Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Love's way : Rozdział X

Love's way : Rozdział X

Hey robaczki!!
I'm back ;)
Tęskniliście za mną? Bo ja za wami bardzo, bardzo :) 

Pozałatwiał część spraw- zdałam prace mgr do promotora, przeszła ona pomyślnie przez "plagiat" i teraz nie pozostaje mi nic innego jak czekać na obronę- mam ją 27 czerwca :) 

Reszta... no cóż... nie można mieć wszystkiego, prawda? Ale... co nas nie zabije to wzmocni. Tak mówi moja mama i ja jej wierzę.


Mam dzisiaj dla was kolejną część "Love's Way". Mam nadzieję, że się wam spodoba.

Nie przedłużając już dłużej, zapraszam was do czytania. Osobiście jestem z niej całkiem zadowolona :)

Buziaki robaki :*


LOVE'S WAY
Rozdział X

 

Siedział na parapecie, z głową opartą o chłodną szybę i ze słuchawkami na uszach. Jego oczy były przymknięte a umysł maksymalnie odizolowany od otaczającego go świata.

„…abyś dał mi święty spokój…”

Od trzech tygodni te słowa wbijały się w podstawę jego czaszki bardzo boleśnie. Słyszał je tuż po przebudzeniu, w trakcie dnia i przed snem. Choć słów nie można zobaczyć on je jednak widział. Były w każdym obojętnym spojrzeniu jego starszego, chłodnym tonie głosu i przeraźliwym dystansie jaki się między nimi zarysował.

Eunhyuk był jego przyjacielem. Najdroższą i najcenniejszą osobą na świecie. Kimś, kto ubogacał i ubarwiał jego życie, kimś kto był z nim w najgorszych chwilach i najszczęśliwszych momentach i kimś na kogo mógł liczyć o każdej porze dnia i nocy.

Był jego osobisty aniołem. Jego siła była jego siłą. Jego wiara była jego wiarą. Jego szczęście było jego szczęściem. Ciepło, uśmiech i radość to wszystko przyszło razem z nim i tak długo jak on był obok, nie opuszczało go. Teraz kiedy odszedł, został tylko pustka. Głucha, ciemna i przerażająca.

Gdyby tylko mógł cofnąć czas…

-Hyung?- poczuł delikatne szarpnięcie za rękę. Otworzył oczy.- Hyung?
-Ryeowook?- wyjął słuchawki, patrząc pytająco na przyjaciela- Co się dzieje?
-Nic takiego. Nie mogę spać.
-Czemu?
-Shindong chrapie i wypuszczać nieprzyjemne gazy. Idzie tam zwariować.
-Moje biedactwo.- Donghae uśmiechnął się współczulnie.- Chcesz spać u mnie i u Eunhyuk’a?
-Nie. Prześpię się na kanapie.
-Wolisz ten skrzypiąc szajs niż wygodne łóżko?
-To nie tak hyung. Nie zrozum mnie źle, ale taka „barowa” atmosfera jest chyba jeszcze gorsza niż dźwięk i zapcha połączone razem.
-Nie rozumiem.- Lee zmarszczył czoło.- O jakiej „barowej” atmosferze mówisz?
-Tej jaka jest między Tobą a Hyunk’iem, hyung.
-Nie wiem o czym mówisz.- starał się grać na zwłokę.
-Dobrze wiesz o czym mówię . – burknął młodszy przytulając do siebie swoją ulubioną poduszkę w żółwiki opierając się plecami o ścianę tuż przy oknie.- Nie rób ze mnie idioty.
-Wooki’e nie zamierz…
-Oczywiście hyung.- prychnął szatyn- Nigdy nie zamierzasz tylko tak jakoś wychodzi.

Jakby słyszał Eunhyuk’a. Czyżby faktycznie traktował tak ludzi i nawet o tym nie wiedział?

