Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Stół

Stół

TYTUŁ: Stół
PARING:JongKey, 2Min, JongTae, MinKey
PATING: pg +18
LENGTH: Smut


Stół to w skrócie prosta deska, zamieszczona równolegle do podłogi, wsparta na czterech lub trzech- zależny to od fantazji gospodarza- nogach przeważnie stojąca w lub w salonie.

Mamy wiele rodzajów stołów: stół do jedzenia, z ostrymi kantami, do ping-ponga, obierania marchewek, pokera, owalny, bez nóg, z powyłamywanymi nogami czy stół jako narzędzie zbrodni.

Obsługa stołu jest prosta i nie wymaga konsultacji z lekarzem lub farmaceutą, bo ogranicza się do stawiania na nim jedzenia, szklanek, kubków i pełnych lub pustych butelek po napojach wysoko procentowych. Ostatnim czasy ten jakże prosty i mało skomplikowanym mebel znalazła dodatkowe zastosowanie w dziedzinie muzycznej- zaczął służyć jako plac do tańczenia- oraz jako forma rekreacyjnego wypoczynku- twarda aczkolwiek zdrowotna poduszka.

Jednak to nie wszystko!

Znaleźli się tacy, którzy dzięki szeroko rozbudowanej fantazji ( nie tej literackiej ) odkryli jeszcze jedną, głęboko ukrytą możliwość tego drewnianego, czworonożnego przedmiotu...

^^^

Wtargnęli do pomieszczenia w dzikim, erotycznym tańcu. Ich ciała płonęły od nieprzyzwoitych jęków jakie sami wydawali oraz gorących i niecierpliwych dłoni jakimi badali każdy fragment, wciąż ukrytej po ubraniami skóry.

Pierwszy przystanek zaliczyli przy ścianie. Ciało szatyna zostało do niej przygniecione przez napalonego Jonghyun, który tak bardzo pragną przyjaciela, że gdyby mógł najchętniej zdarłby z niego te seksowne ciuszki tu i teraz. Kibum nie przerywając pocałunków, uśmiechał się w myślach dodatkowo -umyślnie z resztą- „niby” przypadkowo, ocierając się o męskość kolegi potęgując tym jego podniecenie i wymuszając jęk zadowolenia.

- Ty diable.- szepnął mu do ucha starszy, a potem jednym pewnym podrzutem podniósł go i przespacerował się w stronę stojącego na środku kuchni, niedawno kupionego stołu. Postawił go przed nim i z całej siły naprał na jego szyję, zmuszając, aby ten cały ciężar swojego ciała oparł na drewnianym blacie i odgiął się do tyłu, dając mu swobodny dostęp do skóry tym rejonie.

Drobnymi pocałunkami zaczął schodzić co raz niżej, jednocześnie odpinając guziki jego koszuli. Językiem musnął brązowe i twarde sutki szatyna przez co ten, wstrzymał na dobrą chwilę oddech. Prawą dłonią przesunął po jego boku, nieznacznie wsuwając ją za pasek spodni, a lewą zacisnął na jego kroczu, delikatnie je ugniatając. Wyraźnie czuł jak penis młodszego twardniej mu w dłoni, a to jeszcze bardziej go podnieciło. Językiem przesunął wzdłuż mostka Kibum w kierunku górnym, zostawiając mokry ślad na pokrytej gęsią skórka skórze. Nagryzł obojczyk, linię szczęki i płatek ucha kończąc to wsunięciem koniuszka języka do małżowiny usznej.

Szatyn przylgnął do niego, kryjąc twarz w zagłębieniu szyi, zaciskając mocno powieki, kontrolując dzięki temu głośność jęków jakie zaczęły wychodzi z jego ust. Policzki piekły go nie miłosiernie, choć nie był to pierwszy raz kiedy jego hyung tak go dotykał. Nawet się nie zorientował gdy pasek jego spodni został odpięty. Dopiero dźwięk rozpinanego rozporka i dłoń Jjong zaciskając się „skin to skin” na jego członku zorientowała go na jakim etapie się znajdują. Jego spodnie opadły, a ciało całkowicie zlało się z ciałem starszego. Ręką przyjaciela przesuwająca się miarowo to w górę to w dół oraz koniuszek języka drażniący jego ucho powodowały, że był już coraz bliżej spełnienia. Brakowało tylko aby...

