął się - Ej! Jinki spójrz jaka … Onew?- Minho spojrzał w miejsce gdzie jeszcze chwilę temu stał lider
-Zemdlał. -Jonghyuna odsunął się nie co pokazując leżącego za swoimi plecami Lee.
-Eh... -westchnął Kibum podnosząc się.
-Gdzie idziesz? - Jjog złapał szatyna za nadgarstek
-A gdzie ja mogę iść? -prychnął chłopak – Udka z kurczak się same nie zrobią...
Środa
-Co powicie na mały sens filmowy? - Jonghyuna wpadł do pokoju Teamina i Key'a.
-Jestem za. - Maknea poderwał się energicznie
-Key?
-Jasne. Czemu nie. - szatyn odłożył na bok gazetą którą czytał i wstał z łóżka.
-A co to za film hyung?
-Znalazłem to na dysku menagera. - błysk w oku Kim mówił wszystko.
-Uważasz, ze Teamin może to oglądać? - Kibum skrzyżował ręce na piersiach w geście wyczekiwania. Być może Lee posiadał doświadczenie w dorosłej sferze życia, ale jakby nie patrzeć w jego oczach wciąż pozostawał dzieckiem.
-Nie zgorszy się bardziej niż przy Tobie. - odparł przekornie Bling
-Powinieneś ważyć słowa Kim Jonghyuna. Mówisz do kogoś kto Ci gotuje.
-Przecież żartuje. Nikt nie gorszy bardziej niż Choi.
-Z Tobą jednak wciąż nie może się równać.
-Od kiedy to bronisz pana „jestem perfekcyjny w każdym calu”? - starszy Kim uniósł brew do góry.
-Od kiedy przestałem dzielić pokój z Tobą.
-Źle Ci ze mną było?
-Na prawdę chcesz wiedzieć?- przysunęli się do siebie na tyle że ich twarze dzieliły może milimetry, prowadząc „morderczo – wzrokową „ wojnę.
-Oczy...- Jonghyuna nie zdążył jednak skończyć bo do jego uszu dobiegł odgłos otwieranych na korytarzu drzwi a potem odgłos rzucanej na ziemię torby.
-Cześć dzieciaki! - powitał ich radości lider rozsiadając się wygodnie na kanapie.
-Nie powinieneś mieć jeszcze nagrania hyung? - zapytał Key, dając znak Blingowi aby schował płytę
-Myślałem, ze się ucieszycie jak wrócę szybciej.
-Cieszymy się hyung! -krzyknął Teamin
-Jakoś tego nie widzę. Jjog a co z Tobą? - zapytał Lee patrząc na stojącego na samym środku pomieszczenia Kima – Źle Ci z oczu patrzy. Co narobiłeś jak mnie nie było?
-Nic.
-Twoje oczy mówią co innego. Co chowasz za plecami?
-Nic.
-Kłamiesz. Chcę to zobaczyć. Znowu przywlokłeś jakąś z tych zboczonych zabawek aby zdemoralizować Teamina?
-Nie.
-To mi pokaż.- Jinki był nieugięty
-To nic takiego.
-Chyba nie bardzo, skoro to chowasz.
-To nic, naprawdę.- zarzekał się Jonghyuna.
-Nie wierzę Ci. - Onew podniósł się stając naprzeciwko przyjaciela- Pokaż mi.
Determinacja i swego rodzaju stanowczość w oczach lidera kazał mu się poddać. Westchnął głośno dając Lee płytę.
-Co na niej jest?
-Film.
-Jaki?
-Horror.
-Horror? - zdziwił się lider- Ty nie lubisz horrorów.
-Ostatnio polubiłem. Możesz mi to oddać hyung? Nie jest moja. Muszę ja zwrócić.
-Oddam Ci ją ale najpierw chcę zobaczyć ten horror.
-Nie spodoba Ci się. Jest beznadziejny.
-Pozwól, ze ja to ocenię.
Onew podszedł do odtwarzacz DVD i wsunął w jego szufladę krążek. Nie minęła chwila ja na ekranie pojawił się młoda kobieta i starszy od niej mężczyzna. Obaj w dość intymnej sytuacji. Jinki tak jak stał opadł na kolana i zastygł. Key posłała w stronę Kima spojrzenie nr 4 czyli „ idioto gdzie byłeś jak rozdawali mózg??”
