Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Rozdział XV

Rozdział XV

Dobra robaczki wy moje, mała niespodzianka dla was ;) Kolejny rozdzialiki "ŁÓŻKA... " ;D

Tak wiem jak bardzo się cieszycie, a ja razem z wami :)

Muszę przyznać, ze nie sądziłam, ze ostatnio notka wywoła taką malutką spekulacyjną burzę :) Ale przyznam, że było to dość miłe bo świadczy to tylko o tym, że na prawdę bardzo uważnie czytacie i że chyba się wam podoba ;)

Bardzo dziękuję za wszystkie komenatrze ;*

Miłego czytania.

Mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze do świąt ;)





ŁÓŻKO W PARYŻU
Rozdział 15







Minęły dwa tygodnie odkąd zamieszkał z NIMI pod jednym dachem i musiał przyznać, że właściwie były to jedne z najlepszy dwóch tygodniu w cały jego życiu. Fakt, wiąż się obawiał, że któregoś dnia wróci do domu a oni będą WIEDZIEĆ, bo nie mógł nie zakładać, że tak się może nie stać- świat jest mały w gruncie rzeczy a ludzie bardzo „uprzejmi”- ale mimo wszystko starał się o tym nie myśleć, a bynajmniej nie przez cały czas.
Rzucił szybkie spojrzenie na zegarek- dochodziła piętnasta. Jeszcze godzina i będzie wolny. Po raz pierwszy od nie pamiętnych czasów cieszył się, z końca pracy. Być może wynikało to z faktu, że nie wracał do pustego, ale pełnego ludzi mieszkania. Za każdym razem gdy przekręcał klucz w drzwiach zastanawiał się co z nimi zastanie- Jinkiego z plastrem na głowie? Choi w różowym fartuszku, goniącego ze szmatką Jonghyun, którego nakrył nad podjadaniu przed kolacją a może całą trójkę zwyczajnie śpiącą na podłodze w salonie?
-Kibum czy ty mnie w ogóle słuchasz?- Szatyn spojrzał tempo na stojącego przed sobą mężczyznę.- Nie słuchasz. Tak myślałem.
-Przepraszam szefie.
-Oczywiście. - Junsu westchnął, kładąc się na blacie baru- Nalej mi szkockiej.
-Nie wypiłeś już ich za dużo dzisiaj?
-Jakby chciał usłyszeć wykład na temat odpowiednich ilości alkoholu jak powinna przypadać na jednostkę dniową to poszedłbym do Yeesung'a. A teraz nie gadaj tylko nalewaj.
-Jak sobie szef chce. - Key wzruszył ramionami, wyciągając spod baru szkocką. Zapełnił niedużą szklaneczkę i przysunął do swojego pracodawcy, który jednym haustem ją opróżnił.
-Tan nałóg Cię zgubi kiedyś hyung. Zobaczysz.
-Tak, tak... moja trzecia żona też mi tak mówiła.
-Myślałem, że jesteś gejem.- Kim spojrzał z lekkim niedowierzaniem na starszego mężczyznę
-Jestem nim teraz... kiedyś nie byłem.
-Z całym szacunkiem, ale gejem się jest albo nie.
-I to powiedział gej, który przeleciał swoją najlepszą przyjaciółkę.
-To było co innego.- szatyn zarumienił się, na wspomnienie tamtej nocy.
-Tak samo jak moje małżeństwa. -Junsu wzruszył ramionami- Powiedz mi lepiej jak Ci się mieszka na nowym mieszkaniu.- Kibum uchylił delikatnie usta, chcąc coś jeszcze dodać, ale uznał, ze to nie ma sensu. Z tym mężczyzną i tak nie wygra.
-Normalnie. -odparł w ostateczności.
-Normalnie to ja wypijam pierwszą szklankę szkockiej przed ósmą rano. Chcę szczegółów śliczny...
-Kiedy takowych nie ma.
-Jasne, jasne. Chcesz mi wmówić, że mieszkasz z trójką niezłych ciasteczek i nie ma żadnych szczegółów? Żadnego buzi- buzi... bzyku- bzyku? Nic, a nic?
-Hyung, jakbyś ograniczył swoje szkockiej z dziesięciu szklanek w ciągu doby do pięciu to byś może pamiętał, ze Jonghyun i Minho są razem, a Jinki ma chłopaka w Nowym Jorku.
-I co z tego? Trójkąciki czy czworokącik też są dobre... bardzo rozwijające...
-Mówisz to z własnego doświadczenia?
-Ja i moja pierwsza żona lubiliśmy urządzać sobie małe niegroźne orgie kilka razy w miesiącu, druga żona preferował trójkąciki z jakąś z jej przyjaciółek a trzeciej było obojętne kogo wpuszczał do łóżka i dlatego się poniekąd rozstaliśmy.
-Zdradziła Cię?
-Nie nazwałbym tego zdradą.
-Co w takim razie zrobiła?
-Chyba wolę nie mówić... -mężczyzna zaczął się obracać na barowym krześle- może jak się bardziej nawalę to Ci opowiem, bo teraz...- zatrzymał się nagle, a potem odwrócił głowę, śląc szeroki uśmiech w stronę szatyna-... masz gościa.
-Jakiego gościa? -Key oderwał wzrok od czyszczonej szklanki, spoglądając na swojego szefa.
-Takiego wysokiego, przystojnego i nieźle zbudowanego...
Kim odstawił naczynie na blat baru aby z wrażenia go nie stłuc. Minho dojrzał go bardzo szybko i z uśmiechem podążył w jego stronę.
-Cześć Kibum.- zawisł na barze- Dasz radę się wyrwać szybciej z pracy? Jesteś mi potrzebny.
-Kończę za pół godziny.- odparł wyraźnie zmieszany- Musisz pocze...
-Da radę się wyrwać szybciej.- Key zmierzył swojego szefa morderczym wzrokiem, który wtrącił się do rozmowy- Jak chcesz możesz go zabrać nawet już. Przynajmniej nie będzie komu robić mi drinków i troszkę wytrzeźwieję przed kolejną zmianą.
-Dzięki wielkie hyung. - brunet klepnął Junsu w ramię a potem spojrzał na kompetentnie zdezorientowanego szatyna- No już Kibum! Zbieraj się!










