Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Rozdział VII

Rozdział VII

Muszę przyznać, że wasze komentarze zaskakują mnie co raz bardziej (pozytywnie oczywiście). Są tak uskrzydlające, że aż mi te skrzydła zaczynają ciążyć :P

Ala na poważnie- bardzo wam dziękuję za to ze czytacie te moje wypociny i jeszcze je komentujecie. To na prawdę wiele dla mnie znaczy.

Arle, Evi, Aga, AgiiChan, kami oraz pewna pani o nicku Kirke,która zdecydowała się ujawnić to dzięki wam jestem w stanie pisać. Dodajecie mi sił tymi wszystkim dobrymi słowami i sprawiacie, że pisanie sprawia mi radość.
Dziękuję wam ;*


 

ŁÓŻKO W PARYŻU
Rozdział 7

Mieszkanie Minho i Jonghyun było urządzone w sposób nowoczesny, ale wciąż prosty i subtelny. Aż dziw go brał, ze byli wstanie ze smakiem połączyć tak rozbieżne style, które jednocześnie nie gryzły się z ich osobowościami. Minimalistycznie umeblowany salon miła swój klimat i smak a kuchnia, którą widział w przelocie zdawała się być niezwykle funkcjonalna. Ściany pokrywały jasne, pastelowe kolory, które nawet przy najgorszej pogodzie za oknem dawały przyjemne, wewnętrzne ciepło.
Jednak na Key'a ono nie działało. Siedzą sztywno na kanapie, zupełnie jakby połknął kij podczas gdy Minho kręcił po kuchni prowadząc jakaś burzliwą rozmowę przez telefon. Choć Kim nie wiele słyszał, to jednak pojedyncze dźwięki jakie do niego docierały, pozwalały mu przypuszczać, że stało się coś, co było nie na rękę brunetowi. Nie wiedział czym dokładnie Choi się zajmował, ale na pewno musiał być kimś ważnym skoro, pozwalał sobie na tak śmiałe odzywki i podniesiony ton głosu.
Czekając na bruneta, zaczął rozglądać się po salonu do którego wepchnął go Jonghyuna, nim w końcu poszedł do pracy. Jego uwagę przykuło kilka fotografii stojących na dębowej komodzie. Nie śmiało, trochę po złodziejsku podszedł do mebla, aby lepiej je obejrzeć.
Na dwóch zdjęciach byli oni ze swoimi rodzicami. Musiał przyznać, że całkiem nieźle wdali się w swoich „wytwórców”- Minho miał dumną i charyzmatyczną postawę ojca oraz ciepłe i brązowe tęczówki po matce. Natomiast Jonghyun miał uśmiech ojca i pewność siebie bijącą od matki.
Trzecie zdjęcie było hołdem dla ich licealnej, imprezowej duszy. Tło stanowili przelotni znajomi oraz światła nocnego klubu. Wszystko w oprawie oparów alkoholu i dymu papierosowego. Czwarta fotografia było trochę jak nieudana próba zrobienia czegoś twórczego z niczego. Ciężko mu było stwierdzić co dokładnie znajdowało się na zdjęciu lubi co miało się na nim znaleźć. Dopiero na piątej fotografii zatrzymał się na dłużej. Ośmielił się nawet zdjąć je z komody, a móc przyjrzeć się mu lepiej. Byli na nim we dwójkę -szczęśliwi i uśmiechnięci- z wierzą Elfia w tle.
Paryż. Miasto jego marzeń. Miasto architektury, która jest tak ścisła że powietrze z uporem musi się prześlizgać uliczkami, po których na spacer po zmierzchu wychodzą zakochane pary. Miasto kurtyzan, domów publicznych ale przede wszystkim centrum sztuki i mody...
-Zrobiliśmy je w zeszłym roku- głęboki głos rozbrzmiał za jego plecami. Podskoczył jak poparzony, odwracając gwałtownie, padając prosto na bruneta.
-Przepraszam!- krzyknął, upuszczając zdjęcie na ziemię.
-Nic się nie stało.- Minho uśmiechnął się, schylając po ramkę- To był chyba nasz najbardziej spontaniczny wypad.- oświadczył po chwili, patrząc z uczuciem na fotografię.
-Ohhh...- tylko tyle Key był wstanie z siebie wydusić. Czuł się trochę jak syn, którego matka przyłapała na masturbacji podczas oglądania filmu pornograficznego.
-Byłeś kiedyś w Paryżu?- zagadną go Choi, odrywając wzrok od zdjęcia.
-Nie. - odparł Kibum, starają się nie dopuścić do kontaktu wzrokowego między nimi.
-Podobno wielu turystów- głównie Japończyków- podczas pierwszego zetknięcia z Paryżem przeżywa mniejsze lub większe rozczarowanie, ponieważ szara rzeczywistość konfrontuje się z pięknymi wyobrażeniami z filmów czy literatury.
-To się chyba nazywa syndrom paryski”.
-Bardzo możliwe. -Minho wzruszył ramionami odkładając ramkę na komodzie- Nas on na szczęście ominął i już od pierwszego dnia mogliśmy się cieszyć jego urokami.- Key uśmiechnął się sztucznie, wlepiając oczy w swoje skarpetki- Matko! Ja tutaj gadam o pierdołach a kawa nam stygnie! Zapraszam.- gestem dłoni wskazał na stojące na mały, okrągłym stoliku fioletowe filiżanki.