Teamin w tym czasie wyjął z kieszeni spodni komórkę i wybrał na klawiaturze jakiś numer.
-Minho- hyung? -zaczął gdy tylko usłyszał zmęczmy głos Choi po drugiej stronie- Mam do Ciebie prośbę – zarobił pauzę spoglądając na słup soli w kształcie Lee Jinkiego- Wracając mógłbyś wstąpić do KFC?
Czwartek
-Ten Fanservice mnie wykończy. -jęknął Jinki, opadając na przednim siedzeniu vana
-Ja tam go lubię. Jest zabawie – wyszczebiotał Teamin sięgając przez Minha- który rozsiadł się obok niego - do swojej torby. - Hyung, możesz podać mi z bocznej przegródki mp3? - poprosił, dochodząc do wniosku, że jednak ma za krótkie ręce. Minho uśmiechnął się wsuwając rękę w boczną kieszeń Teminowskiej torby.
-To? - wyciągnął po chwili zielony odtwarzacz
-Aha! - pokiwał głową maknea wyciągając dłoń aby wziąć swoją rzecz, jednak Choi cofnął ją niezapowiedzianie- Co robisz hyung?
-Przekonaj mnie abym Ci to dał.
-No, no... Lee zdaje się, ze Choi bardzo spodobał się fanservice. - zaśmiał siedzący na samym tyle Jonghyuna.
Dla uściśnienia przez całe dzisiejsze spotkanie z fanami Minho i Teamin byli nierozłączni, a każe ich uściski, „macanki” i inne tego typu rzeczy, które mogły podziałać na dziewczęce wyobraźnie spotykały się z piskiem sygnalizującym podniecenie.
-Nie bardziej niż tobie Bling – skarcił go Key.
-Nie wiem o czym mówisz. - Kim udawał niewinnego
-Nie? - Kibum wygiął brew – To ciekawe. Podobno nie pamiętasz tylko gdy jesteś pijany.
-To chyba logiczne, że urywa mi się film. Nawet Choi, który ma najtwardszą głowę z nasz wszystkich też nie wiele pamięta z takich wieczorów.
-Wypraszam sobie. Pamiętam wszystko.
-Tak? - Jjog objął nagłówek fotela, który zajmował Minho – A to, że załapałeś film i chciałeś przelecieć Key'a , też pamiętasz?
-Nie wkręcisz mnie Jonghyun'a – Choi odwrócił głowę, posyłając przyjacielowi swój charyzmatyczny uśmiech – Jedyną osobą, której włączyła się chęć „przelatywania” w czasie tamtego wieczoru byłeś ty i pragnę Ci przypomnieć, że gdyby nie ja i Key, rozdziewiczyłbyś wtedy Jinkiego... Boże... jak tyś się wtedy napalił!
-Kłamiesz! - Bling wyraźnie się zarumienił
-To czemu się rumienisz? - Key palcem dotknął jego płonącego policzka
-Nie rumienię się. To z zimna. Mamy zimę za oknem.
-Być może hyung, ale w samochodzie piętnaście stopni ciepła.- Teamin zaśmiał się, obracając się tak, że plecami opierał się o fotel lidera.
-Chłopaki! -drzwi otworzyły się i pojawił się w nich głowa ich menagera- Wybaczcie, ze tak długo, ale musiałem... Ej! -krzyknął- Co z Jinkim?
-Hę? - cztery zdezorientowane spojrzenia zostały wysłane w stronę mężczyzny
-Ty! Lee Jinki! - ich opiekun wtarabanił się do auta i przez siedzenie kierowcy dostał się do Onew – Co z Tobą?- potrząsną go za ramię
-Kurwa! - przekleństwo w czterogłosowej tonacji zabrzmiało całkiem miło, jak na kolokwializm oczywiście
-Co?- menager spojrzał na swoich „chłopców”
-Właściwie to...- zaczął niepewnie Minho.
-Choi?
-Zostały nam jeszcze jakieś udka z kurczaka z dzisiejszego obiadu?
Piętek
-Dobra! To tak: Choi i Kim szmata i ścieracie kurze.- ubrany w różowy fartuszek Onew stanął w drzwiach pokoju gdzie Minho i Key grali na konsoli
-Później hyung- mruknął Kibum -Teraz jesteśmy... Kurwa mać Choi ! Ty ruska dziwko! Gdzie z tym mieczem na mnie!
