Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
2. Patetyczność uczuć.

2. Patetyczność uczuć.

Wybaczcie, ze tak długo to trwało, ale nie miała czasu ani weny. Właściwie wciąż jej nie mam (weny) i nie wiem co to dalej będzie :P

Nie jestem zbyt zadowolona z tej notki, ale doszła do wniosku, ze lepiej nie będzie. Przepraszam za jej "beznadziejność" i obiecuję, że następna będzie lepsza.

 


 

             Nie było jeszcze siódmej, jak ciche szelesty papierów wypełniały wciąż pogrążone we śnie mieszkanie. Osoba, która zakłócała ów ciszę, siedziała przy kuchennym stole zawalona licznymi, kolorowymi kartkami. Studiowała je bardzo dokładnie porównując do siebie po kolei, co jakiś czas przerywając aby spojrzeć w inny kawałek papieru mrucząc przy tym coś zrozumiałego jedynie dla siebie samego.
             Zapowiadał się bardzo długi i napięty miesiąc. Godziny prób, nagrań i występów, nie mal nakrywały się na siebie. Na przejazd z jednego studia do drugiego albo z jednego planu na drugi mieli góra czterdzieści minut. Nie miał pojęcia jakim cudem mieli tego dokonać w samo południe, kiedy ruch w stolicy był największy? Mało tego, wciąż nie wiedziało co się dzieje z maknea, a jak wiadomo jeśli coś dobrze nie styka maszyna, choćby nie wiadomo co by się z nią nie robiło, nie będzie poprawnie działać. Brakowałoby mu tylko, aby jeszcze Key wyznał Jjogowi co do niego czuje, zagęszczając jeszcze bardziej atmosferę.
             Gdy godził się na zostanie liderem wiedział, ze nie będzie łatwo, bo zdawał sobie sprawę jak bardzo skrajne osobowości reprezentują jego przyjaciele- Choi był typowym introwertykiem, Key ekstrawertykiem, Jonghyuna przyjmował przeważnie pozycję obserwatora a Teamin uczuciowaca. Mógł nawet śmiało powiedzieć, ze się tego bał. Nie pewność czy poradzi sobie gdy zaczną się kłócić albo skakać sobie do gardeł w pierwszym okresie ich znajomość te myśli spędzała mu sen z powiek nie mal każdej noc. Teraz jednak nauczył się żyć z nimi pod jednym dachem. Dobrze wiedział kiedy musi zareagować a kiedy nie, jaką sytuacje może przemilczeć a do jakie powinien się wtrącić.
              Zatopiony we własnych poplątanych myślach nie usłyszał nawet jak ktoś wszedł do pomieszczenia. Oprzytomniał dopiero gdy poczuł ciężar materiału i męski, ale subtelny i delikatnych zapach perfumu jakim pachniał. Spojrzał na swoje okryte nią ramiona a potem uniósł wzrok, napotykając na ciepłe czekoladowa oczy, wpatrzone w niego z pewnym współczuciem.
-Dziękuję.- szepnął cicho, lekko się uśmiechając
-Kiedyś się rozchorujesz zobaczysz- odezwał się ów osobnik, zajmując miejsce obok niego.
            Onew spojrzał na wciąż zaspaną twarz przyjaciela. Jego zawsze duże, niebezpiecznie połyskujące pewną doza uwodzicielstwa oczy teraz przysłaniała lekka mgiełka snu, gęsta czupryna jego ciemnych włosów rozchodziła się na wszystkie strony a przydługa grzywka opadała na twarz. Takiego Minha można było zobaczyć bardzo rzadko. Przez te dwa i pół roku ich znajomości zdarzyło się to może cztery góra pięć razy. Nawet po nocnej popijawie z członkami Super Junior nie wyglądał tak jak teraz. Jinki pozwalał sobie nawet sądzić, że te cztery czy pięć razy w których wyglądał tak jak teraz odbyły się tylko w jego obecności, co nie ukrywał bardzo my schlebiało, biorąc pod uwagę to, jaki jest Choi.