-Przepraszam.- szepnął- Nie chciałem cię urazić.
-Wiem, że nie należysz do osób nader wylewnych uczuciowo, jednak czasami fajnie by było gdybyś wyrażał się precyzyjniej i pomyślał nim coś powiesz.
-Rozmawiałeś z Eunhyuk’iem?- poczuł nieprzyjemny dreszcz na plecach
-Nie musiałem. –odparł młodszy- Przypadkiem połączył się ze mną tamtego wieczora gdy jechaliście razem windą. Nie wiedział, że trwa rozmowa.
-Super…
-Jeśli się martwisz, ze komuś powiedziałem, to wiedz, że tego nie zrobiłem, bo liczyłem, zdaje się że naiwnie, że go przeprosisz, ale z tego co widzę nie zamierzasz tego zrobić. Nawet nie próbujesz…
-On nie chce…
-Hyuk’ie jest zły i zraniony hyung, przez kogoś kto był dla niego najważniejszy na świcie. Nie widzisz tego?
-On? Zraniony? A kto przez ostatni miesiąc znosił jego docinki?- prychnął- Ty czy ja?!
-Nie zachowuj się jak dziecko hyung! To wszystko była i nadal jest twoja wina! Pojmij to w końcu!
-Że co proszę?!- krzyknął zeskakując z parapetu- Moja wina?!
-Tak twoja!- wrzasnął Ryeowook.

To był pierwszy raz kiedy Kim podniósł na niego głos. Nigdy nie przypuszczał, ze ten chłopak o tak słodkim uśmiech i anielskim głosie potrafi wydobyć z siebie tak ostre dźwięki. Był w nich cała jego głęboka skrywana męskość.

-Na miłość boską co się tutaj dzieje?- w progu pokoju pojawił się Leeteuk- Macie pojęcie, która jest godzina? Czemu na boga jeszcze nie śpicie?
-Ja się właśnie kładłem. Dobranoc hyung- bąknął Kim opuszczają pośpiesznie pomieszczenie.
-Możesz mi powiedzieć, co się tutaj działo?- Donghae spuścił wzrok.- Hae?- poczuł uścisk dłoni lidera na ramieniu.
-Drobne nieporozumienie.- mruknął Lee- Ja też się już położę. Dobranoc.

Mówiąc to żwawym krokiem ruszył stronę swojego pokoju. Nacisnął na klamkę, nie bacząc na to czy zrobi to cicho czy głośno. Zrzucił z nóg kapcie i władował się pod kołdrę przykrywając w całości. Nie wiedział, że śpiąc na łóżku obok współlokator nie spał i słyszał wszystko. Może tak było lepiej. A przynajmniej na razie…

                                                                                     ^^^

Leżał sztywno, na wznak gapiąc się w sufit. Bardzo rzadko zdarzała mu się nie moc w zaśnięciu. Przeważnie wtedy tylko kiedy był zbyt zmęczony, albo coś nie dawało mu spokoju. Dzisiaj… a właściwie od dobrego miesiąca takie nocki były dla niego jak chleb powszedni.

Ciężko wzdychając, usiadł rozkopując rozgrzaną kołdrę. Przyjemny chłód przeleciał przez jego ciało. Spojrzał na śpiącego na łóżku obok Minho. Brunet zwrócony był do niego twarzą, oddychał miarowo i spokojnie, pobrąchując coś pod nosem. To zdarzało się tylko gdy był nad wyraz zmęczony.

Nie były to jednak jakieś logiczne i iście filozoficzne wywody. Bardzo często wyrzucał z siebie przeróżne wyrazu, w dwóch albo w trzech językach, które po zapisaniu i tak nie miały najmniejszego sensu. Można by powiedzieć, że nawet w czasie snu Choi zachowywała pełną ostrożność czego nie można było na przykład powiedzieć o Kibumie.

Key też miał tendencje do sennego gadulstwa, jednak u niego zdania miały sens. Często były to przeróżne rozkazy albo komendy a czasami czułe zwroty, którymi obdarzał Taemina. Jednak najczęściej wypowiadał imię „Minho”.