-Nie wyzywaj mnie! -Minho kompletnie zignorował obecność starszego- To twoja wina, ze wziąłem Cię za wroga. Tyle razy Ci mówiłem, zmień wygląd swojej postaci.
-Nie będziesz mi mówił co ma robić!
-To za każdym razem jak wylecisz z jakiegoś zakrętu albo tunelu będę do Ciebie leciał z mieczem.
-Ej! -krzyknął Jinki- Coś to was powiedziałem!
-Nie teraz hyung - burknął brunet
-Właśnie, że teraz!- Lider mają dość olewanie jego osoby podszedł do kontaktu i z premedytacją odłączył konsolę
-Kurwa jego mać! -przeklnęli obaj – Co żeś narobił!? Już kończyliśmy!
-Trzeba było mnie nie ignorować. Szmata i do roboty! - rzucił im dwie kolorowe szmaty i wyszedł z pokoju.
Na przedpokoju wpadł na rozczochranego i łażącego w piżamie Teamina. Dzieciak uśmiechnął się do niego promiennie i ruszył w stronę pokoju aby zalec na kanapie i bezsensu pogapić się telewizor.
-Nie tym razem maknea- Onew zatrzymał go- Tam leży odkurzacz. Przedpokój i salon ma błyszczeć, a potem...
-Teaminek nie widziałeś... - drzwi jednego z pokoi i tworzyły się i staną w nim Jonghyuna. Zauważając lidera w różowym fartuszku chciał się szybko wycofać, dobrze wiedząc co to znaczy, ale noga Jinkiego był szybsza i zablokował zamknięcie drzwi
-Nie tak szybko Kim Jonghyuna.
-Jestem trochę zajęty hyung.
-Założę się, ze możesz to na jakiś czas odłożyć. Łazienka prosi się o wysprzątanie.
- Niech to zrobi Kubim. On tam siedzi najwięcej.
-Ale to nie on ją zarzygał zeszłej nocy.- Jjog westchnął kierując się w stronę toalety. Onew i jego różowy fartuszek w ducie są nie do pokonania...
Pół godziny później...
-Gdzie oni się kurwa podziali! - Onew jak szalony biegał po mieszkaniu szukając swoich przyjaciół. Nie było ich na stanowiska na których obsadził ich półgodziny temu. Wpadał do każdego pomieszczenia po kolei, jednak nie zastawał w żadnym z nich swoich zaginionych „dzieci”.
-Ciii... -usłyszał gdy już miał wylecieć na klatkę. Wycofał się nasłuchując kolejnych dźwięków. Potem było coś jak lekki stuk i stłumione przekleństwo, które doprowadziło go pod drzwi wielkiej szafy, jaką mieli wstawioną na przedpokoju. Bardzo rzadko z niej korzystali, bo stanowił raczej rupieciarnie aniżeli przechowalnię dla ubrań. Jakby się dłużej zastanowić spokojnie pomieściłby cztery jak nie pięć osób. Jednym pewnym ruchem odsunął jej drzwi.
-AAA.... -wrzasnął Taemin chowając się w objęciach Minha, który zaskoczony tą reakcją przewrócił się, wymierzając niechcący solidnego kopa starszemu Kimowi, który z kolei zdzielił łokciem w bok Key'a.
-Możecie mi kurwa powiedzieć co wy wyprawiacie??- krzyknął na pozaplątywanych w siebie nawzajem przyjaciół.
-Nicc...- wyciągnął wyraz Bling, masując obolałą nogę- Zupełnie nic.
-Jasne. I siedzenie w szafie to też nic.
-Ty nigdy nie wchodziłeś do szafy Onew? -Key spojrzał na niego wciąż tkwiąc uwięziony pomiędzy nogą Teamina i ramieniem Choi
-Nigdy. - pokręcił głową lider
-To nie dobrze.
-Nie ubolewam. Czy wyjaśnicie mi czemu zamknęliście we czwórkę w szafie? - zapytał groźnie, krzyżując ręce na piersiach- W ten sposób chcieliście uniknąć sprzątania?
-Skąd my tylko... -zaczął Minho, ale urwał widząc, że wzrok lidera nie jest już skupiony na nich, ale na czym innym. -Kurwa. - przeklnął, odwracając głowę
-Co to ? - Onew, podniósł czasopismo, które musiało wysunąć podczas gdy gwałtownie rozsuną drzwi- To było w … Ja pierdolę!