-Macie bardzo ładne mieszkanie.- zagadnął cicho, chcąc przerwać niezręczną ciszę, która powodowała, ze jeszcze bardziej się denerwował.
-Dziękuję.- Choi odstawił naczynie na podstawku, uśmiechając się.
Zapadał między nimi kolejne nieprzyjemna cisza, wypełniana tykaniem zegarka i co jakiś czas przeszywana dźwiękami klaksonu samochodowego jakiego zdenerwowanego kierowcy.
Siedzieli naprzeciwko siebie co jakiś czas uchylając usta, aby coś powiedzieć, jednak kończyli tylko na wydechu i cichym jęknięciu niezadowalania.
Kibum nigdy nie miał problemów z nawiązywanie kontaktów interpersonalnych. Rozmowa z drugim człowiek zawsze przychodziła mu nad wyraz łatwo i bez większych oporów. Może dlatego, ze nigdy nie oceniał ludzi „z biegu” tylko dawał im możliwość wypowiedzenia się. Jego znajomi powtarzali mu bardzo często, ze powinien otworzyć jakąś szkołę komunikacji i uczyć ludzi sztuki nawiązywanie znajomości.
Jednak dzisiaj, jego pewność siebie i otwartość na drugiego człowiek dostał nóg i uciekła jak jakaś panna młoda sprzed ołtarza.
-Coś nam się rozmowa nie klei- szepnął nagle brunet, przyprawiając o szybsze bicie serca.
-Trochę tak.
-W takich chwilach żałuję, ze nie ma Jonghyun. On ma smykałkę do ludzi i wie jak z nimi rozmawiać.
Z usta kogo jak kogo, ale nie Choi Minho spodziewał się tak otwartego wyznania. Dla niego on zawsze zajmował egzekwo pierwsze miejsce razem z Kim'em w rankingu na najbardziej otwartą osobę w stolicy. Wiecznie w otoczeniu innych ludzi, uśmiechnięty i pewny siebie, prowadzący długie, zacięte rozmowy i nigdy nie odpuszczający zbyt łatwo, a tutaj co? Wielki Choi Minho to w gruncie rzeczy nieśmiały chłopaczek?
-Faktycznie, twój przyjaciel ma gadane...- mrukną cicho, skupiając wzrok na kawie.
-To mało powiedziane. On może gadać bez przerwy. Gdy byliśmy jeszcze w szkole, jako jedyny był wstanie zagadać naszą nauczycielkę o historii, a uwierz mi nie było to łatwe. Kobiecina była nauczycielem z powołania. Jej chęć to wpojeniem na wiedzy, był tak wielki a przy tym tak naiwny, ze z czasem zaczęło mi się jej robić szkoda...
Key dobrze widział o kim mówił Minho. Ta kobieta była i jego profesorką. Jej zajęcia to był jedne wielki potok słów z którego i tak nic nie był wstanie zapamiętać.
-Ty i Jonghyun znacie się jeszcze ze szkoły?- zapytał, chcąc zachować pozory.
-Tak, choć Jjog jest ode mnie starszy o rok.
-Takie długie przyjaźnie to rzadkość w dzisiejszych czasach.- bąknął szatyn, odstawiając filiżankę na stół. Kiedy się pochylił zza koszuli wysunął się srebrny łańcuszek z zawieszką w kształcie koniczynki na końcu.
-Ładny- Choi chwycił za biżuterię, przysuwając się tym samym bliżej Key'a.- Twoja dziewczyna ma niezły gust.- podniósł wzrok krzyżując go ze wzrokiem szatyna.
-Dzię-ękuję- wyjąkał wyszarpując i omal nie zrywając z szyi, łańcuszek- Przekażę jej.- dodał, starają się uspokoić nadmiernie łomoczące serce-A w ogóle to ja powinienem już iść.- poderwał się gwałtownie do pionu, marząc aby jak najszybciej opuścić to mieszkanie.
-Zaczekaj! - Minho chwycił go za dłoń, przytrzymując i zmuszając do usiąźcia- Nie wypiłeś nawet do końca kawy.
-Przepraszam, ale ja naprawdę muszę iść- rzucił wyrywając rękę z uścisku. Zrobił to jednak zbyt raptownie i torbą, którą miał cały czas przewieszoną przez ramię uderzył o stojące na stole filiżanki, wylewając kawę na siebie i na Choi.
-O kurwa!- przeklną brunet odskakując na bok odruchowo ściągając z siebie zalany kawą t-shirt
-Przepraszam!- krzyknął Key- Przepraszam!
-Skończ przepraszać i ściągaj z siebie tą koszulę.
-Co?!
-Boże...- jęknął Minho, podchodząc do niego i zaczynając odpinać guziki jego bluzki.
Dopiero teraz dotarło do Kibum, że nie dość że chłopak stoi przed nim do połowy rozebrany, to jeszcze zaczyna rozbierać i jego.
-Nie!- krzyknął, odtrącając dłonie Choi, wprawiając go tym w niezłe osłupienie- Nie trzeba- dodał ciszej.
-Przepraszam- mruknął niepewnie brązowooki- Ściągnij ją sam w taki razie a ja Ci przyniosę czystą bluzkę.
Nim Key zdążył zaprotestować Minho już nie było. Korzystając z tego chwycił torbę wybiegając z mieszkania...

