Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Halloween.

Halloween.

 

Taka moja Halloweenowa fantazja ;)


Halloween.
Dla jednych to satanistyczne, godzące w wierzenia religie święto dla drugich doskonały sposób na groteskowe oswojenie się ze śmiercią poprzez zabawę. Kolorowe stroje, upiorne maski, maratony horrorów w kinach i telewizji, a także dynie i cukierki to tylko jedne wielu elementów tego popularyzującego się święta.

Siedział w salonie, z kubkiem kurczaka wsadzonym między kolana, oglądając maraton z Freddy’m Kruegerem w roli głównej, który tuż obok Michaela Myersa , Jasona Voorheesa i Leatherface'a jest jeden z najbardziej rozpoznawalnych czarnych charakterów kina grozy. Z tą różnicą, ze Myers czy Voorheese zaliczają się do grona cichych zabójców, Freddy Krueger daje upust swojemu cynizmowi, zamiłowaniu do czarnego humoru i brutalnym fantazjom na temat zabijania, siejąc postrach i z powodzeniem zmniejszając liczbę mieszkańców pewnego małego prowincjonalnego miasteczka.

Tak między Bogiem a prawdą nie był specjalnie zwolennikiem takie kina akcji. Preferowała nie co spokojniejsze gatunki filmowe- najlepiej refleksyjne, z przesłanie i głębią a nie tonące w krwi i brutalności.

W ich mieszkaniu tylko Minho i Jonghyun fascynowali się tego typu filmami. Ta dwójka mogłaby je oglądać bez przerwy od świtu do nocy, gdyby tylko miała taką możliwość, nie mając po tym ani jednego koszmarnego snu czy zabójczej mary sennej. Jak to było możliwe? Bardzo prosto. Całe swoje odczucie dotyczące oglądanych filmów wylewali na forum zespołowe, z najdrobniejszymi szczegółami- od wyglądu zabójcy, opis narzędzi jaki się posługiwał kończąc na sposobie w jaki zabijał swoje ofiary, z wtrąceniem swoich uwag na temat każdego morderstwa.

Niestety, dzisiaj nie miał co liczyć na inne kino, w końcu było Halloween. Nie miał nic specjalnie do tego święta. Nawet trochę go bawiło. Zwłaszcza dzieci w strojach żywcem powyjmowanych z horrorów, mówiących „cukierek albo psikus”.

-Hyung, cukierek albo psikus. - głos Teamin wybił go z „zawiechy” jaką załapał. Otrząsnął się odwracając.
-Co jest Min...AAAA!!!- wrzasnął, zeskakując z kanapy, rozsypujący tym samym swoje ulubione udka. Za plecami nie zastał słodkiego i uroczego aniołka Teamina a wyjętego z filmu „Halloween”, psychopatycznego morderce Michaela Mayers'a.
-Mówiłem wam, że zacznie się drzeć. Mówiłem.- w progu pokoju z rękoma skrzyżowanymi na piersiach stanął Jonghyun.
-Tak, tak. Mówiłeś.- mruknął Minho, stając tuz obok Kim'a.
-Hyung?- pisnął przestraszony Lee widząc, swojego starszego kolegę, bladego jak ściana. Ściągnął białą maskę, podchodząc powoli do Jinkiego, który wciąż trwał w horrorowym szoku. - Hyung?
-Czy moje boskie, divowskie uszy dobrze słyszały? Głęboko przerażony krzyk, który wyrwał się ust naszego kochanego lidera?- Z drzwi kuchni otworzyły się i wyłonił się z nich Key, a właściwie niezła kopia Jasona Voorheesa z „Piątku 13-go” z głosem Kibuma.- Dobrze słyszałem?
-Rewelacyjnie.- Jjong wyszczerzył się obejmując jedną dłonią Choi w pasie, a drugą chowając do kieszeni.
-Co-o to je-est?- jęknął Jinki, patrząc z przerażeniem na swoich przyjaciół.
-Stroje halloweenowe. - wyjaśnił Minho, z wyraźnie wyczuwalną dygresją w głosie: „ a nie widać?”
-To widzę, ale po co one im?
-Teamin i Key chcą dostać trochę cukierków za darmo.- kontynuował raper.
-A te od fanów im nie wystarczają?
-Najwyraźniej nie.- Choi wzruszył ramionami, chowając swoje dłonie w tylne kieszeni spodni.
-I mówisz to tak spokojnie? Ty?
-A co ja mogę? Przecież im nie zabronię.
-Oczywiście, że nam nie zabroni, bo stracił by wtedy profity jakie z tego dostanie.- odparł Bling, dając brunetowi lekkie kuksańca w bok.- Co nie?
-Profity? - lider zmarszczył brwi- w sensie cukierki?
-Mniej więcej. - westchnął Key, podchodząc do Teamina i łapiąc go za rękę- Na nas już czas, bo jak tak dalej pójdzie to żadnych cukierków nie dostaniemy.
-Ale wy nie możecie iść. Jesteście gwiazdami! Nie możecie od tak chodzić od domu do domu i prosić o cukierki, grożąc psikusem jeśli ich nie dostaniecie. A co jak was rozpoznają? A manager wie? A firma?
- Wyluzuj trochę, hyung- Jonghyun podszedł do niego kładąc obie dłonie na ramionach, zmuszając aby jego przyjaciel na niego spojrzał- Już ty się o nic nie bój. Mamy wszystko zaplanowane.
-Wy? Zaplanowane?- pisnął jak jakaś panienka, czując zbierającą się w nim histerię.- Boże! To jest nasz koniec!
-Nie gadaj głupstw. Tylko tych dwoje będzie choć, bo mają stroje. Ja i Minho, będziemy ich wozić po okolicy.
-I tak się nie zgadzam!
-Nie karz nam użyć siły Onew.
-Nie groź mi Key.
-Ale hyung... - do akcji wkroczył Taeamin. Ich plan B w razie jakby przestraszenie lidera okazało się mało skuteczne aby mogli wyjść sami z domu.-... tylko trzy godzinki...proszę... Będziemy ostrożni...
-Nie Minne. Moja odpowiedź brzmi: NIE.
-Hyunggg...- długie, czarne rzęsy maknae, trzepoczące zalotnie, niewinny uśmiech i wielkie brązowe, psie oczy wlepione w niego wystarczyły, aby uległ. Znowu.
-No...- spojrzał na przyjaciół, którzy wpatrywali się w mnie-... niech będzie- powiedział w końcu, czując, ze może tego gorzko pożałować. Już on dobrze znał te ich „mamy wszystko zaplanowane”, jednak jak tu się nie oprzeć tej aniołkowatej buźce?- ... Ale trzy godziny i ani minuty więcej!
-Jesteś wielki!- drobne ciało tancerza zawisał na jego szyi, dodatkowo składając na niej ukradkowy pocałunek.
-Ta-ak. - wyjąkał nieco zaskoczony, niecodzienną pieszczotą- Wiem.
-To super! - Jonghyun zadowolony klasnął w dłoni- To do auta. Stolico Horror SHINee nadchodzą!
-Nie drzyj się tak!- upomniał go Minho nim ten zniknął w ciemnym korytarzu razem z niezwykle zajaranym Kibumem- A ty...- pochylił się przystawiając usta do ucha młodszego-wstrzymaj się troszeczkę jeszcze- dokończył, niepostrzeżenie suwając mu końcówkę języka jego w płatek uszny. Dzieciak zacisnął powieki, powstrzymując jęk.- To się trzymaj hyung.- machnął dłonią, łapiąc maknae w pasie i wyprowadzając z pokoju zostawiając wciąż oszołomionego lidera samego.