-Jinki, możesz nam to oddać?- zapytał niepewnie Jonghyuna
-Skąd wy to...
-Oddaj to po prostu, dobrze?
-Wy w tej szafie... wy... czytaliście...- zaczął się jąkać zaciskając dłonie na czasopiśmie -... razem... to... - jego wzrok zaczął zachodzić mgłą -...to dla mnie za dużo...- szepnął. Gazeta upadła z łoskotem na podłodze a Onew chwiejnym krokiem ruszył do najbliższego pokoju.
-Mówiłem, ze trzeba było poczekać do wieczora- zaczął biadolić key, gdy tylko drzwi za liderem zamknęły się
-Nie zarzęź.- Bling, sięgnął po pisemko wsadził ja sobie pod tyłek - Jak myślicie cztery udka załatwią sprawę?
Sobota
-Kocham tego co stworzył wódkę! - krzyknął Jonghyuna, unoszą butelkę do góry , nieznacznie wylewając jej zawartość prosto na włosy Teamina
-Hyung! -pisnął Lee strzepując alkohol z włosów
-Oopss. - Kim zakrył usta a potem wybuchł dzikim śmiechem
-Minho! Zabierz mu butelkę! -polecił z na wpół przymkniętymi oczami i lekko kiwający się na boki Onew.
-Tobie trzeba zabrać butelkę hyung. - brunet pochylił się aby zabrać wódkę przyjacielowi, ale płynący w jego żyłach alkohol okazał się silniejszy, zachwiał się i wylądował twarzą w podłodze.
-Ty! Choi! - Key szurnął go stopą w udo- Żyjesz? Mówię do Ciebie.
Teamin niczym mały piesek, na czworakach podreptał do Minha. Odwrócił go twarzą do siebie, kładąc sobie jego głowę na kolanach. Pochylił się a potem z grymasem na twarzy odepchnął go od siebie.
-Cuchnie gorzej niż w gorzelni.
-A ty myślisz, ze pachniesz teraz fiołkami? -prychnął Kibum, łapiąc Choi za rękę i potrząsając nią, tworząc miękką falę.- Minho zbudź się. Mamy jeszcze sześć butelek do opróżnienia.
-On już chyba ich dzisiaj nie wypije. Mówiłem mu aby nie mieszał proszków na głowę z wódką. - mruknął Jinki, upijając kolejny, tym razem większy łyk z butelki.
-Może pomachaj mu przed nosem skarpetką Jonghyuna- hyunga – zaproponował Teamin, wczołgując się na kanapę.
-To działa tylko na Onew. Tu trzeba coś mocniejszego.- Kibum zmarszczył czoło, starając się zmusić swój zalany alkoholem mózg do działania.
-To nie moja wina, ze mam tak delikatny nos! - oburzył się starszy Lee, kładąc na brzuchu
-Nie martw się hyung. Zapach bilgowskich skarpetek obudził by nawet umarłego. - zaśmiał się maknea, oblewając przy okazji resztką wódki – O kurwa!
-To kara za naśmiewanie się ze mnie! -pogroził Kim. Ale zrobił to tak intensywnie, ze nie utrzymał równowagi i runął do tyłu, nabijając sobie solidnego siniak na tyle głowy.
-A to kara za grożenie Teaminowi- wyszczerzył się lider -Key, daj spokój. - zwrócił się po chwili do wciąż milczącego i skoncentrowanego do granic możliwości Kibuma- Wypijecie to innym razem.
-To nie podziała. Po pijaku jest jeszcze bardziej uparty niż gdy jest trzeźwy. -Jjog machnął nad wyraz ciężką w tym momencie dłonią- Z chwile się zmęczy i padnie obok...
-MAM! -wykrzyknął szatyn
-Alkohol w żyłach na pewno Einsteinie. -prychnął Jonghyuna – Do tego nie trzeba było aż tyle myśleć.
-Nie to. - Key pokiwał głową -Wiem jak zbudzić Choi.
-A to ciekawe. - Bling wygiął brew, dźwigając się powrót do pozycji siedzącej.
-Patrzcie.- wypiął dumnie pierś i nim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, o reakcji zapominając usta Kibuma wylądowały na wargach Minha. W ułamku sekundy upojenie alkoholowe gdzieś uleciało i przyszło chwilowe wytrzeźwienie. Nie minęła chwila jak bruneta siedział ponownie pośród nich.
