Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
The way we are : Rozdział III

The way we are : Rozdział III

Udało mi się! Skończyłam! Nie jest to co prawda wielka rewelacja, bo w głowie mi siedzą mi raczej doktryny polityczne( Hitler, Mussolini, Dmowoski, Nietzsche, Hegel i Kant), ale... skończyłam III rozdział opowiadania :) Mam nadzieję, ze się wam spodoba i wybaczycie mi jego niedoskonałość :)

Życzę miłego czytania :)


THE WAY WE ARE
Rozdział III

Pomimo dość wczesnej pory w klubie panował już nie zły tłok. Bez wątpienia na jeden kawałek kwadratowy przypadało już z pięćdziesiąt osób. Jeszcze raz tyle i będą mieli namacalne pojęcie „presji demograficznej”. Przecisnęli się między grupkami nerwowo podrygującymi w rytm granej muzyki i skierowali się w stronę baru, za którym stał właściciel lokalu i wyraźnie opieprzał barmana. Na ich widok lekko przystopował, walnął delikwentka szmatką w ręce, pogroził palcem i podszedł do nich.

-Czułem was jeszcze dzisiaj zobaczę. - lekko się uśmiechnął- Chodźcie tam jest wolna loża.- Gestem dłoni wskazał im kierunek w który posłusznie podążyli.

Miejsce okazało się idealne- cała scena była w zasięgu ich wzroku, bar nie daleko a co najważniejsze do kibla było tylko pięć kroków. Rozsiedli się wygodnie czekając na drinki jakie obiecał im przynieść gospodarz.

-O której Teamin ma występ?- Onew spojrzał na zegarek
-Za jakieś pół godziny.- odparł Jonghyuna rozglądając się z zainteresowaniem.
-Szukasz jakieś niewinnej ofiary?- Key oparł się łokciami o stół i lekko przechylił w stronę starszego.
-Kochany, tylko nie ofiary.
-A kim są w takim razie te dziewczątka, które tak namiętnie obracasz, po uprzednim wciśnięciu im kitu o ich niezwykłości, jak nie niewinnymi ofiarami?
-To są aniołki, które zesłał mi Najwyższy.
-Właśnie mnie zemdliło- mrukną Minho, co wywołało delikatny uśmiech na ustach Jinkiego.
-Macie!- o blat stolika uderzyły cztery duże, wypełnione po brzegi kufle piwa- Miłej zabawy.- na odchodne właściciel puścił im jeszcze oczko, po czym zniknął w tłumie zabawowiczów.
-Tego mi trzeba było!- Jjog łapczywie chwycił naczynie i upił pierwszego, dużego łyka- Oj tak! -mlasnął z zadowolenia.
-Nie tak łapczywie, po cię zmiecie z kanapy i nawet nie zauważysz kiedy- upomniał go Lee.
-Bez obaw! Nie piję od dzisiaj.
-Ty! Choi! Ale możesz się odzywać.- Key, szturchną Minh'a w ramię- To nie trening Twojego starego. Nie trzeba tylko słuchać.
-Jak będę miał Ci coś ważnego do powiedzenia, to obiecuję odezwę się.
-Kibum, daj mu spokój. On się właśnie przystosowuje. - Jonghyuna stanął w obronie bruneta
-Tylko nie nie robi tego za długo, bo się wieczór skończy a on wciąż będzie tak samo nieprzystosowany jak na początku. Poza...
-Wy naprawdę przyszliście?- Nie wiadomo skąd, jak i kiedy przy ich stoliku wyrósł Teamin. Ubrany w kolorowe, rurkowe spodnie, luźną bluzkę i czapkę skierowaną na prawą stronę.
-Przecież obiecałem Ci, że ich przyprowadzę.- Kibum wyszczerzył się
-Wiem, ale nie sądziłem, że...
-Że wyrwę Casanowę z łóżka, sportowca porwę z boiska a szefa wykopie z biura? Tak wiem, jestem zajebisty. Nie musisz mi tego mówić.- szatyn wypiął dumnie pierś do przodu.
-Nie nadymaj się tak diva...- Minho delikatnie uderzył go w wypiętą klatkę- ...Bo ci jeszcze nie daj Bóg żyłka pęknie i będziesz gdzieś wysoko grzał wilgotnego tumana w promieniach słońca a biała zasłona opadnie do końca. Po co ci to?
-Co??- Key skrzywił się kompletnie nie rozumiejąc skierowanych do siebie słów. Onew i Jonghyuna parsknęli tylko przytłumionym śmiechem, nie wyrażając ani odrobiny chęci aby objaśnić ten dziwny, przydługi zwrot.
-Zamiast siedzieć na allegro i przeglądać lumpy trzeba było uważać na zajęciach.- dodał jeszcze brunet, nim zaczerpnął wielkiego łyka, nektaru Bogów.
-Co jest panie Kim Kibum?- Jjong zaśmiał się, kpiąc osłupiałego Key pod stolikiem- Sam kazałeś się mu odzywać.
Kibum nic nie odpowiedział. Bąknął coś pod nosem, zatracając się w białej, piwnej pianie...