Z początku traktował to jak zwykłe przezywanie dnia. W tamtym czasie Choi i Key bardzo często się sprzeczali, więc logiczne dla niego było, że właśnie stąd to ciągłe wypowiadanie imię bruneta. Ale kiedy do jego imienia zaczął dodawać krótkie zwroty jak „ nie odchodź” czy „zostań” zaczął nie co uważniej się przyglądać tym jego nocnym pogawędkom.

Apogeum przyszło krótko potem, kiedy po udanym stosunku zasnął w jego ramionach. On w sumie też już przysypiał, gdy usłyszał te dwa, a właściwie trzy słowa- „Minho… kocham Cię”. Na drugi dzień kiedy był sam w domu zaczął przeszukiwać ich sypialnię, znajdując w końcu pod łóżkiem nieduże pudełko. Ponieważ nie miało kłódki ani innych zakazów, otworzył je znajdując w środku oprawiony w zielonkawą, skórzaną okładkę dzienniki.

Wiedział, że nie powinien był go otwierać, zwłaszcza że był podpisany na przedzie. Ale nie potrafił się pohamować. To co tam znalazł a właściwie przeczytał, wywróciło mu życie do góry nogami. Czuł się oszukany i zdradzony, ale najgorsze było to, że nawet po tym co przeczytał wciąż kochał tą rozpieszczoną Divę. Kochał i nienawidził za jednym razem.

Nawet teraz nie potrafi powiedzieć, że go nie kocha. Bo kocha. Pomimo, że to uczucie kurewsko go boli, nie potrafi go tak po prostu odrzucić czy zapomnieć. To jest nie możliwe, mając świadomość tego, że szatyn tak naprawdę nigdy nie kochał go tak jak on jego.

-Co jest hyung?- jego zaspany głos schodził chyba o kolejne dwie oktawy w dół, przez co był chyba jeszcze bardziej ‘sexy’.- Nie możesz spać?

Dopiero teraz zważył, że brunet ze wspartą na dłoni głową przygląda mu się uważnie.

-Tak jakby.- szepnął po dłuższej chwili- Ale się nie przejmuj. Śpij dalej.
-Ciężko będzie ze świadomością, ze ty tego nie robisz.
-Poradzę sobie. Nie martw się.
-Będę się martwił. Jeśli się chociaż nie zdrzemniesz możesz zemdleć jutro na koncercie. Chcesz aby fani dostali zawału i zaczęli wszczynać protesty jako, ze niby firma o nas nie dba?

Jakby nie patrzeć, Minho miał dużo racji. Już kilka razy w prasie pojawiały się notki o rzekomym wyzysku jaki panuje w SM. Kolejne na pewno by nie podziałały na korzyść firmy.

-Jeśli chcesz możesz spać ze mną.
-Słucham?- wytrzeszczył oczy, patrząc z niedowierzenie na Choi.
-Nie rób takich wielkich oczu. Przecież już sypialiśmy razem.
-Nie… to znaczy… tak… ale skąd…- zaczął się jąkać- Wiedziałeś, że przychodzę do Ciebie?
-Wiedziałem. –brunet skinął głową- Czasami się budziłem. Jednak dużo częściej zostawiałeś w moim łóżku jakieś śladu swojej obecności- tusz na koszulce albo brokat na pościeli. Jednak najczęściej po twojej wizycie moja pościel pachniała jaśminem, a nikt w domu oprócz Ciebie nie używa takiego zapachu.

