-Możecie mi powiedzieć jak długo jeszcze będziemy siedzieć w tej szafie? -mruknął, nieźle już wkurwiony Key. Od przeszło pół godziny siedział w tej szafie nie znając tak do końca powodu dla jakiego się tam znalazł.
Wychodził właśnie z kuchni ze szklaną ulubionego soku, zadowolony z życia gdy nagle dwójka jego walniętych przyjaciół wyskoczył z pokoju z krzykiem, chwyciła go za chabety jak szmacianą lalkę i wepchnęła do tego nieszczęsnego mebla.
-Kurwa mać! Zadałem pytanie!
-Ciii... -Teamin położył mu dłoń na usta – Nie krzyk tak hyung.
-Będę kurwa krzyczał! Mam do tego prawo! Siedzę tu od pół godziny i nawet nie wiem dlaczego! Niech tylko Minho i Jonghyuna się o tym dowiedzą...- prychną, krzyżujące ręce na piersiach. - A tak w ogóle to gdzie oni są? Już dawno powinni być...
-Możesz się przymknąć Key?
-Nie, nie mogę Jinki. Mówiłem, że...
Zamilkł jednak nagle, gdy usłyszał zbawienny dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach, a potem głośne śmiechy. Kilka kroków i łuna światła wpadająca przez szczelinę w drzwiach. Kim otworzył usta aby zawołać o pomoc, ale w ostatniej chwili Jinki przydusił go.
-A tych gdzie wymiotło? - głos należał do Minh'a.- Nie mięli na dzisiaj żadnych zajęć, prawda?
-Nie. -Jonghyuna pokręcił przecząco głową- Jak rozmawiałem z Kibumem jakieś pół godziny temu, to nic nie wspominał o tym, ze się gdzieś wybierają.
-To co ? UFO ich porwało?
-Nie zdziwiłbym się. Może się pomylili i wzięli ich za swoich- zaśmiał się Bling i oprał plecami o szafę.
-Dobrze, ze Key tego nie słyszał- Choi uśmiechnął się – Idę do kuchni. Co chcesz... Psia krew! - przeklnął i cofnął się o krok. Uniósł nogę spoglądając na swoją już nie śnieżnobiałą skarpetkę, a zabarwioną sokiem porzeczkowym.
-A ja myślałem, ze sok się pije w szklankach- Jonghyuna podrapał się w czubek głowy
-Zabiją Kibuma. Przecież ja tego nie spiorę!
- Mówiłem, żeby nie ściągać butów. Mówiłem. - Bling posłał triumfalne spojrzenie w stronę bruneta- Gdy oni zostają we trójkę Bóg jedne wie co znajdzie się na podłodze...
-Przypomnij mi, żebym Cię na drugi raz posłuchał.
-Powinienem to nagrać?- zapytał zadziornie Kim- Choi Minho będzie się kogoś słuchał. To niesłychane.
-Daruj sobie te uszczypliwości Jjog. - bąknął Minho, mierząc go swoim charyzmatycznym spojrzeniem.
-Tylko nie zabij mnie wzrokiem terminatorze. -wyciągnął przed siebie dłonie w geście poddania się - Co powiesz moim rodzicom, hę? Że zginął bo...Kurwa! - Krzyknął nagle i odskoczył. Zrobił to na tyle niefortunnie, ze poślizgnął się na zbyt długiej nogawce spodni i wylądował tyłkiem w kałuży po Kibumowym soku.
-Co Ty wyprawiasz? - Choi spojrzał na niego z lekkim zdezorientowaniem- Nic Ci nie jest?
-Szafa mnie kopnęła. - odparł, patrząc tempo na drzwi, które chwilę wcześniej wymierzyły mu solidnego kopa.
-Szafa nie kopie, hyung.- powiedział spokojnie brunet.
-Ta najwyraźniej to robi. Mówiłem menagereowi aby ją zabrał. Źle jej z drewna patrzy.