 

Dochodziła piąta gdy zdecydował się wynurzyć zza swojego biurka po kubek czarnej, mocnej kawy. Większość jego kolegów już dawno zwinęła manel i pogrzała do domu, hołdując zasadzie „co możesz zrobić dzisiaj zrób jutro". W gruncie rzeczy takie podejście nie było złe, w ręcz zdrowe. Jednak czasami trzeba było powiedzieć „basta” bo cała ta hołota byłaby gotowa zapomnieć jak to jest pracować. On na szczęście nie miał taki problemów. Jego ludzie byli niezwykle zdyscyplinowali i nad wyraz odpowiedzialni, a czasem aż nadgorliwi. Niestety jego kolega miał mniejsze szczęścia.
Pchnął drzwi działu administracji, zastając tam istny Sajgon. Papiery walały się po podłodze, segregatory zwisały z półek a zszywki były powbijane w sufit. Nogą przesunął zestawienia za rok ubiegły zmieszane z zaświadczeniami o zatrudnieniu, przeskoczył nad segregatorami z napisem „dane administracyjne” lądując prosto pod biurkiem. Osoba siedząca za nim nawet nie zauważył, ze ma gościa.
- Ładnie to tak? – odezwał się Jonghyuna przysiadając na wolnym kawałku biurka, obracając w dłoniach kubek z kawą, nie zdejmując uśmiechu z twarzy.
-Co znowu?- burknął Onew, nawet nie uraczając Kim'a spojrzeniem
-Siedzieć w robocie, gdy w domu czeka takie słodkie ciasteczko.
-Słodkie ciasteczko nocuje dzisiaj poza domem.
-To wszystko wyjaśnia.- mruknął Jjong, robiąc łańcuszek ze spinaczy biurowych.
-A co z Tobą?- Lee oderwał się od pracy- Ogier zrywa murawę z boiska?
-Wręcz przeciwnie. Siedzi w domu i robi mi obiad.
-Chyba zamawia przez telefon.- prychnął ironicznie starszy.
-I po co ta agresja? No po co?
-Nie chciałbyś abym był agresywny.
-Jesteś uroczy kiedy jesteś taki zazdrosny.-Jonghyun zaśmiał się, upijając łyk kawy.
-Ciekaw jestem czy też byłbyś tak optymistycznie nastawiony gdybyś wiedział, ze twój Choi zrywa tą murawę z jakimś niezłym ciachem.
-Jinki, dobrze wiesz, że Teamin nie widzi świata poza Tobą.
-Może i nie widzi, ale to wciąż dziecko i do tego bardzo łatwowierne.
-Z całym szacunkiem, ale on jest bardziej dojrzały od Ciebie. Poza tym, gdyby chciał Cię puścić kantem mógł to zrobić już dawno.
-Co masz na myśli?
-To co powiedziałem. Minne jest uwielbiany przez męską część swojej grupy. Z tego co się orientuję, tyle zaproszeń na kawę ile otrzymał, nie dostała żadne laska z zespołu. On jednak odmawiał. Z uporem maniaka odmówił każdemu.
-Poważnie?
-Oczywiście zazdrosny kretynie. -Kim westchnął ciężko- Weź zostaw tą robotę i spieprzaj do domu. A jak już tam będziesz to zadzwoń do niego i życz udaje zabawy, bo założę się że dzieciaka gryzą wyrzuty sumienia, ze cię zostawił.
-Jestem aż taki starszy?