Poczuł się jak idiota. Głupek i kretyn za jednym razem. Cały ten czas żył sobie ze świadomością, że idealnie się maskuje, a tutaj… ehh… jak się wali to się wali wszystko…

-Czemu nic nie powiedziałeś?- szepnął cicho, spuszczając głowę.
-Bo uważałem, że to nie potrzebne. Skoro przychodziłeś do mnie to znaczyło, że mnie potrzebowałeś a znam Cię już trochę i wiem, ze nie należysz do ludzi którzy swoimi wewnętrznymi problemem obsaczają innych. To bardzo szlachetne, ale na długą metę wykańczające. Dlatego uznałem więc, ze jeśli taka forma czyli spadnie ze mną w jakiś sposób Ci pomaga, to nie widziałem potrzeby aby Ci mówić, że wiem.
-Aż boję się zapytać co ty jeszcze wiesz.- mruknął pod nosem.
-Dość dużo hyung.- Minho zaśmiał się rozchylając kołdrę- No chodź.- wyciągnął w jego stronę dłoń.

Chwilę się wahając, niby nie do końca pełni przekonany co do takiego rozwiązania, położył się obok bruneta. Ten przykrył go kołdrą, niemal od razu przyciągając do siebie. To w brew pozorom było naprawdę miłe. Jednak świadomość tego, ze tym razem wszystko dzieje się gdy młodszy nie śpi, trochę go krępowała.

-Ja nie gryzę hyung.- usłyszał jego cichy chichot przy uchu- Zrelaksuj się. Wyobraź sobie po prostu , że śpię.
-To nie takie łatwe.
-Postaraj się.

Wziął głęboki oddech i nieśmiało, przełożył ręce pod jego ramionami dzięki czemu mógł się w niego bardziej wtulić. Do dzisiaj trudno mu było uwierzyć, że był wstanie tak idealni wpasować się niego. Zupełnie jakby cała anatomiczna budowa Minho, powstała właśnie po to aby mógł się w nią wtulać.

Słysząc miarowe bicie jego serca zaczął się faktycznie rozluźniać. Jego ciało ogarniało przyjemne ciepło a zmysły zdawały się wyłączać jedne po drugim.

W końcu nastała ciemność…

                                                                                     ^^^

Przy stole został już tylko z KyuHyun’em, który sadystycznie znęcał się nad kawałkiem pomidora. Reszta wybyła się na swoje zajęcia, rzucając w jego stronę tylko powiewające chłodem „cześć”. Podejrzewał, że był to wynik jego wczorajszej, głośniej przy końcu rozmowy z Ryeowook’iem i sytuacji jaka panuje między nim a Eunhyuk’iem.

Ciężko wzdychając zaczął zbierać kubki i talerze, wkładając je po kolei do zlewu. Nienawidził zmywać, ale w zaistniałej sytuacji lepiej dla niego było robienie wszystkiego aby jeszcze bardziej nie pogorszyć swojej fatalnej sytuacji, której i tak nie do końca rozumiał. Jej przyczyny oczywiście.

Kłótnia z Hyukiem była ich prywatną sprawą i zespół nie powinien się w nią mieszać. Według niego, jako przyjaciele nie powinni obierać stron tylko się maksymalnie zdystansować. Przynajmniej on tak by zrobił.

-Nie powinno Cię dziwić, że stanęli murem z Eunhyuk’iem- odezwał się nagle maknae, przyprawiając go o nie mały zawał.
-Słu-cham?- odwrócił głowę, śląc mu pytające spojrzenie.
-No właśnie chyba nie słuchasz. –prychną Cho- A na domiar wszystkiego, jeszcze nie dowidzisz.- dodał z satysfakcją nabijając niedużą pestkę pomidora na widelec. Sadysta.
-Możesz jaśniej?- zakręcił wodę, opierając się plecami o grafitowy blat.
-Przecież wyraziłem się wystarczająco jasno. Mam Ci to może jeszcze narysować ?

Gdyby nie fakt, że ten demoniczny chłopak miał głos na wagę złota chyba by go zabił w tej chwili. Nabiłby na ten cholerny widelec, którym pastwił się nad kawałkiem czerwonego warzywa i patrzył jak uroczo wierzga nogami i rączkami starając się uwolnić.