 




- Jjog...- jęknął i wygiął się jak kotka, wbijając paznokcie w plecy Kim'a
- Spokojnie...- zamruczał starszy, wpychając jeszcze głębiej swoje dwa palce w jego odbyt, poruszając nimi w tym samym czasie.

Kibum wił się jak wąż od tego wszystkiego. Niebywałe gorąco rozpychało całe jego ciało, a jęki jakie zaczął z siebie wydobywać zawstydzały go. Nawet nie zdążył ostrzec przyjaciela, że jest u kresu. Po prostu wystrzelił dając się ponieść fali wielkiego orgazmu.




- W porządku? -zapytał po chwili czule Bling, gładząc go po głowie. Zawsze tak robił.
- Tak. W jak najlepszym.- szatyn odsunął się, aby spojrzeć w jego cudowne o czy i uśmiechnął się szatańsko.
-Cieszę sięę...- zachłysnął się powietrzem po tym jak dłoń szatyna zamknęła się na jego wciąż stojącym na baczność członku.
- Zaraz sprawię, że będziesz się jeszcze bardziej cieszył.- zakomunikował władczo Key, wymykając się z objęć tym samym zmuszając przyjaciela do zmiany pozycji.

Pocałował go, przegryzając dolną wargę, jednocześnie odpinając guziki jego obcisłych jeansów. Zsunął je razem z bokserkami, dotykając jego twardego i lekko wilgotnego już z podniecenia penisa. Zsunął się po jego ciele, kucając na wysokości krocza. Językiem zatoczył kółko na główce dumy Blinga, a potem wsunął ją sobie do ust. Zaczął ją powoli wsuwać i wysuwać patrząc prosto w połyskujące tęczówki starszego kolegi. To dawało mu poczucie satysfakcji i dominacji.

Jonghyun zacisnął dłonie na stole, o który się opierał odginając głowę do tyłu. Ten chłopak klęczący przednim był zdecydowanie mistrzem obciągania. Kto jak kto, ale tylko Key wiedział jak zrobić aby było dobrze. Powoli zaczynał tracić panowanie nad sobą. Nogi mu miękły, a oddech zaczynał ciążyć. Wciąż trzymając się jedną ręką drewnianego blatu drugą wplótł we włosy szatyna, przejmując w ten sposób kontrolę nad jego ruchami. Pragnął osiągnąć spełnienie, tu teraz raz dlatego zaczął poruszać biodrami, pozwalając, aby usta Key bezwstydnie go pieprzyć. Młodszy nie protestował. Poddał się temu czekając, aż słodka sperma znajdzie się w jego ustach. Nie czekał zbyt długo. Zdecydowane pchnięcie i biała ciecz trafił do jego gardła. Połknął wszystko oblizując się dodatkowo.




- W porządku? -zapytał podnosząc się, dłonią ścierając kropelki potu z czoła przyjaciela. Ten chwycił jego twarz w dłonie i pocałował, znowu zmieniając pozycję.

Nic nie mówiąc obrócił Kibum'a tyłem do siebie, drażniąc jego odbyt swoim powracającym do działań bojowych członkiem. Pomasował jego biodra niby przypadkiem trącając męskość. Szatyn cichutko mruknął opierając się całym ciałem o niego. Jego szyja aż prosiła się o drobne pocałunki, które otrzymała- gorąc wargi Blinga ssały ją i nagryzały.




- Czas na finał skarbie.- Złapany za kark Key, został zmuszony do pochylanie się, a tym samym do wypięcie pośladkami w stronę Jjonga. - Trzymaj się mocno.- szatyn oparł się całym ciężarem ciała o stół, czekając na to co miało nastąpić.

Kim wszedł w niego od razu, do samego końca. Z jego ust wydobył się jęk będący mieszkanką bólu i przyjemności. Zaparł się mocniej, niemal wbijając paznokcie w kuchenny mebel.

Jonghyun rżnął go zdecydowanie, przez co zaczynał zatracać kontakt z rzeczywistością. Ścianki jego odbytu zaciskały się i kurczyły pod pływem kolejnych pchnięć, a soki zaczęły ściekać mu po udach. Niebywałe gorąco rozrywało go do środka. Chciał krzyczeć, ale Bling mu na to nie pozwolił. Wsunął dwa palce do jego ust, napierając jeszcze bardziej. Nie był w stanie połknąć śliny, przez co ściekała ona obficie po kącikach jego ust, dłoni starszego w ostateczności lądując na niebieskim obrusie jaki Onew położy dzisiejszego wieczora i tworząc wielką plamę.