-Nie wygłupiaj się.- Minho chwycił go za ramiona i podniósł- To tylko szafa. Spójrz. - brązowooki podszedł do mebla.
-Nie podchodź tam.
-Jjog, to tylko... - brązowooki już miał ją dotknąć gdy coś w jej wnętrzu się poruszyło
-Co to było?- zadrżał Bling
-Nie mam pojęcia. - Choi wzruszył ramionami -Ale mam zamiar się przekonać.
-Nie dotykaj jej!
-Nie przesadzaj. -brunet podszedł do drzwi i na głęboki wdechu rozsunął drzwi. W trzy sekundy pod jego nogami wylądowali „rzekomo”porwani przez UFO przyjaciele.
-Co to kurwa?! - Jonghyuna w moment stał prosto
-Moi wybawiciele!- Kubum pozbierał się najszybciej i objął oboje przyjaciół ramionami za szyję- Nie zostawiajcie mnie więcej z tymi dwoma wariatami! Zrobię co zechcecie tylko mnie z nimi nie zostawiajcie!
-Może nam wytłumaczyć co to wszystko ma znaczyć? -zapytał szorstko starszy Kim, jednocześnie oglądając wielką plamę po soku na swoim tyłku- Czemu siedzieliście w szafie i ani słowem się nie odezwaliście? To miała być jakaś zabawa? - skończył oglądać spodnie i spojrzał na przyjaciół- Hyung? Teamin?- Oboje milczeli wpatrzeni w swoje skarpetki.
-Teamin?- Minho odkleił Key'a od siebie i podszedł do maknea. Położył mu ręce na ramionach i lekko się zniżył aby złapać jego wzrok – Co się stało? Czemu siedziałeś w tej szafie?
-Nic- szepnął Lee, uciekając wzrokiem przed wzrokiem Choi. Wiedział, ze jak go złapie to będzie koniec. Wyśpiewa wszystko i stanie się pośmiewiskiem przez następny miesiąc.
-Nic? - brunet chwycił go za podbródek – Przecież widzę, ze coś stało. Możesz mi przecież powiedzieć... Teamin...
-Będziesz się ze mnie śmiał.
-Obiecuję, ze nie.
Lee westchnął unosząc dłoń, łapiąc nią za koniec koszulki Choi i zaczął owijać jej róg wokół palca. Zawsze tak robił gdy się denerwował, albo nie wiedział co robić. Dodatkowo też zaczął molestować dolną wargę, co świadczyło, ze sprawa jest poważna. Przynajmniej dla niego. W końcu uniósł wzrok i spojrzał w brązowe tęczówki przyjaciela.
-Mamy ducha w pokoju.- powiedział, słysząc już w głowę salwę śmiechu jaką za chwilę zostanie potraktowany. On i Onew zresztą.
-Ducha? - powtórzył Minho, starając się upewnić czy aby dobrze słyszał.. Maknea skinął głową- Mów dalej...
-Siedzieliśmy z hyungiem w pokoju... -zaczął opowiadać-... Ja słuchałem muzyki on czytał książkę. Leżałem na łóżku na brzuchu, tak że miałem widok na całą podłogę...
-Chyba jej brak – wciął się Jjog czyniąc aluzje do bałaganu jaki panował w tej części domu
-Nie przerywaj!- rzucił ostro w jego stronę Choi- kontynuuj Teamin...