-Nowe grafiki? - zapytał brunet zachrypniętym głosem sięgając po jedną z kolorowych kartek.
-Taa...- przeciągnął wyrażając w ten sposób swój stosunek do nader aktywnego rozkładu zajęć- Nie mam pojęcia jak to będzie miało działać.
-To chyba nie nasz problem.- Minho podrapał się w czubek głowy – Menager i banda będą się tłumaczyć jak coś nie wypali.
-Zazdroszczę Ci takiego podejścia.
-Nie ma czego zazdrości. Przyjmij to za oczywistą oczywistość a życie stanie się łatwiejsze.
-Pewnie powinienem, ale dobrze wiesz, ze nie mogę.
-Egoizm nie jest zły. Spój tylko na Key'a. W swoim „ja i moja dupa” prezentuje się kwitnąco.
-Nie przesadzaj, Kibum nie jest aż takim egoistą. Gotuje nam i pamięta o rzeczach o który ja zapominam. Ile razy nie pozabieralibyśmy tego co powinniśmy gdyby nie on ?
-Ale przyznaj, ze czasami jest gorszy niż nasze matki razem wzięte.
-Czasami, ale dzięki temu to mieszkanie jakoś funkcjonuje.
-Taa... kobieca strona Key'a jest niezastąpiona- Minho zaśmiał się, bawiąc rogiem obrusu jaki leżał na stole.
-Dobrze, ze Kim Cię teraz nie słyszy.
-Mnie nie musi, ale wolałbym aby usłyszał kogoś innego -mruknął brunet bardziej do siebie jak przyjaciela
-Co mówiłeś?
-Nie, nic. Zrobię kawy, co ty na to?
-Z chęcią. Dziękuję.
-Nie ma sprawy.
             Minho podniósł się kierując w stronę podwieszanej szafki przy lodówce w, której trzymali kubki. Wyjął dwa- jeden żółty zieloną żabką a drugi czerwony z wyścigowym samochodem- i postawił je na granatowym blacie. Z kuchenki zdjął czajnik, wlał do niego wody i wstawił. Z szuflady wciągnął kawę i nasypał jej po łyżeczce do każdego naczynia. Jinki obserwował każdy ruch chłopaka i dobrze wiedział, ze on wie, że jest obserwowany, jednak nic nie mówił.
-O co chodzi hyung? - zapytał dopiero, gdy postawił przed nim kawę.
-Zastanawiałem się nad czymś.
-Nad czym? -Choi przysunął kubek do ust, upijając z niego trochę. Kochał smak kawy o poranku.
-Czy według Ciebie zachowanie Teamina może być związane z jego ewentualnym zakochaniem się?
Choi przechylił lekko głowę na bok, marszcząc przy tym zabawnie nos. Wyglądał jak szczeniaczek, który udaje, ze słucha tego co mówi jego właściciel.
-Jonghyuna zasugerował wczoraj to samo. - odpowiedział po chwili – W sumie Lee, jest już duży i nie jest to nie możliwe.
-Jednak wyczuwam, ze wolałbyś aby tak nie było.
-Dobrze wiesz, co sądzę na temat miłości i całej tej jej otoczki.
-Wiem, ale myślałem, że coś się może zmieniło.
-Niestety, ale nie.
-I rozumiem, że dalej uważasz, że...
-Przykro mi hyung – przerwał Jinkiemu, splatając dłonie jak do modlitwy wokół kubka, wbijając w nie wzrok.
-A wyjaśnisz mi czemu?
-Zrobiłem to już. I nie mam nic do dodania.
-A gdybym ja miał ?
-Miałbym wtedy dwa wyjścia ...- Choi spojrzał na spokojną twarz Onew'a- ...Wysłuchać Cię albo wyjść.
-Rozumiem, ze nie chcesz wybierać.
-Nie karz mi hyung.
          Nastała między nimi niezręczna cisza, którą przerywało jedynie tykanie zegara jaki wisiał na ścianie i skrzypienia podłogi w pokojach. Był to znak, ze życie w ich domu właśnie się rozpoczyna.
-Nie karzę. I tak zrobisz co zechcesz... Ja zawsze zresztą... -zdążył szepnąć jeszcze lider nim pierwsze drzwi się otworzyły i wyjrzała z nich czupryna Jonghyuna