- Key... ja...- wyspała starszy -Ja...

To była chwila jak Kibum poczuł w sobie ciepło i dodatkową dawkę wilgoci. Po chwili zresztą sam doszedł, opadając całym ciałem na stół, a Jonghyun na niego, wciąż trzymając członka w jego tyłku.

- Jak dobrze, że zdecydowaliśmy na ciężki dębowy stół .- szepnął Key, przymykając oczy- Chwała babci Onew'a.
- Oj tak. W naszym mieszkaniu też taki będziemy mieli... w każdym z pokoi...- zakomunikował Bling...

^^^

-Minho-hung, nie kładziesz się? - Choi poczuł jak czyjeś dłonie oplatają jego szyję, potem słodki, ciepły ciężar ciała na swoich brakach, a na końcu delikatny pocałunek złożony na szyi.
-Za chwilkę Minee. Muszę to skończyć.- pogłaskała go czule po dłoni, nie odrywając jednak wzroku od jarzącego się monitora laptopa. Chłopak westchnął zwalniając uścisk i siadając obok.

Brunet znad czarnych oprawek okularów rzucił ukradkiem szybkie spojrzenie na swojego donsaenga. Jego włosy były w artystycznym nieładzie, a za duża koszulka - jego z resztą- odkrywała mu smukłe i tak nieziemsko ponętne ramię. Nie mógł się skrycie nie uśmiechnąć.

- Czemu się uśmiechasz hyung?
- Ja? Nie... wydaje Ci się.
- Widziałem.- młodszy nagle się ożywił- Powiedz Minho! No powiedz!- potrząsną energicznie jego dłonią powodując, że w białym arkuszu Worda powstał rząd chińskich znaczków.
- Ej! Taeminee! - wrzasnął Minho- Zobacz co narobiłeś!
- No powiedz hyung! Powiedz!
- Co ci mam powiedzieć dzieciaku?
- Czemu się uśmiechałeś!
- Bo miałem taką ochotę.
- Kłamiesz!

Młodszy poderwał się wciskając między szczelinę jaka dzieliła Choi i stół. Usiadał okrakiem na jego kolanach zarzucając ręce na szyi i przysuwając się na tyle blisko, aby mógł poczuć jego oddech na swojej twarzy.

- I co myślisz, że tymi psimi oczętami zmusisz mnie do mówienia?
- Nie lekceważ psich ocząt.- zamruczał młodszy i z uśmiechem satysfakcji poruszył zmysłowo pośladkami po kroczu bruneta.
- Igrasz z ogniem Lee Taeminiee.
- Wiem.- szepnął mu do ucha, przegryzając jego płatek po raz kolejny wykonując falisty, ruch tyłkiem.

Brunet uśmiechnął się, wsuwając dłoń pod luźny t-shirt maknae, od razu kierując place na jego sutki. Opuszkiem zatoczył wokół nich kółko, a gdy nieznacznie stwardniały zacisnął je delikatnie powodując pomruk zadowalanie z ust Taemina. Wysunął dłoń łapiąc przyjaciela za kark i wbijając się w jego usta. Od razu zaczął drażnić jego podniebienie językiem, wymuszając jęk.

Lee starał się nadążyć za tempem przyjaciela, ale im bardziej się starał tym więcej tracił powietrza. Jego poliki płonęły, a na czole zaczęły się pojawiać kropelki potu. Ciało odmawiało mu posłuszeństwa. Ocierał się o klatkę przyjaciela, jednocześnie opadając rytmicznie jak przy stosunku na jego wciąż ukrytym w spodniach, ale nie źle już twardym penisie. W końcu zabrakło mu powietrza, a z kąciku ust zaczęła spływać ślina, której nie był wstanie połknąć. Dopiero wtedy starszy się odsunął. Gdyby pociągnęli to jeszcze chwilę to by doszedł. Po raz pierwszy osiągnął by orgazm przez samo całowanie.

- Prawie doszedłeś Minee. - zaśmiał się Minho, dotykając jego zaróżowionego policzka- Aż tak jesteś spragniony?
- Nie śmiej się. - naburmuszył się młodszy
- Nie będę tylko...- Choi przysunął się do jego ucha, drażniąc jego wnętrze swoim gorącym oddechem- Zerżnę cię, co ty na to?