***

Promyki słońca zaczęły wdzierać się do dużego salonu, jedno z seulskich mieszkań. Robiły to z gracją, nie szczędząc sobie przy tym złośliwości. Jedne po drugi wbijały się w twarze pięć śpiących osób, wymuszając z ich ust pomruki niezadowalania. Rozrzucone wokół nich butelki robiły im prawie za poduszki, a kawałki pizzy aż prosiły się o przyklejenie do ubrań.

Gdzieś w głębi domu coś zaczęło dzwonić. Uparcie i bezlitośnie. Potem nastąpił długi sygnał dźwiękiem przypominający maszynę EKG, która obwieszcza zakończenie żywota i kobiecy, mocny głos rozszedł się po mieszkaniu. Słowa przez nią wypowiadane przypomniały potok słów puszczanych w zwolnionym tempie od tyłu. Kiedy zamilkła rozpoczęło się niemrawe poruszenie, w okolicach przyziemnych.

Jedno z ciał mruknęło coś jak „kurwa” i zwinęło się bardziej, przypominając teraz wyrośnięty, embrion. W niedalekiej odległości od ów „zwłok” leżały dwa kolejne ciała, jedne na drugim w pozycji hamburgera a metr od nich następne- wtulone siebie, nie mal boleśnie.

Pierwszy oczy otworzył Minho. Ostrożnie aby nie narazić się na ból omiótł wzrokiem pomieszczenie stwierdzając, że to zdecydowanie nie jego pokój a to „coś” wbite w niego to nie jego kochany pies „Togo”. Teamin bo to leżał wciśnięty w jego ciało, wciąż spał niewzruszony na wcześniejszy dźwięk telefonu i słońce, które wybitnie oświetlała jego twarz. Kątem oka, przebijając się przez mgłę alkoholową dostrzegł, na wiszący na ścianie zegarku, że jest już dobrze po dziewiątej a co za tym idzie od godzinny powinni być na sobotnich zajęciach.

-Teamin...- mruknął do śpiącego Lee- Teamin...
-Ciszej, błagam...- jęknął Jonghyuna, a bynajmniej tak mu się wydawało, że to był on-...dajcie mi umrzeć w ciszy...
-Słońce...- bąknął Key-...już umarliśmy...
-Która jest godzina?- wychrypiał Jinki, podchodząc do próby wzniesienia, która trwał nie krócej jak trzy sekundy i zakończyła się fiaskiem.
-Po dziewiątej...- odparł Minho, przecierając oczy
-Nie-e...- Lee zawahała się przez chwilę-...dobrze...
-Tak troszkę...
-I co teraz?
-Nic.- powiedział Kibum zsuwając się z ciała Jjong'a – tak jest dobrze...

                                                                              ***

Do szkoły dotarli prosto na przerwę obiadową. Ubrani w ubrania pożyczone od Key'a i ciemne okulary niczym „Boy's over Flowers” stanęli w progu stołówki skupiając na sobie ciekawskie spojrzenia uczniów. Kompletnie to ignorując zajęli pięcioosobowy stolik w rogu sali, modląc aby dano im święty spokój i on nic nie pytano.