- Leże tak i leżę i patrzę a tu nagle moja koszulka ze Spoong Bobem zaczyna się przemieszczać. Nie chcąc wyjść na głupka przetrałem oczy i raz jeszcze spojrzałem na T-shirt. Leżał już nieruchomo. Pomyślałem więc, ze mi się przewidziało to odpuściłem. Ale po chwili Onew- hyung podskoczył na krześle na którym siedział. Spojrzałem na niego, a on tylko jęknął, ze coś zimnego i dziwnie śliskiego przeszło mu po nodze. Zsunąłem się z łóżka i obeszłam miejsce w którym siedział , ale nic tam nie zauważyłem. Już miałem mu powiedzieć, ze chyba mu się zdawało, gdy poczułem gwałtowne szarpnięcie. Odwróciłem się stając twarzą w twarz z białym jak ściana obliczem hyunga. Palcem wskazał mi na sam środek pokoju. Spojrzałem tam i …- Lee urwał patrząc na lidera, który wciąż milczał
-I?- Minho ponaglił go
-...i tym razem koszulka z napisem „New York” się przemieszała, tak samo jak chwilę wcześniej moja ze Spoong Bobem. - dokończył- to była chwila jak Onew chwycił mnie za rękę i wyciągnął z pokoju. Serce waliło mi jak oszalałe. Po drodze zagarnęliśmy też Key'a i zamknęliśmy się w tej szafie... Resztę już znacie...
Po opowieści Teamina nastała konspiracyjna cisza. Jonghyuna patrzył na na lidera to na maknea, co chwila uchylając usta jakby chciał coś powiedzieć, ale w ostateczności się rozmyślał. Key mruczał coś mało zrozumiałego pod nosem, Minho wyraźnie analizował to co chwilę wcześniej powiedział Lee a sami „nawiedzeni” stali ze spuszczonymi głowami czekając na uszczypliwe uwago i komentarza.
-Trzeba to sprawdzić. -powiedział ostrożnie Choi, przerywając ciszę i skupiając na sobie cztery pary oczu.
-A według Ciebie jest co sprawdzać? - Jonghyuna spojrzał na niego krzywiąc się- Z całym szacunkiem, ale duchu nie istnieją.
-A kto powiedział, że chcę szukać ducha.
-To co chcesz niby sprawdzić, hę?
-Ja bym tam proponował sprawdzić w necie jaki psychiatra teraz przyjmuje i zawieść tę dwójkę na badanie.- prychnął Key, opierając się o niedużą komodę jaka stała w rogu.
-Gdyby to chodziło o ciebie Kibum postawił byś całą agencje na nogi. - odparł Minho, obejmując ramieniem Teamina
-Nie prawda!
-Nie? - szatański uśmiech pojawił się na twarzy bruneta- a kto latał jakby go stado diabłów goniło bo zgubił swoją ulubioną zieloną czapkę stawiając przy tym wszystkich na nogi? Ja?
-Wcale tak nie było! Wyolbrzymiasz sytuację.
-Możecie sobie to darować? - funknął Jjog. Miał na prawdę serdecznie dość.- Jestem padnięty, chcę się położyć a wiem, ze to nie nastąpi do puki nie znajdziemy tej rzekomej przeźroczystej wywłoki, której zachciało się chodzić w naszych rzeczach. Więc... -spojrzał na Minha- Jak jest Twoja propozycja Choi?
-Prosta. Iść do ich pokoju i poszukać tego kto chodzi w ich koszulkach.
-Świetnie. To idziemy.
Całą piątką ostrożnie weszli do Keyowo- Teaminowo- Onowego pokoju. Tak jak już wcześniej dość zgryźliwie zauważył bling w ich sypialni panował istny Sajgon. Ubrania leżały wszędzie. Dosłownie wszędzie. Nie było miejsca, szafki ani regału gdzie nie leżałby jakiś ciuch. Ostrożnie zaczęli przechadzać się podnosząc każdą rzecz i wrzucając ją na łóżko. Teamin standardowo przykleił się do Minha. Ten nie oponował bo przywykł do tego. Key biadolił coś po cichu, co jakiś czas rzucaj dziwne nie do końca wiadomo co znaczące spojrzenia w stronę Jinkiego. Jonghyuna z kolei wąchał każdą rzecz starając się określić jej „datę ważności”. Tylko Onew wciąż nic nie mówił, zapewne walcząc z zażenowaniem.