-Tylko odrobinę zaborczy, ale to najwyraźniej młodemu nie przeszkadza.
-A Ty?
-Co ja?
-Nie wracasz do domu?
-Oczywiście, ze wracam, ale najpierw dopiję kawę.
-Może Cię podrzucę co? Auto chyba wciąż masz w warsztacie.
-Mam dzisiaj samochód Minho, ale dzięki.
-Choi, dał Ci swoją dzecinkę?- wyszczerzył się Lee, narzucając marynarkę na ramiona.- Jestem po wrażeniem.
-A to niby czemu?
-Stary rozbiłeś auto na latarni trzy dni temu, będą trzeźwym jak niemowlak. Ja bym Ci się bał powierzyć rower a co dopiero taką brykę. Minho musi Ci na prawdę bardzo ufać.
-Ja myślę, że chyba jest w tym coś więcej.
-Chcesz mi powiedzieć, że po siedmiu latach powiedział Ci, że Cię kocha?- Lee wytrzeszczył oczy niedowierzania.
-Choi? Phhy...- prychnął Jjog- On nawet nie powie, ze mnie lubi.
-To czemu...
-Onew, ja i Minho pewnych rzeczy nigdy sobie nie powiemy, ale o nich wiemy.
-Uważasz, ze to jest wystarczające- wiedzieć, ale nie mówić na głos?
-Ty i Teamin mówicie sobie o tym cały czas, ale czy to sprawia, ze jesteś o niego mniej zazdrosny? Nie, wręcz przeciwnie. Wiesz, ze on Cię kocha bo Ci to powiedział, przez co się bardziej nakręcasz i świrujesz.
-Mimo wszystko uważam, że powinniście powiedzieć sobie otwarcie co do siebie czujecie.
-Wiesz, co panie niedoszły psycholog?- Jonghyuna objął go ramieniem, szeroko się uśmiechając- Skończmy temat naszych popaprnaych związków i wyskoczmy gdzieś.
-Sprecyzuj to "gdzieś"- Jinki uniósł jedną brew do góry w geście wyczekiwania.
-Co powiesz na soczyste udka z kurczaka?



All chapters: I , II , III , IV , V , VI , VII , VIII , IX , X , XI , XII , XIII ,
XIV , XV , XVI


00:01:04 21/10/2011, Lilyth [Powrót] Komentuj


AgiiChan

» 21:38:18 23/10/2011
aemu23.neoplus.adsl.tpnet.pl | brak www IP: 79.191.72.23

Hej! To znowu ja! Na początku dziękuję za tak ciepłe słowa :3 Aż się rozpływam XD
No i oczywiście na sam przód wysuwam bezpretensjonalnie najlepszy cytat notki:
"-Ohhh...- tylko tyle Key był wstanie z siebie wydusić. Czuł się trochę jak syn, którego matka przyłapała na masturbacji podczas oglądania filmu pornograficznego."
XD Poza tym ta cudowna i naiwna otwartość Minho jest taka XD...Eww
Chociaż ja nie rozumiem dlaczego on się tak cały czas kryje...Bardzo mnie to irytuje, wiesz? XDD Ale boję się, że jak za szybko to wyjdzie, to skończy się opowiadnie :<
Pomio faktu, że zapewne jakaś nowa seria już powoli rodzi ci się w głowie, prawda? ;)
Ale powracając - OU JEEEAA! Mój Onew wyjrzał, dosłownie, ze swojego ukrycia! XD Dzięki Ci! Chociaż przyznam, jakoś nie mogę zestaić ze sobą słów "Jjong" i "rozsądność", "Dobra rada"...XD