-Wszyscy się na nas gapią.- zauważył Teamin, cichcem rozglądając się po pomieszczeniu
-Bo wyglądamy jak pięć gówien z nogami i rękoma.- mruknął Minho, pijąc już trzecią od dziesięciu minut szklankę z wodą.
-Chyba trochę przegięliśmy...- bąknął Jinki, wspierając głowę na ręce, dłubiąc pałeczkami w spaghetti.
-Ale nie mów, ze nie było warto.- Kibum uśmiechnął się łobuzersko, kładąc głowę na ramieniu Lee, co wywołało jeszcze większą falę szeptów.- Ten taniec na stole był rewelacyjny... Zupełnie jakbym oglądał na żywo Travolte w „Gorączce sobotniej nocy”...
-On przynajmniej był ubrany i nie pałał chęć rozebrania się...- Jonghyuna spojrzał wymownie na Key- Gdyby nie Minho, urządził byś tak striptiz jakich mało. W poprzednim życiu byłeś chyba tancerką w „Moulin Rouge”.
-Wyczuwam napięcie w twoim członku. Wieczorek bez bzykania i humorek nie dopisuje. Ale jak chcesz mogę Ci pomóc dać mu ujście...
-Obejdzie się. Już prędzej dałbym się zgwałcić stadu napalonych transwestytów niż pozwolić aby twoje rączki dotknęły mojego przyjaciela.
-To trochę już za późno na tą deklarację...- wtrącił się Minho, nasuwając na głowę kaptur bluzy, jakby miało mu to pomóc w przygłuszeniu tych pomruków.
-Co masz na myśli Choi?-Jjog spojrzał na niego znad zsuniętych okularów.
-To co powiedziałem. Na tą deklarację jest już za późno. Jego rączki już bardzo dobrze znają się z Twoim przyjacielem...
W ułamku sekundy powietrze zgęstniało nad nimi. Nawet cały ten zgiełk wokół nich zdawał się zamilknąć. Jinki, który właśnie uślinienie starał się wciągnąć makaron do ust, z wrażenia zrobił to zbyt gwałtownie i strzelił sobie końcówką nitki, prosto w szkoło okularu. Teamin, plunął sokiem pomarańczowym w przerwę między Key a Jonghyuną.
-Kłamiesz.- szepnął starszy Kim
-Być może...- brunet wzruszył ramionami, opierając się głową o ścianę.
-On kłamie, prawda Jinki?- Jjog spojrzał błagalnym wzrokiem na Onew, licząc, że ten zaprzeczy temu co wygaduje Choi.
-Nie mam pojęcia.- Lee rozłączył ręce- Przez pewna część nocy zajmowałem się Teaminem, który wmówił sobie że ma skrzydła, jest orłem i czuje jak wzywają go wielkie przestrzenie podniebne...
-Wcale nie!- obruszył się najmłodszy, omal nie wylewając przy tym swojego soku- To nie prawda!
-Następny zaprzeczać się odezwał- mruknął Minho, bardziej do siebie jak do reszty kręcąc przy tym głową z dezaprobatą.
-Nie krzycz tak, dzieciaku!- Jinki zatkał mu usta ręką- Nie jesteśmy głusi.
-Ale kłamiecie.
-A wy dwoje za to wolicie udawać, ze nic nie pamiętacie.- Key wyszczerzył się.
-Ty się tak nie ciesz, bo zrobiłeś ze mnie geja.
-Ale co, źle Ci z tym?
-Zajebiście kurwa mać! Idę sobie od was! Nie odzywam się do was!

Jonghyuna podniósł gwałtownie przewracając krzesło na którym siedział. Łoskot z jakim mebel uderzył w posadzkę był jak strzał- zabójca dla ich skacowanych głów. Pięć twarzy spowił grymas niezadowolenia a przez stołówkę przetoczyła się kolejna fala ciekawskich pomruków. Jednak bardzo szybko przewał ją trzask z głośników, jakie były podwieszone pod sufitem. Teraz cała uwaga skupiła się na nich.