                                                            ^^^


Cztery nagie ciała, wiły się erotycznym tańcu na wielki, małżeńskim łożu. Ich przyspieszone oddechy, ciche jęki oraz zapach potu i podniecenia mieszały się ze sobą w zatopionym w pół mroku pokoju hotelowym a gorące i drżące dłonie, palące rumieńce na policzkach i nieme błagania o „jeszcze” płonęły równie intensywnie jak kilkanaście świeczek porozstawianych w różnych kontach pomieszczenia.

-Szybciej... - prośba, której udało się wydostać z ust był tak przesycona erotyzmem, że nie tylko pobudziła osobnika, do którego była skierowana ale także pozostałą, uczestniczącej w tej zabawie dwójkę przyjaciół.
-Boże!- okrzyk zbliżającego się spełnienia, wypełnił pokoju.

Potem były już tylko głębokie i ciężkie oddechy oraz szybko bijące serca.

-Cztery orgazmy w trzy godziny?- wyspała Jonghyun, kładąc się tuż obok wykończonego Teamina, ściągając z jego czoła mokre od potu kosmyki włosów.- To lepsze niż „cukierek lub piskus”.
-A tak bardzo nie chciałeś iść.- prychnął Key, kładąc głowę na klatce Minho, który tylko uśmiechnął się.
-A ty byś poszedł gdyby dwóch dorosłych ludzi powiedziało Ci, ze chcąc abyś poszedł z nimi pozbierać cukierki?
-Rozumiem gdyby to Minho nie pojął prawdziwości naszych intencji, ale ty?
-Ej! Wypraszam sobie!
-Oj, nie marudź Choi! - Key uniósł lekko głowę składając na jego szyi pocałunek.- Ale taka jest prawda. Tobie trzeba nie co łopatologicznie wykładać pewne sparwy.
-Wybacz, ze w każdym Twoim słowie nie doszukuję się propozycji seksu.
-Wybaczam, choć nie powiem, ze czasami jest to dość uciążliwe. Człowiek chce się zabawić, wysyła sygnały a drugi, co? Nie dobiera telefonu.
-Czyli co? Kiedy mówisz do mnie: „choć, przygotujemy sałakę z owoców”, to ma to odebrać jako: „Mam ochotę wymienić się z Tobą spermą”?
-Na przykład.
-Albo ”Kto ma moją ulubioną, różową koszulkę?” znaczy tyle co „ Jestem nagi i napalony. Kto chętny”?
-Skoro tak to czujesz.
- Hyung...- Teamin uniósł się lekko, wspierając na łokciu skupiając na sobie ich uwagę- ... Czyli, że jak krzycz na cały dom „Gdzie jest mój banan!” to masz na myśli „Komu mam obciągnąć ” ?

Cisza, która zapadał po wypowiedzi najmłodszego stała się sama dla siebie odpowiedzią.

-Skoro tak...- Bling odchrząknął po chwili zupełnie jakby przygotowywał się do jakiegoś ważnego przemówienia, spoglądając na Key'a , który tylko uśmiechał się kokieteryjnie - ...to od dzisiaj banan, będzie w naszym mieszkaniu owocem numerem jeden!


23:26:32 1/11/2011, Lilyth [Powrót] Komentuj


Kirke

» 22:04:13 3/11/2011
77-254-249-129.adsl.inetia.pl | brak www IP: 77.254.249.129

O ja, to było naprawdę świetne! Przy drugiej części najpierw otworzyłam oczy ze zdziwienia, bo początek nie miał nic wspólnego z wyjściem na cukierki, a potem tylko się śmiałam, bo rozmowa była przezabawna. :)

Szablon

Wykonała Cineva, nu eu, tylko dla Lilyth. Grafika znaleziona w sieci. Zasila Blog4u.pl.
Więcej szablonów jej autorstwa znajdziesz na blogu szablonowni Kopia Niefiskalny.