-Tutaj nic nie ma. -powiedział Jjog w przerwie pomiędzy jednym wciągniecie zapachu z ubrania a drugim- oprócz ciuchów, nie pranych co najmniej od tygodnia. Pralkę mamy sprawną, wiecie o tym?
-No co ty nie powiesz... - Key założył ręce na biodra- Tak się składa, że... Ożesz ! -wrzasnął naglę wskakując „na pandę” na Kim'a.
-Co Ty wyprawiasz?! - wrzasnął na niego przyjaciel
-Coś przeszło mi po nodze.
-Przestań ćpać gdy nas nie ma Key!
-Ja nie...
-O! - wykrzyknął Teamin, wskazując palcem na miejsce gdzie jeszcze chwilę temu stał Key.Cztery pary oczu przeniosło wzrok w to miejsce, patrząc tempo na samo poruszający się liderowski sweter. Minho najszybciej z nich wszystkich wyszedł z pierwszego zdziwienia, odkleił maknea od siebie i spokojnym krokiem zaczął podążać za „chodzącym” swetrem. Po chylił się, ostrożnie podnosząc go do góry. To co zobaczyli było chyba jeszcze lepsze niż duch.
-To jest... - zaczął w wyraźnym zwątpieniu Jonghyuna
-...żółw? - dokończył Key wciąż będąc przyczepionym do Kim'a.
-Ale my nie mamy żółwia.- bling podrapał się w czubek głowy- Prawda?- popatrzył po twarzach przyjaciół, szukając potwierdzenia dla sowich słów.
-No raczej! W życiu bym się nie zgodził na ulepszoną wersję ślimaka w domu. -prychną Kibum
-Ale skąd on się tu wziął? -Teamin podszedł do Minha, łapiąc go za rękaw bluzy
-Onew? -brunet odwrócił się patrząc osłupiałego lidera -Jinki?
-Co? - Lee otrząsnął się.
-Możesz mi pożyczyć telefon na chwilę?
-Jasne. - odparł szybko lider i zaczął szaprpać się z kieszenią spodni aby wyjąć urządzenie- Proszę.
-Dziękuję.
-Zdradzisz nam gdzie dzwonisz?- Key spojrzał podejrzliwie na Choi
-Zaraz zobaczysz. - na twarzy Minha pojawił się charyzmatyczny uśmiech. Czas pomiędzy wykręceniem numeru a połączeniem zadawał się trwać wiecznie. - Cześć hyung!- powitał w końcu kogoś po drugiej stronie brunet- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam...- jego przyjaciele skupili się wokół niego starając się odgadnąć z kim rozmawia- Przekopujecie dom? Czemu? Co się stało?- osobnik po drugiej stronie coś bąknął. Nie dosłyszeli co.- Zginął? Ale jak?
-O czym on pierdoli? - mruknął Jonghyuna patrząc na Key'a, który tylko wzruszył ramionami.
-A jak wyglądał?- chwila ciszy – Nie nie nabijam się z Ciebie. Nie śmiałbym. - znowu chwila ciszy- Nie, wcale się nie uśmiecham jak to mówię...
-Gdzie ten cfel lezie! - Jjog chwycił żółwia za skorupę i pokierował w stronę drzwi
-Wydaje Ci się...-Minho zdawał się nie źle bawić przy tej rozmowie- Chcecie pożyczyć łopatę?- Teamin wymienił pytające spojrzenia z Onew- Nie, nie naśmiewam się. To poważna sprawa...- Całą czwórka skrzyżowali ręce na piersiach stając w jednej linii przed Choi- A może wrzucicie zdjęcie do internetu?
-Jakie zdjęcie? -Key spojrzał na lidera, który tylko wzruszył ramionami
-Hyung, ja zadzwonię jutro dobrze? To co mam do powiedzenia może poczekać. Macie ważniejsza sprawę na głowie... Jasne, jasne...Do ususzenia i powiedzenia.
-Z kim ty gadałeś? - zapytał Kibum, jak tylko Choi się rozłączył
-Z Eunhyukiem.