Taemin odchylił się lekko, aby spojrzeć w oczy bruneta, które teraz niebezpiecznie połyskiwały. Minho nigdy nie wypowiadał przy nim słowa „zerżnąć”, to była raczej cześć erotycznego dialagu jaki fundowali sobie Key i Jonghyun gdy się kochali, ale nie ukrywał, że spodobała mu się. Było w tym coś podniecającego, dzikiego i samonapędzającego.

- Taeminiee?- mruknął przeciągle starszy, dotykając wewnętrznej strony jego uda. Lee spojrzał na niego oblewając się jeszcze większy rumieńcem czując, jak jego męskość zaczyna niemiłosiernie pulsować. Niemrawo skinął głową, przejeżdżając dłonią wzdłuż umięśnionej klatki przyjaciela.

Choi uśmiechnął się kładąc ręce na jego biodrach, zaczynając całować jego szyję. Przegryzł jej skórę, a potem podbródek. Załapał rogi bluzki młodszego i ściągnął ją odrzucając w kąt. Odsunął komputer na bok, chwycił Lee za pośladki i posadził na stole, wchodząc między jego nogi. Zanurzył w tych malinowych wąskich usteczkach, jednocześnie głaskając okolicę jego krocza. W końcu dotknął jego męskości, na co Taemin się wzdrygnął. Zaczął ją delikatnie ugniatać, przez co ciało młodszego znowu nad nim zapanowało. Zaczął on wypychać biodra do przodu domagając się większej pieszczoty.

Minho szybko zdjął z siebie koszulkę, pokazując młodszemu swoje idealne ciało. Rozpiął pasek swoich, spodni zsuwając je razem z bokserkami, a potem zrobił to samo jemu. Chwytając za wgłębienie szyi położył go na stole, lekko zsuwając aby mieć dostęp do jego pośladków. Założył sobie jego jedną nogę na ramię, odkrywając magiczną dziurkę. Chwilę pomasował pośladki młodszego a potem wsunął między nie palec. Od razu, do samego końca.

Lee wygiął się w łuk łapiąc za boki stołu. Całe szczęście, że był on ciężki bo na pewno by go uniósł do góry. Zagryzł dolną wargę, aby nie krzyknąć. Choi odczekał chwilę a potem zaczął dodawać kolejne palce. Poruszał nimi rytmicznie, trafiając idealnie w czuły punk swojego donsaenga. W końcu zdecydował je wyjąć, aby zastąpić czymś odpowiednim. Jednak nim to zrobił przyciągnął Lee do siebie i pocałował. Ten tylko się uśmiechnął

Powoli zaczął się w niego wsuwać. Mimo, że po udach chłopka spływały jego własne soki i tak wciąż był ciasny. Taemin zarzucił mu ręce na szyi i oplótł nogami w pasie, pomagając mu w ten sposób przy wchodzeniu w niego.

- Hyung?- usłyszał jego zachrypnięty głos- Zeżnij mnie, tak jak Jonghyuna Kibuma. Chcę jęczeć tak jak Key i chcę abyś ty jęczał tak jak Jjong.
- Minee...
- Teraz hyung...

Minho już nic nie powiedział. Pchnął do końca z całej siły, uderzając bezpośrednio w prostatę przyjaciela. Długi jęk rozkoszy wydarł się ze słodkich usteczek młodszego. Wygiął się do tyłu, wspierając jedną dłonią na stole a drugą wciąż trzymając szyję bruneta.

Patrzył bezwstydnie jak członek jego hyunga znika w jego wnętrzu, pojmując z każdym kolejnym pchnięciem prawdziwość słów „zerżnij mnie”.

Spełnienie było jak zderzenie z górą lodową- silne i zapierające dech w piersiach, a stół idealnym składzikiem dla kawałków tego „gorącego” lodu.

Ciężko dysząc, Teamin opadł na barki bruneta. Objął go z całej siły, chowając głową w zagłębieniu szyi nie ściągając nóg zaciśniętych wokół jego pasa . W jego wnętrzu wciąż mocno pulsował członek Minha, przez co orgazm jaki osiągnął odbijał się w nim echem, wywołując ciche westchnięcio -jęki. Choi w tym czasie muskał jego nagie ramię, sprawcę tego wszystkiego głaskając jednocześnie opuszkami palców skórę na plecach przyjaciela...

