Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Love's way : Rozdział VI

Love's way : Rozdział VI


LOVE'S WAY
Rozdział VI

 

Ciemność i cisza jaka panowała w mieszkaniu trochę go zaniepokoiła. Zdjął buty i wszedł głębiej. Nie wołał nikogo, bo czuł że było to bez celowe. Pchnął drzwi swojego pokoju, zastając na łóżku siedzącą w zamyśleniu postać. Jej sylwetkę idealnie oświetlała uliczna latarnia, jaka znajdowała się za oknem.

-Czemu siedzisz tutaj po ciemku?- zapytał, podchodząc bliżej
-Przepraszam, że weszłam tutaj bez pytania. Wiem, że tego nie lubisz.

Minho nic nie odpowiedział. Przysiadł obok przyjaciela wbijając wzrok w ścianę naprzeciwko. To, ze Jonghyun siedział sobie w jego pokoju bez jego pozwolenia było jego najmniejszym problemem, a właściwie nawet nie możne tego było zaliczyć do problemów.

Jego życie w ułamku sekundy stało się jednym, wielkim grzęzawiskiem. Nic nie szło tak jak powinno, wszystko wychodziło na opak.

Kiedy był z szatynem a właściwie kiedy się z nim bzykał jego życie było względnie uporządkowane. Widział co następuje po czym, jaka kolejność rzeczy jest właściwa, czego się może spodziewać, na co nie może liczyć a ludzi i ich zachowania go nie zaskakiwały.

Jednak gdy zdecydował się rozstać z Kibumem, choć ciężko tutaj było mówić o rozstaniu, skoro nigdy oficjalnie nie byli „parą”, to z każdym mijającym dniem wszystko diabli brali. Pogubił się totalnie a sprawa z Teaminem tylko to pogorszyła.

Jego jedynym punktem zaczepienia stał się wtedy członek Super Junior. Był czymś czego się kurczowo trzymał, bo stanowił łącznik pomiędzy tym co było a tym co jest. Jednak dzisiaj kiedy go pocałował, nie miał już nic na czym mógłby się zawiesić.

-Powiedziałem mu.- zimny głos Jonghyuna rozbrzmiał w jego uszach. Spojrzał pytająco na przyjaciela- Kibumowi.- dodał po chwili starszy, przerzedzając włosy palcami.
-Co mu powiedziałeś?
-Że go nienawidzę.
-Przecież go kochasz.
-Kocham i nienawidzę.
-Nie można kogoś kochać i nienawidzić za jednym razem, hyung.
-Ale pieprzyć się bez miłości tak?

Kim trafił mniej czuły, ale wciąż obdarzony jakimiś emocjami punkt „związku” jego i Kibuma. Łóżko było tym co ich łączył, poza nim byli tylko kolegami z zespołu, których fan service był jak czterdziestoletnia dziewica w różowej piżamie, mieszkając wciąż z rodzicami.

-Masz rację.- Choi westchnął, siadając głębiej na łóżku, podkulając nogi pod siebie.
-Przyznajesz mi rację? Ty?- Kim  spojrzał na bruneta z niedowierzaniem
-Nie wiem czemu Cię to dziwi? Przecież, to prawda.
-Od kiedy akceptujesz prawdę?
-Od dzisiaj.
-Wcale nie.- Jonghyuna pokręcił głową-  Akceptujesz to bo jest to wygodne i w ostateczności pozwoli Ci przejąć kontrolę nade mną.
-Nigdy nie miałem nad Tobą kontroli. Właściwie to, nad niczym nie miałem nigdy kontroli, nawet nad własnym życiem jak się okazało, choć złudni mi się wydawało, ze tak jest.
-Ktoś ci nieźle dzisiaj dopiekł, co?
-Donghae mnie pocałował.
-No to faktycznie, zmienia postać rzeczy.
-Lubię go naprawdę, ale...
-Ale nie tak jak on Ciebie.- dokończył za niego starszy, a ten tylko skinął głową- Czy on o tym wie?
-Chyba nie, skoro mnie pocałował.
-Ja też Cię kiedyś pocałowałem, ale czy to znaczyło, że lubię Cię bardziej niż tylko... „lubię”?