Koniec roku był dla niego zawsze najgorszym okresem w pracy- te wszystkie rozliczenia, tabelki, statystki, plany i papiery... na samą myśl o nich mu się odechciewało, a co dopiero jak w sposób fizycznie namacalny miał je przed sobą? Wtedy automatycznie przed oczami stawało mu duże ognisko do którego pięknie wrzuca ten całoroczny syf i patrzał, przytulony do Minho jak cudownie to wszystko płonie.
Na wspomnienie bruneta delikatnie się uśmiechnął. Spojrzał na zdjęcie jakie miał postawione na biurku i wziął je do ręki. Dotknął opuszkiem palca twarzy tego swojego, udomowionego aliena. Jeszcze kiedyś zastanawiał się jakby wyglądało jego życie, gdyby Minho nigdy nie stanął na jego drodze. Czy miałby żonę? Byłby ojcem? A może żyłby sam dla siebie, nie przejmując się niczym ani nikim? Teraz jednak już tego nie robił, nie zastanawiał się już „co by było gdyby”, bo to gdyby nie istniało i rozprawienie o nim tylko wszystko psuło. Nauczył myśleć o tym co jest teraz i cieszyć się z tego. Żyć jakby każdy dzień mijający dzień był ostatnim, a te wszystkie które były za nimi traktować jak najlepsze marzenia senne.
Ciche piknięcie telefonu, wyrwało go z zamyślenia. Spojrzał na wyświetlacz komórki, znajdując tam jedną wiadomość nieodebraną od „Lee Jinki”. Nie co się zdziwił bo Onew bardzo rzadko do niego pisze i jak już to robi to nie mal zawsze gdy coś złego się dzieje. Z lekko bijącym serce otworzył SMS-a znajdując w nim jeden wyraz napisany drukowanymi literami – TEŚĆ. Nie mal tej samej chwili ktoś zapukał do drzwi jego pokoju a potem nacisnął na ich klamkę.
-Witaj Jonghyun.- Głos który rozbrzmiał w pomieszaniu był głęboki i niezwykle męski.
Podniósł wzrok napotykając na parę, dużych brązowych tęczówek wpatrzonych w niego. Odłożył telefon na blat biurka i podniósł się. Gość jednak zatrzymał go gestem dłoni.
-Nie wstawaj. Nie ma potrzeby.- Mężczyzna podszedł i zajął fotel naprzeciwko niego- ten sam na którym dwa tygodnie temu on i Minho uprawiali seks.- Muszę przyznać, że masz całkiem przyjemne biuro. Dużo przyjemniejsze niż tamto ostatnie.
-Nie chcę być nie grzeczny, ale czego pan chce?
-Chcę wiedzieć co słychać u mojego syna.
-Proszę jego o to zapytać.
-Dobrze wiesz, ze to nie możliwe. On mnie nienawidzi.
-To przykre, ale ja nic na to nie poradzę.- Jonghyun odchylił się nieznacznie na krześle do tyłu.
-Tak po prostu?
-Panie Choi...
-Mówiłem Ci, że możesz do mnie mówić...
-A ja powiedziałem, ze nie będę. - przerwał ostro mężczyźnie Kim, prostując się- Nigdy.- Ojciec Minho wydał się nie co niezadowolony z tego faktu, choć może raczej z tego, ze w sposób tak ostentacyjny Jonghyun się do nie zwrócił. Nie powiedział jednak nic. -Czy mogę panu jeszcze w czymś pomóc? Bo nie ukrywam, ze jestem trochę zajęty.
-Zabrzmiałeś teraz jak Sully, wiesz? Właściwie to jesteś bardzo do niej podobny...
-To świetnie!- Jjong klasnął w dłonie- Jeśli to wszystko to drzwi są tam. Jak już wspomniałem jestem bardzo zajęty.
-Masz jej oczy, uśmiech, charakter...- kontynuował mężczyzna-... nic z ojca...to przykre...
-Panie Choi, czego pan ode mnie chce? Bo jak sądzę rzekoma troska o Minho to ściema, podobnie jak gadka o mnie i moim podobieństwu do matki...
-Masz rację, to co dzieję się z Minho średnio mnie obchodzi. Moi synem przestał być w momencie gdy odszedł z domu i zrezygnował z tego kim mógł zostać dla takiej głupoty jaką jest „miłość”.
-A ja myślałem, że w momencie w którym poznając prawdę nie zrezygnował z bycia ze mną, choć nie ukrywajmy byłoby to w zaistniałej sytuacji jak najbardziej wskazane.
-To było jak wbicie noża w plecy, nie przeczę.
-Ale...
-Nie staraj się być mądrzejszy niż jak Jonghyun.
-Nie muszę... jestem. I wie pan co o tym świadczy?- mężczyzna ściągnął usta wyraźnie zaintrygowany- Miłość którą pana syn mi daje i którą ja oddaję jemu, podczas gdy pan nie ma jej ani grama. Syn panem gardzi, a dla ojca nie ma nic gorszego jak bark miłości i pogarda od własnego dziecka, nieprawdaż?
-Miłość to przeżytek im szybciej to pojmiesz tym lepiej dla Ciebie. Przychodzę tutaj w innej sprawie.
-Domyślam się chyba nawet w jakiej. Świat jest zbyt mały aby pewne rzeczy, ukryć prawda?
-Widzę, że szybko się uczysz. - na twarzy ojca Minho pojawił się ironiczny uśmiech.
-Mam niezłych nauczycieli.
-Skoro takich masz to powinieneś wiedzieć, że pewnych rzeczy z przeszłości nie należy na siłę upychać w teraźniejszość, liczą na to, że ówczesny czas je upłynni i naprawi.
-Nie liczymy na to. Nie chcemy niczego upłynniać ani naprawiać. Chcemy w końcu wszystko uporządkować.
-Uporządkować... -prychnął mężczyzna, kręcą z niedowierzania głową- Matsuya miał rację. Trzeba było wysłać go wtedy na siłę do tego Paryża, gdy jeszcze można było i mieć w dupie wszystko inne...ehh...
-Mogę wiedzieć z czym mój ojciec miał rację?
-Jego o to zapytaj.- mruknął ojciec Minho, ponosząc się- I dobrze Ci radzę, zrób to w miarę szybko. Jak sam zauważyłeś świat jest mały...