-Kim Jonghyuna. Kim Kibum. Lee Jinki. Choi Minho i Lee Teamin.- zabrzmiał w nich gruby kobiecy głos- Do gabinetu dyrektora. Natychmiast!

Głośno wzdychając, ociężale podnieśli się z krzeseł i jak skazańcy prowadzeni na stryczek ruszyli w kierunku gabinetu dyrektorskiego.

                                                                                 ***

Pokój dyrektora znajdował się na drugim piętrze, mniej więcej pośrodku długiego holu. Nie przerażała ich perspektywa zobaczenia tego, który może ich wydalić ze szkoły- bo w obecnym stanie było im wszystko jedno- ale fakt, ze muszą się wdrapać na ta nieszczęsną drugą kondygnację. Wspierając się poręczą krok po kroku wspinali się co raz wyżej i wyżej, aż w końcu stanęli na docelowym pietrze. Dyrektor już na nich czekał przy otwartych na oścież drzwiach. Bez słowa weszli do pomieszczenia i usiedli na przygotowanych dla nich krzesłach.

Mężczyzna, który zarządzał całą tą edukacyjną placówką, nie wyglądał jakoś szczególnie strasznie. Wręcz przeciwnie, był grubaśny, siwawy z dużym nosem przypominającym kartofla i pedalską bródką. A na dodatek był tutaj nowy. Poprzedni dyrektor załamał się i popadł w głęboka deperesję. Jak mówią plotki siedzi teraz w miały miękki pokoju ubrany w białą, śliczna piżamkę z długimi rękawkami.

-Wiecie chyba po co was wezwałem?- zapytał jakby to był aż tak oczywiste w ich stanie.
-Mamy kilka opcji.- odparł swobodnie Key, rozsiadając się wygodniej. Zachowywał się jakby był we własnym domu a osoba z którą rozmawia była jego sąsiadem.
-Jak znam życie zaraz mi je wymienisz Kim.
-Za pozwoleniem oczywiście.
-Nie wyrażam go. - powiedział stanowczo mężczyzna, opierając łokcie na blacie biurka, a palce układając jak do modlitwy.
-Szkoda.- Kibum wzruszył ramionami i zaczął przyglądać się swoim paznokciom u prawej dłonie.
-Jesteście tutaj bo...- dyrektor przewał i spojrzał na szatyna- Kim czy możesz zostawić oglądanie swoich paznokci na później?
-Jasne.
-To się niezmiernie cieszę. Skup się na tym o czym będę mówił.
-Jasne.
-Świetnie! A wracając do tematu. Jesteście tutaj bo...
-Bo się spóźniliśmy, jesteśmy bez mundurków i mega skacowani. Tak wiemy.- dokończył sfrustorwanym Jonghyuna.
-Muszę przyznać, że takiej błyskotliwości się po panu nie spodziewałem. Noc chyba była udana, co?
-Kwestia względna- mruknął Jjog patrząc na wyszczerzoną twarz Key'a.
-Chyba nie taka względna. Wyglądasz na wykończonego.
-Bo mam kaca, jakby dyrektor nie zauważył.
-Może nie trzeba było tyle pić, co?
-A może nie trzeba było urządzać zajęć w sobotę, co?
-Jonghyuna uspokój się!- po raz pierwszy odkąd weszli, Jinki odezwał się- To nie pomaga – dodał nie co ciszej.
-Już wam nic nie pomoże. Po kim jak po kim ale takiej niesubordynacji bym się w życiu po tobie Lee nie spodziewał. Zresztą nie tylko po tobie.- teraz jego wzrok spoczął na Minho, który zdawał się przedrzemamać, cała tą rozmowę.
-Twój ojciec cię szukał Choi. Był wściekły. Nie pojawiłeś się na treningu dzisiaj rano.
-Na prawdę?- mruknął sarkastycznie brunet przebudzając się- Nie zauważyłem.
-To wielka szkoda. Naprawdę ogromna.
-Jakoś będę z tym musiał żyć.
-Nie wątpię Choi.
-Super! - Jjog klasną w dłonie- Czy to już wszystko? Możemy już iść?
-Nie panie Kim. Ponieważ złamaliście dwie główne zasady tej szkoły zostajecie zawieszeni w prawach ucznia.
-Nie pan nie żartuje!- Key prychnął z rozbawieniem- każdy głupi wie, ze reguły tej szkoły to pic na wodę.
-Skąd że panie Kim dwa. A na dodatek będziecie pomagać w przygotowaniu corocznego międzylicealnego konkursu talentów. W tym roku nasza szkoła jest jej głównym organizatorem.
-Nie ma czasu na teki głupoty.- Jonghyuna podniósł się
-To znajdzie pan. W przerwach między jednym bzyknięcie a drugim będzie pan w stanie przygotować dekoracje, jestem tego pewny. Jinki cała odpowiedzialność organizacji spada na ciebie.
-A co jeśli odmówimy?- Minho ściągnął okulary i wbił swoje wielkie, charyzmatyczne oczy w grubaska przed sobą
-Wydalę was ze szkoły...