Poza tym nie wiem sama, czy warto tobie w ogóle mówić "pisz szybko!", "czekamy!" i tak dalej...XD Idealnie umiesz czytać w myślach, publikując notkę w takich cudownie krótkich okresach czasowych <przynajmniej dla mnie :P>
Dla odmiany napiszę: NIE PRZESTAWAJ! :D
Pozdrawiam :3

Arle

» 20:37:03 23/10/2011
nat178-214-20-5.mtm-info.pl | brak www IP: 178.214.20.5

Lilyth! Za co!! Pytam się ZA CO nam to robisz?! Tak przeciągasz sedno sprawy! Dalej Cię nie rozgryzłam. Ani Ciebie, ani Twojego opowiadania. Zazwyczaj ciąg wydarzeń wiadomy jest już na samym wstępie. Tutaj tego nie ma. Trzymasz w niepewności dziewczyno! Brawo. To jest chwyt pisarski, jednak ja - spragniona Twojej twóczości i finału - nie mogę się doczekać końca! Jednak nie patrz na mnie i moje chore jazdy, tylko rób swoje, bo robisz to nieziemsko ;*
Pozdrawiam!

Kirke

» 22:19:42 22/10/2011
77-254-249-129.adsl.inetia.pl | brak www IP: 77.254.249.129

Ty nam sprawiasz radość swoimi opowiadaniami, więc czemu nie mielibyśmy odwdzięczyć Ci się komentarzami? Stwierdziłam, że nie mogę milczeć, bo skoro mi się coś bardzo podoba, to powinnam o tym mówić autorce. :)

Po tej części wydawać się może, że wszystko może zmierzać w stronę MinKey'a, ale z drugiej strony, nie jestem pewna tego to końca, bo dla mnie to opowiadania owiane jest tajemniczością. Ale niezależnie, kto jak połączy się w pary, i tak z ekscytacją i niecierpliwością czekam na kolejną część.
Ach, a Key jest taki uroczy, gdy się tak denerwuje przy przystojnych mężczyznach. ;-)

kami

» 23:00:33 21/10/2011
host-89-228-74-110.olsztyn.mm.pl | brak www IP: 89.228.74.110

Ojjaaa nie spodziewała się nowego rozdziału a co dopiero mojego imienia... hihi...
Ale naprawdę nie musisz się czuć osaczona naszymi komentarzami, bo my je tylko zostawiamy aby nie było ci nudno i w przerwach to ty sobie poczytała co nieco :D
Co do rozdziału to jestem ciekawa co z tego wszystkiego wyniknie bo co nowa notka a mój koncept zostaje przekreślony, więc ciekawość aż zżera :D A i przy okazji takie pytanie, czy jak zaczynasz pisać jakieś opowiadanie czy już z góry wiesz jak ono się zakończy czy jednak piszesz je na świeżo?

Wena z tobą :D

Evi

» 14:55:57 21/10/2011
89-72-247-59.dynamic.chello.pl | brak www IP: 89.72.247.59

Mrr, soczyste udka z kurczaka, aż się głodna zrobiłam. XD
Rozdział cudowny, strasznie mnie ciekawi, co będzie dalej. Piszesz w taki niesamowicie wciągający sposób, że aż się serduszko cieszy widząc nowy rozdział. <3

Aga

» 09:14:58 21/10/2011
178-37-152-153.adsl.inetia.pl | brak www IP: 178.37.152.153

Ale się dzieje xD
Moment z Key i Minho z ich rozmową i akcją "rozwalamy filiżanki" mnie rozwalił xD
I końcówka zresztą też :D
Pisz szybko nową notkę :)
Weny życzę ;*

Szablon

Wykonała Cineva, nu eu, tylko dla Lilyth. Grafika znaleziona w sieci. Zasila Blog4u.pl.
Więcej szablonów jej autorstwa znajdziesz na blogu szablonowni Kopia Niefiskalny.