Wiele razy wyobrażał sobie jak to jest jechać TAKIM samochodem- 8,3-litrowy potwór V10 o mocy 780 KM i maksymalnym momencie obrotowym 920 Nm ,przyspieszający od 0 do 100 km/h w 2,9 sekundy a rozpędzający się do 350 km/h z jednostką napędową współpracująca z siedmio- biegową manualną skrzynią biegów. Do tego dochodziło niezwykle opływowe nadwozie w którego przedniej części umieszczono agresywne reflektory LED, podczas gdy z tyłu wkomponowano pokaźny spoiler budzący respekt wśród innych użytkowników drogi. Całości dopełniały obręcze aluminiowe o średnicy 19 cali z przodu i 20 cali z tyłu oraz dwie potężne końcówki układu wydechowego. Co prawda, we wnętrzu trudno było doszukiwać luksusowych materiałów i zaawansowanych systemów rozrywkowych, ponieważ wszystko było surowe i nastawione wyłącznie na osiągi, to mimo wszystko w kabinie pasażerskiej wygodną pozycję do jazdy byłby wstanie znaleźć nawet kierowca o wzroście powyżej 2 metrów...
-Wszystko w porządku Kibum?- Minho rzucił szybkie spojrzenie na siedzącego obok niego szatyna.
-Ta-ak.- zająknął się- W jak najlepszym. - zapewnił - Powiesz mi gdzie jedziemy?
-Na lotnisko. Mamy tam paczkę do odebrania.
-My?- Kim wygiął jedna brew do góry
-No tak. Pomyślałem, ze fajnie by było gdybyś ze mną pojechał.
-Ty pomyślałeś?
-Czasami mi się zdarza.- Choi uśmiechnął się przekornie zatrzymując się na skrzyżowaniu.
-Co jest takiego w tej paczce, ze jest aż nas dwóch potrzeba aby ją odebrać?
-Sam zobaczysz za chwilę...