Głosuj (0)

17:50:40 12/06/2011, Lilyth [Powrót] Komentuj


Hizumi

» 23:36:15 26/06/2011
public143251.xdsl.centertel.pl | brak www IP: 31.63.239.147

Zacznę od początku, jestem cichym obserwatorem twojego bloga. Muszę Cię pochwalic, twoje opowiadanią są genialne.<3
Czekam na kolejną część. Wg taka impreza z szjniasami musi być niezła haha :D psują najmłodszego

MiNam

» 01:37:09 23/06/2011
078088189074.stk.vectranet.pl | brak www IP: 78.88.189.74

Blog założony i jest pierwsza notka ale opowiadanie jest w trakcie stwarzania ^^ www.mi-nam.blog.onet.pl
Aha... i chciałam Cie prosić żebyś napisała do mnie na gg jeszcze raz. Byle co, ale napisz ze to ty ^^ . bo wtedy nie byłam u siebie i zapomniałam spisać twój nr. i wziąć go. Przepraszam za kłopot :* A opow... Jak zwykle genialne ^^ xD

Aga

» 22:01:08 21/06/2011
213-238-122-166.adsl.inetia.pl | brak www IP: 213.238.122.166

Kiedy new? :)

decay

» 17:03:06 14/06/2011
aass48.neoplus.adsl.tpnet.pl | brak www IP: 83.5.230.48

Aaaa to było genialne :D Tak się cieszę, że Key i Jong już się zmacali :D I widzę, że alkoholowe przyjaźnie się zacieśniły xD Super <3
Jeszcze tak na marginesie, to w związku z problemami na jun.pl powstało nowe forum http://almostlovers.fora.pl zapraszam serdecznie ^^

Arle

» 12:38:02 14/06/2011
nat178-214-20-5.mtm-info.pl | brak www IP: 178.214.20.5

Taaa, tak to właśnie jest, jak Minho się odezwie. Ale w sumie dobrze prawi. Chciałabym przeczytać retrospekcje z tych wydarzeń :D
+ Taemin, którego 'wzywają przestrzenie podniebne' jest strasznie uroczy < 3

Evi

» 11:43:33 13/06/2011
89-73-176-73.dynamic.chello.pl | brak www IP: 89.73.176.73

Mmm, Bling zmacany przez Key'a to to, co kotki lubią najbardziej. <3 XDDD
Jesteś moim Bogiem, Lilyth, pisz więcej, bo ja (i nie tylko ja o_O) schodzę na spazmy jak widzę jak akcja się rozkręca <3

Aga

» 20:14:32 12/06/2011
brak hosta | brak www IP: 213.195.186.253

Dzięki Ci x Strasznie byłam ciekawa, co dalej xD
Się porobiło, nie ma co! Będą pomagać przy konkursie? Czuję, że coś się szykuje... xD
Pisz szybko nową notkę! :)
Weny życzę ;*

Szablon

Wykonała Cineva, nu eu, tylko dla Lilyth. Grafika znaleziona w sieci. Zasila Blog4u.pl.
Więcej szablonów jej autorstwa znajdziesz na blogu szablonowni Kopia Niefiskalny.