^^^

-Bożee!!!- jęknął leżący na stole kuchennym Taemin, gdy dwa palec Jonghyun weszły w niego do samego końca.
-Nie Boże tylko Jonghyuna, Taeminee.- zaśmiał się Kim, dokonując pchnięcia, od którego młodszy naprężył się jeszcze bardziej.
-Matko!!!- tym razem zajęczał Key, którego Minho obracał już od dobrej chwili- Szybciej.- błagalny ton świadczył o tym, ze jest mu dobrze.

To co się teraz działo w kuchni było efektem mocno zakrapianej imprezy u Heechula. Alkohol, który tam wypili jeździł w ich żyłach niczym bolid Michael Schumacher, powodując zanik instynktu samozachowawczego.

Już w mieszkaniu Super Junior pozwalali sobie na dość intymne macanki- rozpalone dłonie lądowały pod koszulkami i na kroczu, a usta poszukiwały się nawzajem chcąc zakosztować swoich słodyczy. Nikogo ze zgromadzonych nie zrażało to jakoś specjalnie, bo nie było to nic nie zwykłego. Większość członków tego boys bandu wyprawiała takie rzeczy, a nawet posuwała się dalej nie patrząc czy ktoś patrzy czy nie.




Kiedyś musieli razem z kanapą wynieść Eunhyuk'a i Leeteuk'a, bo tak się napalili, ze zaczęli na ich oczach bezwstydnie się pieprzyć. Podobno rano tylko zapytali, czy się może przypadkiem wyprowadzają, bo kanapę razem z nimi wystawiono na korytarz urządzając w ten sposób sąsiadom seks- gey-kino za darmo.

Tak więc niewinne zabawy w „ojej chyba nie chcący pomacałem ci krocze” w samochodzie przybrały na sile. Tam bez większy zahamowań prowadzili już orgiastyczną grę z jękami i głośnymi westchnięciami, naładowując powietrze oparami wydychanego alkoholu i gorącego podniecenia.

Jednak prawdziwe apogeum nadeszło w mieszkaniu, do którego w dzikich i namiętnych tańcach się doczołgali. Nie miele pojęcia o ile par drzwi się po obijali, i do ilu mieszkań zadzwonili nim trafili do swojego, bo nie miało to znaczenia. Ich chęć bycia ze sobą tu i teraz, dodatkowo podsycana przez szalejące w nich procenty był ważniejsza niż to, co pomyślą lub zobaczą sąsiedzi.

Wtoczyli się bezpośredniość do kuchni, mijając pokój smacznie śpiącego lidera i rozlokowali na stole, jaki stał na jej środku. W takich chwilach jak te dziękowali Bogu, ze Onew nie był zwolennikiem nocnych imprez i im ich nie ograniczał z tego tytułu, a do tego miał bardzo twardy sen.

Ubrania niemal z siebie pozdzierali, chcąc mieć swoje ciała jak najszybciej. Bez jakichkolwiek uprzedzeń Jonghyune wrzucił Taemina na stół, wsuwając w niego swoje dwa palce. Młodszy jęknął przeciągle, wyginając się w łuk. Bling trochę się z dziwił, że jak na kogoś kto co noc pieprzy się z Minho, młodszy wciąż pozostał ciasny jak jakaś dziewica. Az dziw go brał, że rano potrafił normalnie siedzieć.

Choi w tym czasie, obrócił szatyna tyłem do siebie tak, że ten opierając się o stół zawisł jakieś dwadzieścia centymetrów nad leżącym i wijącym się z rozkoszy maknae. Bez jakiegokolwiek przygotowanie wbił się w niego, trafiając idealnie w jego najczulszy punk.




Tego szatyn się nie spodziewał - tak idealnego pchnięcia. Jonghyuna przeważnie trafiał za drugim, albo za trzecim razem. Nigdy za pierwszy. Teraz pojął jakim to się dzieje, że Taemin tak donośnie jęczy.

-Trzymaj się młody - zakomunikował starszy Kim, wyjmując palce i chwytając swojego stojącego na baczność penisa.