Wracali wtedy z gali rozdania nagród, a właściwie z imprezy, która odbył się po niej. Key, Onew i Teamin spali zbici w „kupę” na tylnym siedzeniu, podczas gdy on i Jonghyuna, wciąż pełni energii, wygłupiali się na fotelach przed nimi. Nie pamiętał kiedy zeszli na temat doświadczenia w dziedzinie całowania, a potem  do czynów.

-Ty to zrobiłeś po pijaku, a on na trzeźwo.
-To nie ma znaczenia. Może Donghae w ten sposób chciał Ci pokazać jak ważny dla niego jesteś. Jako przyjaciel oczywiście.
-Fajnie by było, gdyby tak było, ale dobrze wiesz, ze tak nie jest.
-Czemu ty zawsze używasz tylko sprzecznych ze sobą słów w jednym zdaniu?- jęknął Jjong, a Choi tylko się zaśmiał.- To nie jest zabawne, Pani Charyzmatyczny.
-Wręcz przeciwnie. Już zapomniałem, jak zabawnie się z Tobą rozmawia.

Bling zamilkł. Skinął niemrawo głową, przegryzając dolną wargę. Odkąd związał się z Kibumem jego przyjaźń z Minho znacznie przygasła. Nie spędzali ze sobą już tyle czasu co kiedyś, nie oglądali razem meczy ani nigdzie nie wychodzili. Cały jego świat zajął Key, a on pozwolił mu na to.

-Trochę się między nami posypało. - powiedział cicho, nie mając odwagi spojrzeć na bruneta- Nawet bardziej niż trochę.
-To była moja wina.
-Nie. -Jjog pokręcił głową- To moja wina. Pozwoliłem Ci na to, bo się bałem.
-Bałeś się?
-Minho, dla mnie zrezygnowałeś z bycia z kimś na kim Ci nieświadomie zależało. Postawiłeś moje uczucia, pod własnymi. Bałem się, że gdy to w końcu zrozumiesz, będziesz chciał mi go odebrać.
-Jonghyun...- Minho chwycił go za ramiona i zmusił do odwrócenia się- Naprawdę masz mnie za takiego faceta? Co daje a potem zabiera?
-To nie tak. Zupełnie nie tak.- Kim pokręcił energicznie głową.
-To jak?
-Minho, ja zniszczyłem coś co miało prawdziwe szanse na rozwój, zachowałem się jak pieprzony egoista, podczas gdy Ty, jak prawdziwy przyjaciel. Zrezygnowałeś dla mnie z własnego szczęścia, a ja jeszcze cię kopnąłem na do widzenia.
-To w takim razie kopiesz jak panienka hyung. - na twarzy Choi pojawił się lekki uśmiech.- Już Onew po pijaku lepiej kopie niż ty.
-Ja do Ciebie na poważnie, a ty to obracasz w żart!
-Przepraszam, ale tak ckliwego ciebie to nie znałem. Nie wiem jak się mam zachować przez to.
-Ni jak kurwa!- prychnął Kim, krzyżując ręce i naburmuszając się.
-Oj Jjog! - Minho objął go od tyłu, kładąc podbródek na ramieniu- Nie obrażaj się.
-Spadaj Choi! Idź się zajmij lepiej Donghae.
-Zajmę się, ale jutro. Nie mam do tego głowy dzisiaj.- westchnął Minho, mocniej obejmując Blinga

Trwali by tak pewnie jeszcze dłużej, gdyby nie brutalny dźwięk sms-a wydobywającego się „charyzmatycznego” telefonu. Po omacku Choi wygrzebał urządzenie z kieszeni spodni i spojrzał na wyświetlacz. Otworzył wiadomość, mrucząc coś niezrozumiałego pod nosem.