-Po jaką cholerę, jeśli wolo wiedzieć?
-Stęskniłem się po prostu. Idę do kuchni, chcecie coś?
-Nie tak prędko – Jonghyuna chwycił go za nadgarstek i przytrzymał- Ten żółw...- Bling placem wskazał na skorupę z czterem nogami posuwającą po pokoju-... ma coś wspólnego z którymś z członków Super Junior? - Minho w odpowiedzi tylko się uśmiechnął – Z Yesungiem na przykład?- Choi nic nie odpowiedział, ale jego oczy nie były w stanie zaprzeczyć.
-To jest żółw tego przeklętego Yesunega! - krzyknął Key
-Nie krzycz tak bo wszystko słyszące uszy Heechula to usłyszą, przylezie tutaj i nie będziemy wstanie się go pozbyć przez najbliższy tydzień. - ostrzegł Jonghyuna – Chcesz się z kimś dzielić swoim ulubionym sokiem porzeczkowym?- Wizja dzielenia się sokiem zadziałał na Kibum jak tłumik.
-Ale jak on się tutaj znalazł?- Onew podniósł zwierzątko z ziemi i uważnie zaczął mu się przyglądać.
-Musiał być w torbie Siwona-hyunga gdy przyszedł tutaj dzisiaj rano.- odparł Teamin podchodząc do lidera aby poodtykać żółwia. -Wyobrażacie sobie co się teraz dzieje w ich mieszkaniu?
-Nie każ mi tego robić – na twarzy Jjong pojawiło się przerażenie- Yeasung nie jest zły facet, trochę dziwny, ale są gorsi od niego. Jednak jeśli sprawa rozbuja się o jego kochanego żółwia...uff..- pufnął Kim, starając się odtrącić wizję III wojny jaka trwała teraz zapewne u członków Super Junior.
-Ty! Choi!- Key zwrócił do bruneta- Możesz nam powiedzieć, dlaczego nie powiedziałeś Eunhyukowi, że mamy ich żółwia skoro wiedziałeś, ze go szukają? Przecież po to zadzwoniłeś do niego.
-On się mści. - twarz Jonghyuna pokrył charakterystyczny dla niego uśmiech- Mam rację?- Minho lekko wygiął kąciki ust- Za co ta zemsta?
-Jaka zemsta?- bruneta udawał, ze nie wie o co chodzi
-Ściągniesz na nas gniew Eunhyuk i gromy Yesunga.
-Bez przesady. Trochę rozrywki im nie zaszkodzi...
-Ja dziękuję za taką rozrywkę.- prychnął Key
Starszy Kim podszedł do Minha i uwiesił się na jego ramieniu
-Jestem złem wcielonym Choi wiesz?
-Nie.- brązowooki pokręcił głową- Złem wcielonym jest Kyuhyun.
-Już nie długo- Bling zaśmiał się- Zbliża się tak dzień w którym uczeń pokona mistrza... Ku naszemu nieszczęściu...
23:07:37 3/03/2011, Lilyth [Powrót] Komentuj
» 18:23:44 18/04/2011
078088189074.stk.vectranet.pl | brak www IP: 78.88.189.74
» 14:18:32 6/04/2011
staticline56853.toya.net.pl | brak www IP: 77.237.15.76
» 21:06:33 5/03/2011
zalogowany | http://bbling1232.id.joe.pl/ IP: zalogowany
» 20:43:34 4/03/2011
zalogowany | http://bbling1232.id.joe.pl/ IP: zalogowany
» 15:03:10 4/03/2011
zalogowany | http://bbling1232.id.joe.pl/ IP: zalogowany
» 10:14:34 4/03/2011
aasq31.neoplus.adsl.tpnet.pl | brak www IP: 83.5.228.31
» 08:52:55 4/03/2011
81-219-4-240.adsl.inetia.pl | brak www IP: 81.219.4.240