                                                                           ^^^

            To był chyba najbardziej wyczerpujący trening jaki mieli do dawna- cztery godziny na sali z jedną półgodzinną przerwą. Tak więc gdy wparowali do szatni, ich jedynym priorytetem był prysznic. Tak jak stali, zrzucali z siebie mokre od potu ubrania i jedne po drugim znikali w zielonych kabinach pryszniców, rozkoszując się orzeźwiającymi i zbawczymi działaniami wody. Jej strumienie lały się spokojnie, szumiąc relaksująco. Zapachy męskich żeli pod prysznic mieszały się ze sobą tworząc niezwykły, deliktano- subtelny zapach, który wypełnił całe pomieszczenie.
-Ej! - wrzasnął Jonghyuna, podrywając się ławki na której siedział – To moje bokserki!
-Poważnie?- Jinki spojrzał na blinga a potem na swoje dolne odzienie, drapiąc się w czubek głowy
-Nie, na niby!
-To tylko bokserki Jjog. - Minho uśmiechnął się, kładąc przyjacielowi rękę na ramieniu, starając się w ten sposób uspokoić.
-Nie Choi! To nie się TYLKO bokserki.
-Nie?- brunet zrobił zdziwioną minę- Ja tam widzę bokserki... No chyba, ze mówisz o tych słodkich pieskach jakie na nich są, to faktycznie nie są to tylko bokserki, ale pieskowe bokserki.- ciche parsknięcie wyrwała się z ust Key'a. Nawet siedzący nie daleko Teamin się uśmiechnął.
-Aleś ty się dowcipny zrobił. - fuknął urażony Kim- Dla twojej informacji to są moje ULUBIONE bokserki i nie chcę aby nosił je ktoś oprócz mnie.
-Ale hyung... -odezwał się maknea-... Key przecież kiedyś też w nich chodził i wtedy nic nie powiedziałeś. Powiedziałbym nawet, ze byłeś zadowolony z tego faktu...- To było jak wymierzony, otrzeźwiający i bardzo niebezpieczny policzek. Jonghyuna stanął osłupiały z rozdziawioną buzią po spostrzeżeniu Teamina, bardzo trafnym zresztą. Ręcznik, który trzymał w dłoni wypadł mu na podłogę.
-Po prostu Kibum wyglądał w nich lepiej niż lider.- wtrącił się Minho, zachowując przy tym niezwykłą naturalność zupełnie jakby Lee powiedział coś nie, nienormalnego.
           Westchnął podchodząc do wciąż tkwiącego w szoku Jjog, pochylił się i podniósł jego ręcznik narzucając mu na głowę, aby jakoś ukryć ten beznadziejnie i patetycznie odkrywający jego sekret wyraz twarzy.
-Ty też tak uważasz? -ciągnął młodszy, nie dorywając wzroku od bruneta. Choi spojrzał na niego, czując jak dłoń Jonghyuna zaciska się na materiale jego bluzy.
-Że Key lepiej wygląda w tych gaciach niż Onew? -maknea skinął głową. Był niezwykle poważny
-Jak dla mnie to najlepiej wygląda w nich Jjog. W końcu to jego bokserki nie? To kto może wyglądać z nich lepiej niż sam właściciel ?
Teamin już otwierał usta aby kontynuować, gdy drzwi szatni gwałtownie się otworzyły i staną w nich ich maneager.
-Choi! Onew! - zawołał- Ruszajcie się! Za pół godziny musicie być w radiu.
-Już idziemy. - odparł Onew, wgapiając się w Minh'a
-Za pięć minut w samochodzie- dodał mężczyzna i zniknął za drzwiami.
          Cisza jak zaoponował w szatni była niezwykle ciężka. Cztery pary oczu gapiły się to na Choi to na Lee, czekając w napięciu na dalszy rozwój wydarzeń. Kim, który trzymał jeszcze chwilę temu materiał bluzy bruneta, zwolnił uścisk spuszczając głowę.
-Minho.- zwrócił się w końcu Jinki do bruneta, który wciąż prowadził „wzrokową” walkę z maknea- Choi...
-Słyszałem. - odpowiedział mu, porzucając torbę przez ramię.- Idziemy.- zakomunikował, przelotnie jeszcze przejeżdżając dłonią po ramieniu Jonghyna, odwracając się i kierując w stronę wyjścia.
-Będziemy późno. Nie czekajcie na nas.- dodał lider i podobnie jak chwilę wcześnie Minho, zniknął za drzwi.
           Przez całą drogę do samochodu pomimo że szedł ramie w ramię Choi nie zamienili ze sobą oni jednego słowa. Choć jego twarz nie wyrażał żadnych emocji był pewny, że nad czymś intensywnie myśli. Do tego dochodziło jeszcze to nie typowe dla niego dotknięcia ramienia Kim'a, które zdecydowanie było wyrazem dodania otuchy i uspokojenia. Mogło to oznaczać dwie rzeczy – Minho darzył jakimś dziwny uczuciem Jjog albo wiedział „coś” i nie chciał aby to wyszło na jaw...
-Nie wyobrażaj sobie za dużo hyung.- odezwał się brunet gdy ich van wjeżdżał w jedną z najdłuższych ulic stolicy.
-Co-o? - Onew podskoczył, przestraszony jego nagłym odezwaniem się.
-Nie czuję nic do Jonghyuna. By najmniej nie w sposób w jaki myślisz.
            Jinki otworzył szeroko oczy. Choi zaczynał go przerażać. Przywykł do faktu, że młodszy nigdy się nie myli, trafnie wydaje osądy o ludziach gdy tylko na nich spojrzy i zawsze ma rację, ale teraz to chyba już była przesada. Potrafił czytać jeszcze w myślach?
-I nie czytam Ci myślach. Nawet bym nie chciał. -dodał po chwili, lekko się przy tym uśmiechając. Onew żałował, ze brunet robił to tak rzadko. Wyglądał wtedy całkiem uroczo.
-To czemu...
-Z tego samego powodu dla którego ty dzisiaj rano wyrwałeś Key'owi i Blingowi płytę, gdy się sięgnęli po niego równocześnie.- przerwał mu odrywając wzrok, od przyglądania się mijającemu krajobrazowi za oknem.
-Czyli, że wiesz o … nich. - ciągnął niepewnie lider.
-Mam to nieszczęście. - Minho pokręcił głową głośno wzdychając.
            Uśmiech ulgi pojawił się na twarzy Onew. Jonghyna ani Key nie mogli by mu o tym powiedzieć od tak, musiał to wywnioskować z ich zachowania. Oznaczało to, że z brunetem nie jest aż tak źle a jego system emocjonalno- uczuciowy jednak jakoś pracuje.
-Jak Jjog zareagował na to, ze wiesz?
- Udawał, że nie wie o co mi chodzi.
-Ale zapewne Twoje charyzmatyczne zdolności go złamały.
-Nie musiałem z nich zbytnio korzystać.- Charyzmatyczność Choi nie pozwalał na długie wypieranie się. Znał to z własnej autopsji. - Skapitulował bardzo szybko.
-Próbowałeś go namówić, aby wyznał uczucia Kibumowi?
-Zasugerowałem to, ale uznał, że woli pozostawić to tak jak jest.
-To tak samo jak Key.
-I niech nikt mi nie mówi, że miłość nie jest patetyczna i ogłupiająca.
-Nigdy nie zmienisz i niej zadania, co?
-W takim popapranym towarzystwie? - Minho prychnął- Zapomnij.
-A gdyby ktoś zaproponował Ci, że Cię jej nauczy?
-Nie można nauczyć miłość hyung... To jest nie możliwe...