-Co jest?
-Key się nawalił. Chce aby po niego przyjechał.
-To jedź, nim paparazzi go złapią.
-To ty powinieneś jechać, nie ja.- burknął Choi.
-Pojechałby, ale Kibum jest nawalony i zły na mnie. Nic dobrego z tego nie będzie.
-To efekt traktowania go jak jakiegoś pępka świata.
-Pępka, który tylko ty jesteś w stanie ujarzmić bez względu na stan „zdrowia”.

Minho nic nie odpowiedział. Zsunął się z łóżka, skierował w stronę szafy z której wyjął bluzę i narzucił ją na siebie.

-Minho.- zawołał za nim Jonghyun nim przekroczył próg pokoju. Chłopak odwrócił się śląc pytające spojrzenie-  Jesteś pewny, ze nic do niego nie czujesz?

                                                                                ^^^

Długo wyczekiwał na ten wieczór. Zaplanował go sobie co do minuty- najpierw gorąca kąpiel, mała kolacyjka, w tle relaksujące muzyka a potem ulubiona książka, czytana w ciszy i spokoju.

To był chyba pierwszy wieczór gdy był sam od kiedy zamieszkali razem jako zespół  a on miał czas tylko dla siebie. Jego przyjaciele powybywali na róże spotkanie i nagrania, dając mu w reszcie trochę wytchnienia. Kochał ich, oczywiście, ale nawet matka potrzebuje chwili oddechu od dziecka aby załadować akumulatory do dalszych działań, więc nie czuł się ani trochę winny z tego powodu.

Dochodziła właśnie jedenasta, gdy zasiadał w swoim ulubionym fotelu w celu zagłębienia się w lekturze, gdy nieoczekiwanie z całej siły łupnęły drzwi w holu. Nie musiał czekać długo, aby dowiedzieć się, kto ma tego wieczoru tak niezapowiedziane, ale wciąż efektywne wejść. Donghae stanął w progu salonu, popatrzył przez chwilę na niego a potem runął na kanapę chowając głowę pod poduszką.

Leeteuk zmarszczył czoło, odkładając książkę na stół. Przerabiał już wiele dziwnych zachowań i wejść do mieszkania tych dzieciaków, ale to była nowość.

-Donghae?- zapytał nie pewnie wciąż utrzymując dystans w razie nagłego rzutu jakimś przedmiotem. Chłopak nic nie odpowiedział a jedynie bardziej zacisnął poduszkę na głowie. - Donghae -ponowił odważniej siadając obok kolegi.
-Zostaw mnie hyung. Chce być sam.- usłyszał po chwili głos gdzieś z wnętrza kanapy.
-Chyba jednak nie, skoro przyszedłeś dokładnie tutaj gdzie byłem. Jakbyś chciał być sam poszedł być do siebie i trzasnął znacząco drzwiami.- Młodszy przez chwilę znieruchomiał,a  potem wynurzył się spod poduszki- Tak lepiej.- Leeteuk uśmiechnął się cipeło- Powiesz mi co się stało.
-Nie. Bo mi głupio.
-Chyba nie bardziej po tym jak po pijaku paradowałeś po holu hotelowym w różowej bieliźnie Sungmina.

Faktycznie to był obciach na skalę światową. Do dzisiaj odbija mu się to czkawką w postaci docinków ze strony zespołu, przez których to w gruncie rzeczy urządził sobie pokaz bielizny męskiej w miejscu publicznym.

-Donghae, prawie wyrwałeś nam drzwi wejściowe.
-No dobra! - krzyknął młodszy- Pocałowałem go, okey? -wyrzucił z siebie, chowając twarz w dłoniach, chcąc zakryć rumieniec.
-Kogo? Sungmina?
-Nie. - westchnął- Minho.- dodał ciszej
-Choi Minho? - upewnił się lider
-Tak ,Choi Minho z SHINee.
-Czemu to zrobiłeś?
-A czemu ty pieprzyłeś się z Kaginem?- prychnął Donghae, czując ze się jeszcze bardziej rumieni.
-Bo tego chciałem.
-No właśnie. To już masz odpowiedz.