-Lee Jinki czy możesz mi powiedzieć co my tutaj robimy? - Jonghyun stanął na środku sklepu, krzyżując ręce na piersiach.
-A jak Ci się zdaje?
-Jakbym mi się coś zdawało to był nie pytał inteligencie.
-Będziemy kupować pierścionek.
-Przecież Twoja matka nienawidzi tych złotych uszczelek.
-To nie będzie dla niej.
-Tylko mi nie mów, że Twój stary przerzucił się na damskie świecidełka.
-Nigdy nie grzeszyłeś inteligencją, ale teraz to przegiąłeś.
-To po jaką cholerę Ci pierścionek skoro nie dla...- Jonghyun urwał w pół zdania, przybierając twarz „objawionego”. -... O Cię chuj!- wrzasnął, szczerząc się.
-Ciszej mamucie!- Onew podleciał do Jjong'a zatykając mu usta dłonią- To nie wasza sypialnia tylko miejsce publiczne jełopie!
Kilka pogardliwych spojrzeń uderzyło w nich z siłą pioruna. Jakaś matka prychnęła z bulwersem pod nosem, zabierając córkę w inne miejsce, przechodząc obok babcia z dziadkiem, mruknęli coś na temat fatalnego wychowania dzisiejszej młodzieży a jedna z trzech ekspedientek wychyliła się zza lady, śląc w ich stronę pełne pogardy spojrzenie.
-Nie przesadzaj, to nie teatr.- Kim odtrącił dłoń starszego- Kiedy planujesz się oświadczyć?
-Od razu tam oświadczyć.- bąknął Jinki delikatnie się rumieniąc.
-Rumienisz się hyung...- Jonghyun zaśmiał się
-Spadaj!
-Oj nie obrażaj się.
-Wiedziałem, ze zabranie Ciebie tutaj to był zły pomysł. Lepiej by było jakbym wziął Minho albo Kibuma.
-Whoho!!! Chcesz powiedzieć, że ja nie potrafię doradzić?! Ja?!
-Czy mogą w czymś panom pomóc?
-Idealnie wyczucie czasu- mruknął Onew, spoglądając na swoją wybawicielkę- Tak.- uśmiechnął się ignorując kompletnie biadolącego pod nosem obok Kim'a- Szukam pierścionka, nie za dużego i możliwie jak najprostszego.
-Dziewczyna nie lubi, zbyt rzucającej się w oczy biżuterii?
-Mniej więcej...
Ekspedientka delikatnie się uśmiechnęła, wyciągając z szuflady kilka prostych pierścionków osadzonych w zamszowych pudełeczkach, ustawiając je w równym rzędzie przed Jinkim.
Lee sięgnął po pierwszy uważnie mu się przyglądając- złoty, bez ozdób... prawie jak obrączka... mógłby się nad nim zastanowić. Drugi był srebrny, cienki z drobną grafitową wstawką, trzeci miał niewielki kwadratowy kamyczek na środku a czwarty niewielka cyrkonię.
-Planuje się pan oświadczyć w Wigilię?
-Raczej przed Nowym Rokiem.
-Ten jest ładny- Jonghyun sięgnął po pudełeczko ze złotym pierścionkiem- Będzie posłowało do cukierka.
-Myślałem o nim.
-Nie pan pierwszy się nad nim zastanawiał. Ostatnio wielu panów poszukuje prostych pierścionków zaręczynowych. Nie wiem czy to jakaś moda czy kobietom przestały się po prostu podobać pierścionki wysadzane kamieniami, cyrkoniami i białym złotem.
-Wydaje mi się, ze panie szukają indywidualności w noszonej biżuterii.- odparł Jjong
-Może i ma pan rację.- kobieta wzruszyła ramionami biorąc do ręki jeden z wystawionych pierścionków- Sama chyba chciałbym coś prostego ale urzekającego.
-Sama pani widzi...
-Czy to jest wszystko, czy może mi pani coś jeszcze zaproponować?- Jinki spojrzał na kobietę
-Musiałbym zajrzeć na stanowisko obok, czy poczekają panowie w takim razie?
-Oczywiście.- Ekspedienta skinął głową i oddaliła się. -Coś się tak zapatrzył?- Onew szurnął Jonghyun w ramię zauważając jak ten uważnie przygląda się srebrnemu kółku.
-Tak się zastanawiam, co za kretyn wymyślił, aby z pierścionka uczynić symbol przynależności do kogoś. To trochę przypomina zachowanie psa co sikając zaznacza swój teren.
-Jesteś beznadziejny...- starszy westchnął ciężko, obracając w palcach złoty pierścionek...