Lee skinął głową, łapiąc się boków stołu. Kibum widząc jak Bling przygotowuje się do „wielkiego pchnięcia”, pochylił się wbijając w wargi Taemina, chcąc zagłuszyć w ten sposób okrzyk jaki młodszy na pewno z siebie wydobędzie.

Jonghyun wycelował i wsunął się cały. Młodszy krzyknął wprost w usta Kibuma, a z oczu pociekły mu dwie słone łzy. Szatyn starł je pocałunkami. Zdążał jeszcze pogładzić go po policzku, bo potem Minho brutalnie chwycił go za kark i przyciągnął do siebie.

Po dłuższej chwili kuchnie wypełnił czterogłosowy orgazm. Ciszę jaka po nim zapanowała przerywały jedynie ich ciężkie oddechy i tykanie zegara.

- W porządku Minee?- Kim pochylił się, odgarniając z czoła Taemina mokre od potu kosmyki włosów
- W jak najlepszym.- młodszy uśmiechnął, obejmując swojego hyunga za szyję, całując namiętnie.
- Minho?- Kibum usiadł okrakiem na kolanach brunet, wplatając palce w jego wilgotne włosy- I jak?- Brunet tylko pochwycił jego twarz w dłonie, całując kolejno: czoło, policzki, nos a na końcu delikatnie usta.

Nagle drzwi kuchni otworzyły się i stanął w nich Onew, ubrany w swoją seksowną różową piżamkę w małe, brązowe misie. W jednej dłoni trzymał swoją ukochaną zieloną poduszeczkę, a w drugiej maskotkę kotka Filemona- prezent od fanek z Polski. Ich serca gwałtownie przyspieszyły, a upojenie alkoholowe rozmyło się w mgnieniu oka. To był ich koniec.

- Jinki, my...- zaczął się tłumaczyć Key.
- To nie jest tak jak ci się wydaje, ze jest.- dołączył do niego Bling, obejmując Taemin, który z zażenowania starał się ukryć w jego ramionach.
- Onew, wysłuchaj nas...

Lider nie odezwał się ani słowem. Minął ich kierując się w stronę lodówki. Otworzył jej drzwiczki, wyciągnął mleko bananowe, należące do maknae, duszkiem je wypił, a kartonik postawił na stole, obok plamy spermy któregoś z nich. Westchnął sobie jeszcze i opuścił pomieszczenie.

- Co to kurwa było? - Jjog podrapał się w czubek głowy, zaraz po tym jak usłyszeli zamknięcie drzwi w holu.
- Lunatykujący Jinki? - odparł bardziej pytająco jak twierdząco Minho- Wiedzieliście, że nasz liderek łazi we śnie?
- Nie.- Kibum pokręcił głową - Ale na dłuższą metę to niebezpieczne. Dobrze, że nie mamy balkonu.
- Gdy mówisz, ze coś jest niebezpieczne z fujarką na wierzchu, jakoś tak...sam nie wiem... to brzmi...tak...
- Nie kończ Jjog, dobrze? Nie kończ. - przewał mu szatyn. - Tak czy siak, musimy wyczyścić ten stół.
- Ale chyba nie teraz? - Bling skrzywił się, nasuwając bokserki na tyłek- Idziemy spać.
- Czy ty chcesz aby jutro rani Jinki posmakował tego, wyślą, ze to zaschnięty jogurt? Dobrze wiesz, ze on ma tendencje do smakowania takich pozasychanych rzeczy.
- Kochanie...
- Tylko mi nie „kochaniuj” szmata i... - Key, zamilkł spoglądając na maknae- Ej! Teamin co z Tobą?- szturchnął go w ramię.

Lee, siedział bowiem w koszuli Minho, pośrodku kuchni gapiącego się na pusty kartonik po swoim mleku. Miał ściągnięte usta, zmarszczone powieki i delikatny mars na czole.

- Minee, co jest?- Choi przykucnął przy nim, kładąc dłoń na głowie
- Teraz już wiem, kto wypija mi moje mleko bananowe! - odezwał się gniewnie, nie dorywając wzroku z pustego opakowanie - Teraz już to kurwa wiem!


01:17:36 11/11/2012, Lilyth [Powrót] Komentuj



Szablon

Wykonała Cineva, nu eu, tylko dla Lilyth. Grafika znaleziona w sieci. Zasila Blog4u.pl.
Więcej szablonów jej autorstwa znajdziesz na blogu szablonowni Kopia Niefiskalny.