-O kurwa! - przeklnął Bling- Choi to Śpiąca Królewna a Key to książę! Onew! Widziałeś to! - szturchnął lidera w ramię – Jinki widziałeś to? Lee!
-Hyung zemdlał – odparł Teamin
- Błagam was rozdziewiczcie go! - zawył Kim unosząc ręce jakby prosił niebiosa o pomoc.- Ej! Książe gdzie leziesz?
-Do kuchni parobku, odgrzać wczorajszego kurczaka.
Niedziela
Leżał na łóżku z zamkniętymi oczami prosząc Pana Boga o siłę. Tyle wrażeni ile w tym tygodniu zafundowali mi przyjaciele, nie miał chyba przez całe swoje życie. Nigdy nie przypuszczałby, ze ze pojęcie „szybkiego numera”, można traktować tak dosłownie, że erotyczne zabawki mogą przynieść taką radość, że gdy ktoś mówi o horrorze ma na myśli film erotyczny, że alkohol potrafi zmienić człowiek w pożądliwe zwierze seksualne i że najodpowiedniejszym miejscem na czytanie pism pornograficznych jest szafa. Nie wspominając już o tym co działo się minionego wieczora.
Patrząc na to wszystko zboku, dochodził do wniosku, ze on kompletnie nie pasuje te tego rodzinnego portretu, nie ważne z jakiej perspektywy by się na to nie patrzyło. Pomiędzy nim a resztą była wielka przepaść. To dziwnie bolało. Nagle usłyszał skrzypnięcie drzwi. Przekręcił się na bok, nie chcąc aby osoba, która wchodziła wiedziała, ze nie śpi. Nie miał ochoty na rozmowę.
-Śpi? -usłyszał szept
-Tak. Nie budźmy go. Zasługuje na odpoczynek.
-To gdzie to postawimy? - głos zdecydowanie należał do Minha
- Może na tej szafce. Powinna się zmieścić. -zaproponował Jonghyuna.
Potem było kilka cichych kroków, odgłos postawienia, wycofania i zamknięcia drzwi. Odwrócił się upewniwszy się, ze nikt go nie przyłapie na udawaniu śpiącego. Wstał z łóżka i podszedł do szafki. Chwycił za rogi białej serwetki i zerwał ją z tacki. Nie mógł uwierzyć w to co zobaczył.
-Ty mały oszuście! -usłyszał za plecami. Odwrócił na potykając na cztery roześmiane twarze. Nawet nie usłyszał jak ponownie otworzyli drzwi.
-Co to jest? -zapytał. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę jak głupie było to pytanie
-Twoje ulubione udka w panierce. - odparł Teamin, podchodząc szafki i pochylając się nad gorącym zwierzem -Łaa... ale ładnie pachną. Aż zrobiłem się głodny.
-Dopiero co jadłeś Lee. - Key chwycił go za tył koszulki i pchnął do tyłu – Kolacja za trzy godziny. Musisz wytrzymać.
-Boże dzieciaku gdzie ty to mieścisz? - Jonghyuna pokiwał z niedowierzaniem głową
-Tutaj. -maknea wyszczerzył się masuję brzuch
-Masz cztery żołądki jak krowa?
-Hyung! - Teamin uderzył Blinga w ramię – Minho, on się ze mnie nabija!
-Jjog, nie nabijaj się. On wciąż rośnie. Daj mu spokój.
-Ty już nie rośniesz a wciąż wpierdalasz jak nienormalny.
-Odezwał się ten co nie wpierdala!
-Na pewno jem mniej niż ty!
-Ej! Starczy! -Kibum wszedł między sprzeczających się przyjaciół- Jinki, możesz mi pomóc opanować nasz dzieci? Hyung, co z Tobą?
-Nic. -odparł lider, lekko się uśmiechając.
-Kłamiesz. Co żeś se tam w tej mózgoczaszce ubzdurał, co? -szatyn podszedł do Lee i popukał go w głowę
-Ja do was kompletnie nie pasuję.- powiedział cicho
-Co powiedziałeś?
-Jestem jak z innej epoki przy was.
-Choi? Coś ty mu dał wczoraj pić? - Key spojrzał bruneta, który tylko wzruszył ramionami- Ćpałeś coś?
-Nie.
-Więc skąd ten pomysł o niepasowaniu do nas?
-Ja po prostu...eh... nie ważne.