Terminal zapchany był podróżnymi- zarówno tymi wracającymi jak i wylatującymi. Trudno było się temu dziwić w końcu za tydzień były święta i każdy, w przynajmniej większość populacji na świecie decydowała się je spędzać z rodzinami.
Key wiele razy zastanawiał się jak to jest widywać się z bliskimi dwa, może trzy razy do roku przez kilka dni. To musiało być dość dołujące. Telefony i komunikatory inyterenetowe może i pomagają, ale nigdy nie zastąpią prawdziwego głosu mówiącego tuż obok Ciebie: „kocham Cię” czy „tęsknię”, ani tez nie dadzą Ci tego ciepła, które daje ciało drugiej osoby.
-Kibum wróć do mnie.- gorący oddech, jaki owiał jego ucho przyprawił go natychmiastowy wykwit gęsiej skórki.
-Co-o?
-Znowu mi gdzieś poleciałeś. Zdradzisz mi o czym tak namiętnie myślisz?
-O niczym szczególnym.
-Chyba jednak nie bardzo o niczym szczególnym...- Choi zmarszczył czoło spoglądając na szatyna podejrzliwie.
-Po prostu się zastanawiałem jak ludzie wytrzymują rozłąki. Nie potrafię sobie wyobrazić, ze widywałbym kogoś kto jest mi bliski dwa albo trzy raz do roku przez kilka dni.
-Ja bym to chyba potraktował jako próbę dla prawdziwości uczuć.
-Próbę?
-Aha...- brunet skinął głową- Uważam, że los rozdziela bliskich sobie ludzi, po to żeby uświadomić im, ile tak na prawdę dla siebie znaczą.
-To okrutna próba.
-Ale przynajmniej potem wiadomo czy uczucia były prawdziwe czy tylko sztucznie- prawdziwe.
-Nie podoba mi się to co mówisz.
-Nie musi- Minho wzruszył ramionami wyciągając się, wyraźnie kogoś szukając.
-Wypatrujesz ktosia od paczki?
-Mniej więcej.
-Albo więcej albo mn...
-HYUNG!!!- To była chwila jak Minho runą na ziemie obok niego przywalony, przez bliżej nie znanego szatynowi w danej chwili osobnika.
-Udusisz mnie wariacie.- zachichotał Choi, starając się podnieść- No już! Odklej się na chwilę.
Ów osobnik zrobił to o co go poproszono nie mal na chwilę. Zczołgał się z bruneta i usiadł jak gdyby nigdy nic na podłodze naprzeciwko niego niego, szczerząc się przy tym. Minho podniósł się a potem podciągnął do góry i jego. Poprawił siebie a potem swojego „misia koalę”, objął ją ramieniem i obrócił w stronę Key'a.
-Kibum przedstawiam Ci naszą paczkę- Lee Teamin- miłość pasożyta Lee Jinkiego.
-My się właściwie to trochę znamy, co nie Kibum-hyung?- Teamin puścił oczko w stronę szatyna, obejmując mocniej Minho w pasie, nie przestając pokazywać, sowich ślicznych, równych, białych ząbków...