Głosuj (0)

15:48:13 17/03/2011, Lilyth [Powrót] Komentuj


Evi

» 21:48:32 19/03/2011
89-73-176-73.dynamic.chello.pl | brak www IP: 89.73.176.73

Muszę przyznać, że po przeczytaniu tych dwóch części.. PRAGNĘ WIĘCEJ! <3

decay

» 21:57:30 17/03/2011
aatc181.neoplus.adsl.tpnet.pl | brak www IP: 83.5.240.181

Jak na brak weny, to część świetnie Ci wyszła :D Chciałabym żeby mi tak wychodziło, kiedy nie mam weny :D Wielki ukłon <3 Buź :*

bbling1232

» 21:20:35 17/03/2011
zalogowany | http://bbling1232.id.joe.pl/ IP: zalogowany

"-Nie można nauczyć miłość hyung... To jest nie możliwe..." - cholernie podoba mi się to zdanie i nie wiem czemu. Chyba naszły mnie takie dziwne dni.
A rozdział mi się bardzo podobał.
Ale taki pod smutniały mi się wydawał, albo to tylko mój nastrój :<

A o wenę się nie martw. Ja sama z nią mam.
Napisałam 16 stron worda i jedną nowego czegoś i już nic niem wiem. Nawet jak się nazywam ^^

Aga

» 17:20:16 17/03/2011
178-37-153-165.adsl.inetia.pl | brak www IP: 178.37.153.165

Co ty gadasz? Rozdział jest świetny :) Naprawdę!
Z niecierpliwością czekam na kolejną część :) Pisz ją szybko :) Weny życzę ;*

Szablon

Wykonała Cineva, nu eu, tylko dla Lilyth. Grafika znaleziona w sieci. Zasila Blog4u.pl.
Więcej szablonów jej autorstwa znajdziesz na blogu szablonowni Kopia Niefiskalny.