Do dzisiejszego wieczora, Leeteuk uważał, ze już nic nie jest wstanie go zaskoczyć, bo przeżył cztery nagłe wyprowadzki do rodziców, nagłą, trzymiesięczna burzę hormonów maknae, półroczny kurs „jak być pięknym” autorstwa Kim Heechula i wiele innych, tego typu rzeczy. Jednak tego, że zawsze opanowany i pewny tego co robi Donghae, da się ponieść emocjom... nie spodziewał się. Wiedział, że jego kolega coś czuje raczej coś czuł do Minho, ale jego zachowanie ostatnio, świadczyło zupełnie coś innego.

-Myślałem, ze uczucia tego tego charyzmatycznego dzieciaka Ci przeszły.- stwierdził ostrożnie.
-Ja też.
-I co teraz chcesz zrobić?
-Nie mam pojęcia hyung. A ty co byś zrobił?
-Najpierw ustalił czy on coś do mnie czuje a potem go całował. Jednak na to już troszkę za późno.
-Pewnie, dobij mnie.
-Nie mam zamiaru. -Leeteuk, objął go ramieniem-  zadzwoń po prostu jutro do niego i zaproponuj spotkanie. Powiedz, że chcesz z nim wyjaśnić dzisiejszą sytuację. Umówcie się w jakimś neutralnym miejscu i porozmawiajcie. W końcu się przyjaźnicie.
-I właśnie to jest ten problem.
-W przyjaźni? Nie wydaje mi się.
-A mi tak. - Donghae westchnął spoglądając na lidera-  On się przyjaźni a jak...ja go chyba kocham hyung...

                                                                     ^^^

Nie potrafił zasnąć. Leżał twardo, na wznak gapiąc się w sufit. Tyle myśli krążyło mu po głowie, że mógłby obdarować nimi po równo całą stolice i jeszcze by mu zostało.

Obrócił się na bok, spoglądając na lidero- kokon na podłodze. Choć nie widział jego twarzy był pewny, że tak samo jak on Onew nie może spać. Jedynka nie dlatego ze nie świstał swoim charakterystycznym nosowo- gardłowym chrapaniem, ale dlatego, że najzwyczajniej w świecie go znał.

Jinki był jaki był- roztrzepany, niezdarny, wiecznie zamyślony, ale nie zwykle ciepły i kochany. Zależało mu na nich jako zespole i na nich jako osobne jednostki. Starał się jak mógł aby być dla nich matką i ojcem, a także przyjacielem, bratem i osobą na której mogą polegać.

Kiedy wyznawał mu prawdę minionego wieczora, czuł jak ktoś ściąga z jego barków niewidzialny ciężar...

-Hyung śpisz?- szepnął, unoszą lekko do góry głowę. Onew po chwili odwrócił się spoglądając na niego.
-Nie mogę. -doprał, wzdychając ciężko.
-Czemu?
-Za dużo myśli Teamin.
-To przeze mnie, prawda?
-Nie. Przez własną głupotę. - ciepły uśmiech lidera przebił się przez ciemność- A ty czemu nie śpisz?
-Dużo myśli i wyrzuty sumienia, ze ty śpisz na podłodze a ja na łóżku.
-Bez przesady. Nie jest tak źle.
-Nie kłam hyung. Wiem jak cholernie twarda jest ta podłoga. A poza tym...
-To może zrobimy tak. - Onew przerwał mu nie spodziewanie, jednocześnie wygrzebując  się ze śpiwora w jaki był zawinięty i człapiąc w jego stronę - Myśli Ci nie uciszę, ale mogę pomóc w kwestii sumienia.
-To znaczy?
-Jeśli nie masz nic przeciwko, będziemy spali razem.- Teamin poczuł jak serce podskoczyło mu do gradła.
-Hyung, ale ja przecież jestem...jestem... - zaczął się jąkać
-I co z tego? - Lider wzruszył ramionami-  poza tym, powiedziałeś, ze jesteś napalony na Minho a nie na mnie, więc ja nie widzę problemu, no chyba że kłamałeś.
-Nie!- wrzasnął  maknae
-No, więc problem z głowy. Przesuń się chyba, że ja mam spać pod ścianą.- Teamin przez moment zgłupiał, a w końcu posłusznie wsunął się w głąb łóżka robiąc miejsce przyjacielowi.