-Nie wiesz, czy Minho miał dzisiaj wrócić później?- drzwi pokoju uchyliły się i stanął w Jinki.
-Nie mam pojęcia. Nic mi nie wspominał rano.
-A Kibum? Też nic nie wiesz na jego temat?
-Jinki czy Ci wyglądam na księdza, któremu wszyscy się spowiadając?- prychnął Jonghyun, odsuwając stosy „pracy domowej”, jaką musiał się zając w domu.
-Nie, ale jest już dość późno a ani jeden ani drugi się nie odzywał. Trochę się martwię.
-Choi pewnie znowu się zapomniał i wydłużył trening a Kibum, może musiał zostać dłużej w pubie. W końcu jest barmanem, nie?
-A gówno mnie to obchodzi! Mamy XXI i coś takiego jak telefony komórkowe a poza tym...- Szczęk przekręcanego w drzwiach klucza przerwał mu wypowiedz.
-Jesteśmy!
-I widzisz.- Kim westchnął zwlekając się z łóżka- W przyrodzie nic nie ginie.
-Oby mieli dobrą wymówkę, bo inaczej łeb im ukręcę.
-Dobra, dobra... nie odgrażaj się bo wychodzi Ci to bardzo komicznie...
-Jonghyun! Jinki!
-Już idziemy alien, idziemy!- odkrzyknął Jjong, łapiąc Jinkiego za przegub dłoni wyprowadzając na korytarz- Co tak...O Cię w mordę!
-Cześć hyung.
-Cukierek?!
-We własnej osobie.- Lee zaśmiał się rzucając na szyję Kim'owi- Tęskniłeś?
-I to jak. Kiedy przyleciałeś?
-Dzisiaj po południu.
-Ty Lee Jinki! Może byś się tak przywitał co?- Minho podszedł do Onew, popychając go nie co w przód.
Starszy nie wierzył własnym oczom. Przecież jeszcze wczoraj z nim rozmawiał a teraz on stał przed nim...tak po prostu...Czyżby to był sen? Jeden z najokrutniejszych snów, jaki mógłby się mu przyśnić?
-Jinki...- ciepła dłoń dotknęła jego policzka. Dotknął jej upewniając się, ze to co czuje jest prawdziwe. Było prawdziwe. On tutaj był. Na prawdę...
Tyle razy wyobrażał sobie tą sceną układając plan jak się zachowa, co zrobi najpierw a co później, co powie a co zostawi na bardziej intymny czas. Ale teraz kiedy miał go na wyciągnięcie ręki, jedyne co potrafił to patrzeć na niego jak na coś magicznego i niezwykłego...
-Hyung...- poczuł smak maliny na sowich ustach i zapach pomarańczy. - I miss you so much...
-Minee...- szepnął w końcu patrząc prosto w połyskujące teraz i nie co zaszklone od łez oczy przyjaciela. -Nigdy więcej mnie nie zostawiaj na tak długo, rozumiesz?
-Nie zostawię hyung... Obiecuję...