-Kurwa mać ważne!- Bling uniósł głos – Czemu uważasz, ze do nas nie pasujesz?
-Bo... bo...
-Widzisz? Nawet nie wiesz czemu!
-Nie drzyj się tak Jjog- Minho położył mu rękę na ramieniu- To przez to nasze... - Choi zamyślił się starając się dobrze dobrać słowa -... nasze „otwarcie erotyczne”? - Onew, po chwili wahania skinął głową.
-Głuptasie! - Key zarzucił mu ręce na szyję- To żeś se wymyślił! Pasujesz do nas idealnie. Gdyby nie ty, kto wie co by się tutaj działo! Tylko ty potrafisz nad nami zapanować!
-Nie pocieszaj mnie. Wcale nie czuję się lepiej.
-Nie przesadzaj hyung. - Jonghyuna machnął ręką.
-Umrę jako dziewica. - burknął Jinki
-Nie umrzesz. Masz na to nasze słowo, prawda?- zapewnił starszy Kim
-Właściwie, to... -Key urwał spoglądając na Minha, który tylko skrycie się uśmiechnął.
-Co to za spojrzenie Kibum? Widziałem je! Twój uśmiech Choi też.
-Nie, zdawało Ci się. - brunet pokręcił głową, robiąc w „tył zwrot”.
-Nie tak szybko panie Choi. - Onew chwycił go za bluzę- Wyjaśnisz mi z czego się cieszyłeś.
-Tak po prostu.
-Czemu w zawsze próbujecie mnie okłamać, co? Ile razy mam wam mówić,że wiem kiedy kłamiecie?
-Daj mu spokój. Zjedź lepiej kurczaczka.- szatyn stanął z tacką z udkami obok nich
-Najpierw mi powiecie, co to było przed chwilą.
-Nic. Przecież Choi powiedział.
-Twoje kłamstwa śmierdzą bardziej niż tej trójki. Key, gadaj!
-Oj...- jęknął Kibum
-Słucham.- Onew skrzyżował ręce na piersiach, a szatyn głośno westchnął.
-Z tym dziewictwem, to tak nie jest do końca w twoim przypadku...
-Nie rozumiem.
-Pamiętasz, jedna z imprez gdy Jjog załapał film i zdecydował Cię rozdziewiczyć?
-Mówiliście o tym w samochodzie ostatnio.
-No właśnie i...
-I?
-Tak naprawdę, nie zdążyliśmy z Minho go powstrzymać.
-CO?!- krzyknęli równocześnie Bling z liderem
-Choi? To prawda? - Minho, spojrzał w oczy lidera i skinął delikatnie głową. Twarz Jinkiego stała się biała jak ściana a kolana ugięły się. Nawet się nie zorientowali jak zlądował na ziemi. Po chwili dołączył do niego Kim.
-Dobrze, ze mamy kurczaka. -Teamin stanął nad dwoma ciałami
-Jinkiego uratujemy, ale z Blingiem będzie gorzej.- westchnął Key
-Hyung na prawdę rozdziewiczył lidera?- zapytał beztrosko Lee. Minho zaśmiał się.
-Nie, ale zobaczenie miny Jjog było bezcenne, choć nie wiem jak jego ocucimy.
-Sam dojdzie do siebie.
-Nie uważasz, ze zemsta był zbyt drastyczna i do tego kosztem biednego Onew?
-Nie.- Kibum pokręcił głową- Jinkiego może mi trochę szkoda ale Kima, ani trochę. Nikt publicznie, nawet w ramach fanservice nie będzie mi wpychał łap pod bluzkę...
21:35:29 24/02/2011, Lilyth [Powrót] Komentuj
» 01:28:39 28/06/2011
public140245.xdsl.centertel.pl | brak www IP: 31.63.227.213
» 07:32:20 3/03/2011
zalogowany | http://amigobaby.blog4u.pl/ IP: zalogowany
» 17:05:54 28/02/2011
81-219-7-62.adsl.inetia.pl | brak www IP: 81.219.7.62
» 18:14:10 25/02/2011
77-253-66-196.adsl.inetia.pl | brak www IP: 77.253.66.196
» 14:47:17 25/02/2011
aask42.neoplus.adsl.tpnet.pl | brak www IP: 83.5.222.42
» 11:33:37 25/02/2011
zalogowany | http://amigobaby.blog4u.pl/ IP: zalogowany