-Znowu mnie mordujesz w swojej wyobraźni? Nie ładnie… Oj nie ładnie…

Spojrzał na niego i ten diaboliczny, pełen ironii i wypchany przerośniętym „ego” uśmiech. Nie miał pojęcia jakim cudem ten chłopak wciąż łaził po świecie zatruwając życie innych. Z drugiej jednak strony, dzięki temu jaki był- czyli momentami chamski, bardzo często przerażający, do cna wyrachowany i nie uznający żadnych autorytetów- bez zbędnych zahamowań mógł mu powiedzieć to czego nie chce mu powiedzieć reszta. Musiałby tylko dobrze go podjeść i chytrze przekonać, ze jeśli mu powie ktoś wyjdzie na tym na idiotę i będzie mógł sobie używać przez najbliższe miesiące.

-Słyszałem, że zamarzył Ci się „Pan Perfekcyjny”. – oczy KyuHyun błyszczały niebezpiecznie.
-To już stare i nieaktualne.- odparł spokojnie siadając obok młodszego. Nie mógł się dać wyprowadzić z równowagi.
-Za pewne. – maknae odchylił się do tyłu na krześle- Ktoś taki jak Choi Minho nie zwykł zadowalać się czymś prostym i przyziemnym. To musiało zaboleć.
-Do czego zmierzasz Kyu?- oparł się łokciami o stół, patrząc wprost w brązowe tęczówki Cho.
-Niczego specjalnego. Po mimo upływu miesiąca to wciąż jest zabawne.
-Co takiego?
-To, że zamarzyło Ci się homogenizowanie i to akurat z „lśniącym chłopcem”. Jesteś aż tak seksualnie zdesperowany?
-Wiesz… „trzepanie” pod kołderką z laptopem na kolanach to nie to samo co namiętny i pruderyjny seks.
-Tu się z Tobą zgodzę w stu procentach i powinszuję wyboru partnera. Choi Minho bez wątpienia do takiego seksu się nadaje.
-Taa..? – uniósł brew do góry- A ty skąd to niby wiesz?
-Na pewno nie z tego źródła o którym myślisz. Nigdy bym nie zdradził Sungmina.

To akurat wiedział. Po mimo swojego demonicznego usposobienia maknae był najwierniejszy ze wszystkich członków Super Junior.

-Wiem o tym. Więc skąd…?
-Mam oczy i „seks zmysł”.- odparł brunet, dolewając sobie kawy do kubka nie przestając się diabolicznie uśmiechać.
-Czyli, że coś widziałaś i słyszałeś.
-Oczywiście. Jednak najpierw się pozakładałem, dzięki czemu zarobiłem 500 wonów i mogłem kupić sobie nową część Starcraft’a.

To dlatego przez dwa tygodnie biedny Sugmin chodził jak napięta struna. Boże! Co brak seksu robi z ludźmi.
 
-Więc…- starał się go zachęcić.
-Właściwie to powinienem zarządzać zapłaty za tą informację, ale szkoda mi Ciebie Hae. Taki stary a wciąż głupi. Zabije go.
-To niezwykle miłe z twojej strony.- wysyczał przez zaciśnięte zęby, starając się nie udusić chłopaka.
-Prawda? Dlatego, może w końcu przestalibyście gadać, że moim ojcem jest sam Lucyfer.
-Przecież i tak masz głęboko w dupie to co mówimy na twój temat.
-To prawda. Dla mnie liczy się tylko to co myśli o mnie moja „różowa, słodka świnka”.

Coś w tym było. Sungmin był jedyną osobą, która potrafił wykrzesać z KyuHyun jakieś ludzkie odruchy. Właściwie to dzięki niemu potrafili żyć pod jednym dachem z tym „wcieleniem zła” i naiwnie wierzyć, ze nie jest jednak tak zły na jakiego wygląda. W końcu dla Lee był niczym anioł a nie człowiek. Jeśli oczywiście w porę zabierze mu się Starcraft’a.