Onew wpełz cały pod kołdrę odraz znajdując wygodną pozycję. O dziwo nie zajmował wiele miejsca, a był dużo postawniejszy niż tancerz.

Teamin cały czas leżał na boku, przez co miał widok na profil twarzy Jinkiego. Nie sądził, ze być tak blisko niego może być takie przyjemne.

-O co chodzi Minne?- mruknął nieodziewanie starszy
-Nie brzydzisz się mnie?

Lider chwile milczał, a potem w charakterystyczny dla siebie- ciapowaty sposób- obrócił tak, że teraz leżeli odwrócicie do siebie twarzami. Onew wsunął jedna rękę pod głowę a drugą dotknął policzka młodszego. Przez chwilę delikatnie gładził go zewnętrzną stronę.

Dla Teamin była to nowość. Nigdy nikt nie robił mu czegoś takiego. Widział to może  z raz czy dwa na filmach, ale jakoś nie wydawało mu się aby niosło to ze sobą jakie większe emocje i przeżycia. Ale mylił się.

Po chwili jednak stało się coś co kompletnie zaskoczyło i zmieszało młodszego. Jednym pewnym ruchem Jinki przysunął go do siebie, zamykając w swoich ramionach...


19:08:50 19/04/2012, Lilyth [Powrót] Komentuj


Kirke

» 23:52:44 22/04/2012
brak hosta | brak www IP: 62.244.152.52

Wow, skończyłam czytać i muszę przyznać, że nie dziwię się, iż w pewnym momencie przerwałaś piać, bo nieźle namieszałaś między chłopakami. ;-) Ten kocha tego, ale kochał też tamtego, a może nadal coś czuje, a może jednak nie, a co będzie z tamtym, gdy ten zrobi to... tak, to naprawdę telenowela, ale fascynująca telenowela.Na początku ucieszyłam się z wątku JongKey, było tak uroczo, ta scena z łazienką i świeczkami, a tu proszę, jednak nie. Myślałam, że głównym wątkiem będzie 2min, a tu też nie. Co chwilę jakiś zwrot akcji, przez to jest jeszcze ciekawiej. I nagle zaczęło powstawać OnTae, choć nie wiadomo, czy coś z tego wyjdzie. Awww, to było takie urocze, gdy Onew zaproponował Tae wspólne spanie, pogłaskał po policzku, a potem objął, a Ty to urwałaś w takim momencie i do tego zostawiłaś bez dokończenia! Jesteś niedobra. ;P Bardzo chciałabym, żeby udało Ci się skończyć to opowiadanie. Cierpię na myśl o tym, że może zostać niedokończone. ;-( ;-)

Colbie

» 23:53:57 20/04/2012
cop.vx.pl | brak www IP: 89.174.48.1

SHINee i Super Junior razem, w jednym opowiadaniu. Jestem na tak! < 3 Bardzo przyjemnie się czyta. Czekam na kolejne rozdziały ; )

MiNam

» 15:30:42 20/04/2012
ip-176-199-226-140.unitymediagroup.de | brak www IP: 176.199.226.140

och GOSH!!! Ale plątanina xD
Dorwałam się do internetu w przerwach remontowych i przeczytałam wszyściutko ^^
No to ładnie :D Fajnie tak powiedzieć " Pocałowałam go! Choi Minho z SHINee ! "
Czaaad :P
No ale wracając na ziemię... Onew co ty robisz?!?1 Jeszcze się Taeminowi w głowie poprzewraca. W ogóle co to za wkurwiająco ciekawa telenowela :? hmmm?
Już nie wiem co mam myśleć xP Zastaje mi tylko czekanie na dalsze losy tych popaprańców :P

Ps. Łaaaaadny szablonik. Uwielbiam Minho w tych włoskach ^^

Szablon

Wykonała Cineva, nu eu, tylko dla Lilyth. Grafika znaleziona w sieci. Zasila Blog4u.pl.
Więcej szablonów jej autorstwa znajdziesz na blogu szablonowni Kopia Niefiskalny.