All chapters : I , II , III , IV , V , VI , VII , VIII , IX , X , XI , XII , XIII , XIV , XVI , XVII , XVIII , XIX ,


00:47:06 16/12/2011, Lilyth [Powrót] Komentuj


MiNam

» 20:50:06 18/12/2011
088156106247.stk.vectranet.pl | brak www IP: 88.156.106.247

moje dzienne 15 minut poświęciłam temu opowiadaniu (wczoraj) a dzisiaj chcę napisać komentarz. Z racji że jestem już jakieś 10 minut na kompie , pozostało mi 5 -.- Więc Skromnie chcę Ci oczywiście podziękować i pokłonić ^^ I nagługek stronki jest taki kooochany ^^ OnTae .... taaaaaakie kochane ^^ JongHo jest takie eee... mam brak przymiotników -.- To wszystko jest jak bajka :) Ty jesteś jak Bajka i twoje o powiadania ^^ Jeśli tak jest... To chcę by nigdy nie zaprzestali transmitowania tej Bajeczki ^^ xD

Kirke

» 23:27:18 16/12/2011
brak hosta | brak www IP: 62.244.147.160

Moje uzależnienie jest tak głębokie, że nawet gdy odejdę od komputera, rozmyślam o losach naszych chłopaków. Naprawdę podziwiam, że potrafisz tak wszystko ciekawie rozegrać i zazdroszczę pomysłowości.
Ach, masz jeszcze wątpliwości, czy nam się podoba? Mi podoba się bardzo, bardzo. Uwielbiam Twoje opowiadania i często zaglądam do listy w kolumnie po prawo, by jeszcze raz coś przeczytać. Ostatnio nawet marzyłam o wersji papierowej. żeby tak przed snem móc poczytać. :)

*
Czytając opis samochodu Minho otworzyłam szerzej oczy. Wow, nawet na samochodach się znasz. (Ja nie.) W ogóle, wydaje mi się, że masz dobre pojęcie o rzeczywistości, jesteś dobrą obserwatorką i robisz dobre opisy, jeśli nie przedmiotów, to piszesz egzystencjalne przemyślenia i to naprawdę ubogaca Twoje teksty.