-Ty go na prawdę bardzo kochasz, hę?- uśmiechnął się do maknae – Wielki, zły Kyu miękkie na sam widok słodkiego i uroczego Lee Sungmina. To trzeba gdzieś zapisać.
-Chcesz długopis?
-Nieee... Zapiszę później w moim sekretnym kalendarzyku. Nie kłopocz się.
-Nie zamierzałem.
-Tak myślałem… - westchnął wyciągając się- Jednak wracając do…
-Błyszczącego i idealnego Choi Minho…- wciął mu się w zdanie nie szczędząc sobie przy tym sarkazmu- To co z nim?
-Miałeś mi powiedzieć skąd wiesz o tym, że lubi ostry i pruderyjny seks.
-Można by powiedzieć, że poniekąd nakryłem go i jego „sex friend” w szatni po jednym z „MBC Show! Champion”
-Chcesz mi powiedzieć, że on i Taemin…? Już wtedy…?

To było na prawdę coś. On myślał, ze tutaj dopiero coś się kroi, a tutaj już było dawno pozamiatane.

-Taemin?- maknae spojrzał na niego krytycznie i wyraźnym zdegustowaniem.- Jezu, jak podejrzewałam że jesteś sfrustrowany i przez to może ci się zbyt wiele wydawać, ale że coś takiego…? Powinieneś się leczyć, wiesz?
-Słucham?- spojrzał lekko zaszokowany na Kyu, który kręcił głową z niedowierzenia.
-No właśnie słuchaj Donhae. – młodszy westchnął ciężko- Nie żaden Taemin tylko Key. Kim Kibum. Prywatna Diva SHINee dla jasności.
-Niee… To nie możliwe…
-Jak najbardziej możliwe. Mówiłem przecież, że Choi nie zachwyca się czymś prostym i przyziemnym.
-Ale przecież on i Taemin… tak na siebie… on się martwił gdy Lee zniknął… był taki przybity…
-To chyba oczywiste, ze się martwił. Taeminee jest dla niego jak młodszy brat, ale nic po za tym.
-Ale przecież Key jest z Jonghyun, więc…?
-Był z nim. -przerwał mu maknae- Od miesiąca już nie jest. Masz stare informacje. Jak zawsze z resztą.

Gdy słowa mogły wywoływać alergie skórną on wyglądałby już jak mała biedronka. Ten zwrot „jak zawsze z resztą…” frustrował i wkurzał go bardziej niż siedzący obok niego przyjaciel, powodując niewidzialna wykwity na skórze.

-Czyli co teraz...?
-Teraz nic. Ani Jonghyun nie jest z Kibumem ani Minho, choć obaj na niego lecą z czego Kim bardziej oficjalnie, podczas gdy Key usilnie stara się zwrócić do Choi mimo że ten go ignoruje.
-A Taemin?
-Blondasek miota się pomiędzy tym co czuje do „Pana Zajebistego” a tym co MOŻE poczuł do Onew.
-Jinkiego?!
-Nie kurwa! Rick’iego Martina!- Kyu wywrócił oczami- Oczywiście, że Jinkiego. Zadaje się, ze jego wizyta w domu Lee i potem przywrócenie go „na łono” zespołu bardzo ich do siebie zbliżyło.
-No dobrze, ale…
-STOP! – brunet zatkał mu usta dłonią- Z tego co wiem bajka o SHINee jest dla Ciebie już skończona, czyż nie?

Niby tak. W dniu w którym Choi go odrzucił, rozdział z SHINee zdecydował się zamknąć i ograniczyć jedynie do relacji hyung- dongsaeng i tego się trzymać.
 
-Posłuchaj mnie uważnie Hae…- głos maknae zabrzmiał bardzo poważnie- Dobrze wiesz, że nie mam w zwyczaju mieszać się w cudze sprawy jeśli nie przyniesie mi to żadnych korzyści, jednak tym razem zrobię wyjątek ponieważ mam dość tej chorej sytuacji. Przez nią moje życie demonicznego makae nie co podupada…
-O czym ty mówisz?- zapytał odpychając dłoń młodszego.
-Zapomnij o Choi. Zapomnij o całym SHINee i zajmij się tym co jest ważne.
-Czyli?
-Ty na prawdę jesteś taki głupi czy tylko takiego udajesz, bo ja nie wiem jak mam do Ciebie mówić. Potrzebujesz łopatologicznej wykładni? Poważnie?
-Na to wygląda.
-Niech będzie i tak…- KyuHyun westchnął ciężko- Jak sądzisz dlaczego Eunhyuk się tak zachowuje jak się zachowuje?
-Nie mam pojęcia. Gdyby wiedział już dano bym coś z tym zrobił.
-A jeśli ja wiem i Ci powiem, obiecasz mi że coś z tym zrobisz?
-Zależy co wiesz i jak wiele będę mógł z tym zrobić.
-Nie, „jak wiele będziesz mógł z tym zrobić” tylko „że zrobisz coś z tym”. –poprawił go maknae.
-Kyu dobrze wiesz, że nie…- wzrok bruneta mówił bardzo wyraźnie, że nie co dyskutować.- Dobrze…- przytaknął w końcu.
-Pamiętaj co mi obiecałeś.
-Będę pamiętał. Przysięgam… To dlaczego Eunhyuk się tak zachowuje?
-Ponieważ jest zazdrosny.
-Zazdrosny?- zmarszczył brwi- O co?
-O kogo chyba.
-No, to o kogo?
-O Ciebie.
-O mnie?! A to niby dlaczego?
-Ponieważ jak głupiec jest od dwóch lat w Tobie zakochany…


14:38:55 22/05/2012, Lilyth [Powrót] Komentuj


Kirke

» 23:42:29 23/05/2012
178-36-213-90.adsl.inetia.pl | brak www IP: 178.36.213.90

Życie bez Twoich opowiadań nie jest życiem. Stęskniłam się. *virtual hug* :-)
Też miałabym obronę w tym samym czasie, ale mój promotor musi wyjechać i w zaistniałej sytuacji czeka mnie ona 13 czerwca. Ale to tak na marginesie. ;-)

Można powiedzieć, że to powrót w wielkim stylu. Myślałam, że będę cierpieć z powodu MinKey, bo i nieszczęśliwie zakochany Tae i Jjong, ale jednak nie. Scena z z nimi(MinKey) była tak urocza, że nie mam nic przeciwko, żeby byli znów razem. *_* ;-)
Rozmowa Donghae x Kyuhyun była świetna! Przy Rickym Martinie i różowej słodkiej śwince śmiałam się najgłośniej. W ogóle super udało Ci się stworzyć postać ironicznego i wszechwiedzącego Kyu. Rozmowa między chłopakami była interesująca i wciągająca. No i w końcu ktoś uświadomił Donghae jak się sprawy mają.
Czekam z cichą nadzieją na wątek OnTae. :-)
Jej, ale naprawdę się stęskniłam. :-)

Yumeki

» 17:13:19 23/05/2012
user-164-126-92-227.play-internet.pl | brak www IP: 164.126.92.227

Czyż to nie oczywiste, ze niesamowicie tesknilismy? Ucieszyłam się ogromnie na nowy rozdział. Po pierwsze- powodzenia w obronie pracy !! Po drugie, świetny rozdział, wreszcie Donghae może zrozumie komu jest przeznaczony. Uroczy jest też wątek JongHo, zauważyłam, że bardzo ich razem lubisz ^^. I znów nie wiem jakim paringom kibicować, ehh. Standardowo powodzenia!!

Pinacolada

» 12:11:27 23/05/2012
81-219-69-204.adsl.inetia.pl | brak www IP: 81.219.69.204

Czekałam na Ciebie ^.^

Szablon

Wykonała Cineva, nu eu, tylko dla Lilyth. Grafika znaleziona w sieci. Zasila Blog4u.pl.
Więcej szablonów jej autorstwa znajdziesz na blogu szablonowni Kopia Niefiskalny.