"-Kibum wróć do mnie.- gorący oddech, jaki owiał jego ucho przyprawił go natychmiastowy wykwit gęsiej skórki." Jak to przeczytałam, aż mi ciśnienie skoczyło. Już zaczęłam myśleć, że Minho dobiera się do Key'a. Nie to, że mam coś przeciwko, ale nagle pomyślałam: już, tak nagle, i czemu on. I w sumie nie wiem, czy się cieszę, że jeszcze nie, czy się nie cieszę. ;-)
Kurczę, nawet szef Key'a zauważa za dziwną sytuację to, że nikt nie dobiera się do pięknego Kibuma. Pewnie nie tylko ja czekam na taki moment. ^^ Ale jeśli chłopcy się nie rzucają jeszcze, to tylko dobrze o nich świadczy, czyż nie? ;-)
Aaaa, i cukierek wrócił. Cieszę się bardzo., bo bardzo lubię OnTae. To taka urocza para. :)

Też mam nadzieję, że przed świętami coś się pojawi. A może tak jakiś świąteczny one-shot, albo sylwestrowy? ^^

Evi

» 19:18:20 16/12/2011
89-72-247-59.dynamic.chello.pl | brak www IP: 89.72.247.59

UMARŁAM! Ta część była niesamowita, taka słodka, ale jednocześnie przesycona emocjami, rozmyślaniami i w ogóle, to uwielbiam. <3

hellobaby

» 16:51:24 16/12/2011
77-254-132-155.adsl.inetia.pl | brak www IP: 77.254.132.155

Oczywiście, że nam się podoba! Twój blog jest dla mnie uzależnieniem i mój dzień jest niepełny, jeśli nie wejdę na niego co najmniej 9789407205498 razy!

Awwwwwww~ Minnie wrócił do domu! Moje serce i cała ja się raduje :D MÓJ I ONEW CUKIEREK! (Wybacz, musiałam xD)
Chyba napisanie mądrego komentarza w moim wykonaniu jest niemożliwe xd

Aga

» 15:08:46 16/12/2011
178-37-156-223.adsl.inetia.pl | brak www IP: 178.37.156.223

Świetne! xD Nie mogłam się doczekać nowego rozdziału, a tu proszę xD
Czekam na kolejny! :)
Weny życzę ;*

kami

» 09:45:25 16/12/2011
host-89-228-74-110.olsztyn.mm.pl | brak www IP: 89.228.74.110

Ależ, oczywiście, że my czytamy bardzo uważnie a nieraz (a przynajmniej ja) po parę razy jeden rozdział jeżeli robisz sobie dłuższą przerwę ;)

Jejciu Miniee wrócił <jupi> Onew przestanie być marudny, ale że zamiera się oświadczyć omo zaskoczyłaś mnie :D

"Wiele razy wyobrażał sobie jak to jest jechać TAKIM samochodem- 8,3-litrowy potwór V10 o mocy 780 KM i maksymalnym momencie obrotowym 920 Nm ,przyspieszający od 0 do 100 km/h w 2,9 sekundy a rozpędzający się do 350 km/h z jednostką napędową współpracująca z siedmio- biegową manualną skrzynią biegów. Do tego dochodziło niezwykle opływowe nadwozie w którego przedniej części umieszczono agresywne reflektory LED, podczas gdy z tyłu wkomponowano pokaźny spoiler budzący respekt wśród innych użytkowników drogi. Całości dopełniały obręcze aluminiowe o średnicy 19 cali z przodu i 20 cali z tyłu oraz dwie potężne końcówki układu wydechowego." <== WOW, a tak na serio to nic nie zrozumiałam z tego opisu... *idzie się schować* Ale cudeńkiem Minho to ja bym się mogła przejechać :D

Ale ojciec Choi to gbur, ciekawe po kim Choi jest taki charyzmatyczny bo chyba nie po nim ;) Może po sąsiedzie? Albo listonoszu albo... no dobra poniosło mnie :D

Szablon

Wykonała Cineva, nu eu, tylko dla Lilyth. Grafika znaleziona w sieci. Zasila Blog4u.pl.
Więcej szablonów jej autorstwa znajdziesz na blogu szablonowni Kopia Niefiskalny.